separateurCreated with Sketch.

Sekretariat Stanu odzyskuje znaczenie?

Robert Francis Prevost et Pietro Parolin

Robert Francis Prevost et Pietro Parolin.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Anna Kurian - publikacja 07.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Niekiedy odsuwany na dalszy plan w czasie pontyfikatu Franciszka, Sekretariat Stanu wydaje się odzyskiwać swoją bardziej tradycyjną rolę – głównego ośrodka dyplomacji watykańskiej – od chwili, gdy Leon XIV zasiadł na Stolicy Piotrowej.

Niekiedy odsuwany na dalszy plan w czasie pontyfikatu Franciszka, Sekretariat Stanu wydaje się odzyskiwać swoją bardziej tradycyjną rolę – głównego ośrodka dyplomacji watykańskiej – od chwili, gdy Leon XIV zasiadł na Stolicy Piotrowej.

Anna Kurian

W środę wielu oczekiwało, że papież Leon XIV zabierze głos po audiencji generalnej – pięć dni po wybuchu nowej wojny w Iranie i jej gwałtownym rozprzestrzenieniu się na cały Bliski Wschód. Papież jednak zachował milczenie. Kilka godzin później w mediach watykańskich wystąpił sekretarz stanu, kardynał Pietro Parolin. Potępił on „degradację prawa międzynarodowego” i wyraził jednoznaczny sprzeciw Stolicy Apostolskiej wobec „wojny prewencyjnej”.

„Nie ma ofiar pierwszej ani drugiej kategorii i nikt nie ma większego prawa do życia tylko dlatego, że urodził się na jednym kontynencie, a nie na innym, albo w konkretnym państwie” – podkreślił także watykański „premier”, nieustannie wzywając do dialogu. Wypowiedzi włoskiego kardynała natychmiast podchwyciła prasa, przedstawiając je jako oficjalne stanowisko mikropaństwa wobec wydarzeń, które przyciemniają nagłówki światowych gazet.

Dwa tygodnie wcześniej kardynał Parolin ogłosił, że Stolica Apostolska nie weźmie udziału w Radzie Pokoju zaproponowanej przez Donalda Trumpa. Wskazał przy tym na „pewne kwestie problematyczne, które wymagają rozwiązania” i „wyjaśnienia”. Z kolei w grudniu hierarcha, pełniący funkcję sekretarza stanu od 2013 roku, miał również próbować odegrać rolę mediatora w kryzysie wenezuelskim. Według informacji ujawnionych przez Washington Post kardynał w purpurowej piusce próbował przekonać Stany Zjednoczone, by zgodziły się na wyjazd prezydenta Wenezueli Nicolása Maduro do Rosji – zanim ten został pojmany przez amerykański oddział specjalny 3 stycznia.

Bardziej klasyczna linia

Te doniesienia nie zostały zdementowane przez Stolicę Apostolską, co sugeruje aktywną rolę kardynała Parolina w światowej geopolityce. Później, 6 stycznia, sekretarz stanu przeprowadził rozmowę telefoniczną ze swoim amerykańskim odpowiednikiem Marco Rubio. Jej celem była poprawa „sytuacji humanitarnej, szczególnie w Wenezueli”, a także promowanie „pokoju i wolności religijnej na świecie” – poinformowała dyplomacja USA.

Aktywność watykańskiego „premiera” nie oznacza jednak, że papież milczy, gdy uzna to za stosowne. We wtorek wieczorem spontanicznie zatrzymał się przed kamerami telewizyjnymi, które czekały na niego przy wyjściu z Castel Gandolfo, by publicznie wezwać do pokoju. Również w niedzielę podczas modlitwy Anioł Pański wyraził obawę przed „nieodwracalną przepaścią”, jaka może powstać po atakach w Iranie.

Od początku pontyfikatu papież pochodzący z USA i Peru wydaje się jednak podążać bardziej klasyczną linią, pozostawiając dyplomacji jej naturalne pole działania – niekiedy ograniczane w poprzednim pontyfikacie. Franciszek bywał bowiem skłonny do działań z pominięciem Sekretariatu Stanu, jak choćby podczas niespodziewanej wizyty w ambasadzie Rosji pierwszego dnia rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Argentyński papież bywał nieprzewidywalny: zdarzało mu się odejść od przygotowanego tekstu i wygłaszać spontaniczne apele, które nie przechodziły przez filtr współpracowników, co niekiedy prowadziło do dyplomatycznych napięć.

Metoda Leona XIV

„Każdy papież wnosi swój osobisty styl. Ich postawy wynikają także z różnych doświadczeń życiowych” – zauważa jeden z ambasadorów akredytowanych przy Stolicy Apostolskiej. „Franciszek wywodził się z kultury argentyńskiej, przeżył okres dyktatur i z takim historycznym bagażem rządził w sposób nieco chaotyczny”.

Leon XIV jest natomiast „bardziej ostrożny; widać również jego matematyczne wykształcenie – zanim coś powie, jakby to najpierw oblicza” – dodaje europejski dyplomata, upatrując w różnicach charakterów źródła odmiennego podejścia obu papieży do roli Sekretariatu Stanu.

W Rzymie podkreśla się też szczególny charakter dyplomacji watykańskiej. „Stolica Apostolska bardzo różni się od innych państw” – zauważa jeden z obserwatorów. „Nie jest to państwo o klasycznym terytorium, a jego ‘obywatele’ są rozsiani po całym świecie. Dlatego linia Kościoła od zawsze opierała się na ostrożności, neutralności i dążeniu do utrzymania otwartych drzwi dla wszystkich stron. Zajęcie jednoznacznego stanowiska mogłoby bowiem zaszkodzić katolikom żyjącym w krajach objętych konfliktem.”

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.