separateurCreated with Sketch.

Zamiast biura – ogród i dziecko na rękach. Kim są kobiety, które wybrały życie „trad wife”?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 08.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W sieci pokazują codzienność, która dla wielu brzmi jak bajka z minionej epoki: zapach świeżego ciasta, mąż wracający z pracy, dzieci bawiące się w ogrodzie. Ale w tym powrocie do tradycji nie chodzi o teatr nostalgii – tylko o świadomy sprzeciw wobec agresywnego feminizmu i kultury 'walki płci".

Światło w kuchni o poranku

Słońce dopiero wschodzi, gdy Julia otwiera okno w swojej kuchni. Na blacie leży przepis na ciasto drożdżowe, a w tle cicho gra klasyczna muzyka. Jej profil w mediach społecznościowych obserwuje ponad sto tysięcy osób. Julia nie jest modną influencerką promującą mindfullness i samorealizację.  Jest żoną i matką trójki dzieci. Na Instagramie opowiada o codzienności, w której miłość wyraża się przez drobne gesty: domowe wypieki, świeże kwiaty w wazonie, witanie wracającego do domu męża w progu w eleganckiej sukience i z uśmiechem na twarzy.

Dla niej – i tysięcy kobiet takich jak ona – bycie „trad wife” stało się rodzaj misji, współczesnej „kontrrewolucji”, jak same mówią. Chcą pokazać, że prawdziwa kobiecość nie polega na "wyzwoleniu spod panowania patriarchatu" i odnoszenia sukcesów w korporacji.  Chcą pokazać, że troska o dom, dzieci, relację z mężem  jest zdecydowanie bardziej twórcza i sprzyjająca rozwojowi i poczuciu szczęścia niż praca w biurze.

Pokolenie zmęczone „samorealizacją”

Z perspektywy psychologicznej nie jest to zjawisko zaskakujące. Młode kobiety coraz częściej czują się przytłoczone nieustannym wyścigiem szczurów. Mają własne firmy, tytuły naukowe, pracują po godzinach – a mimo to wciąż słyszą w sobie ciche pytanie: i co z tego? Niedawno sieć obiegł viral, na którym młoda kobieta zastrzegająca, że nie chce mieć dzieci dostaje do rąk niemowlaka i cały jej system obronny nagle się rozpływa. Widać na jej twarzy autentyczne wzruszenie i czułość wobec maleństwa trzymanego w ramionach.

Z tego zmęczenia kulturą sukcesu i presją feministycznych paradygmatów rodzi się tęsknota za sensem, za domem, za  spokojnym rytmem dnia, opartym na zaufaniu mężowi. Dla wielu z nich powrót do tradycyjnych ról jest prawdziwym wyzwoleniem.

Dla kobiet w wieku dojrzałym, które uległy perswazji pogoni za niezależnością i podbojem zawodowym świata jest już często za późno. I biologicznie i społecznie. Światem co jakiś czas wstrząsają wyznania spełnionych celebrytek i kobiet sukcesu, które wyznają że dały się oszukać feministycznym mrzonkom. Że odrzucenie małżeństwa i dzieci okazało się po latach wypełniać je pustką.

Internetowy dom z wartościami

Ruch „trad wife” zrodził się w mediach społecznościowych, tam, gdzie jeszcze niedawno rządziły minimalistyczne biura i hasztagi o produktywności. Zamiast tego nowe influencerki pokazują światy pełne dziecięcego śmiechu, zabawy i gotowania.

Niektóre z nich modlą się razem z obserwatorkami, inne dzielą się radami, jak budować relację z mężem. Nie brakuje głosów zachwytu – ale i krytyki, że przedstawiają lukrowany obrazek życia.

Jednak pod powierzchnią estetyki retro kryje się autentyczne pragnienie przywrócenia wartościom właściwej rangi. Kobiety piszą wprost: „Jesteśmy kobietami, które chcą wybierać. Mamy dość feministycznej presji na jedyny "właściwy" wybór życiowy, gdzie mężczyzna jest nieistotnym dodatkiem, lub wręcz przeszkodą a dzieci drenującymi energię pasożytami."

Duchowość codzienności

Z perspektywy chrześcijańskiej ruch ten przypomina, że dom to przestrzeń duchowej pracy. W katechezach kierowanych do kobiet dom zawsze był opisywany jako „Kościół domowy” – miejsce, gdzie rodzi się wiara. Żona i matka, obecna nieustannie przy bliskich, nie jest więc „zredukowana do bycia kucharką”. Jest strażniczką dobra, pierwszą nauczycielką miłości.

To właśnie ta duchowa warstwa odróżnia ruch „trad wife” od czysto estetycznych nurtów life stylowych. Dla wielu kobiet decyzja o życiu w tym rytmie jest kontynuacją powołania, nie ucieczką od nowoczesności.

Nowa fala tradycji

Czy to jedynie chwilowa moda? Badania przytoczone przez amerykańskiego socjologa Marka Chavesa (2024) pokazują, że niemal co trzeci katolik-mężczyzna i co piąta kobieta wciąż uważa tradycyjny model rodziny za „lepszy dla wszystkich”. I choć nie jest to stanowisko większościowe, rośnie liczba tych, którzy przestają się wstydzić przyznawać, że wierność, rodzina i dom są fundamentem szczęścia.

Wraz z rosnącą popularnością w sieci ruch „trad wife” przestaje być niszą. Staje się sygnałem, że współczesne kobiety – mimo wykształcenia i nowych możliwości – wciąż pragną sensu, który nie zawsze da się osiągnąć w strukturach zawodowych. Wybierając dom, nie rezygnują z ambicji. Po prostu definiują je inaczej.

Na podstawie: Chaves, M. (2024, 17 lipca). Is it better if women take care of the home and family? Graphs about Religion.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.