W piątek 6 marca 2026 r. nad ranem, zmarł Igor Pavan Tres – brazylijski seminarzysta, ewangelizator internetowy. Miał zaledwie 26 lat. Od kilku lat zmagał się z rzadkim nowotworem nerki. Igor zostawił po sobie chwytający za serce testament.
Choroba staje się okazją do świadectwa
Igor pochodził z miejscowości Planalto w brazylijskim stanie Rio Grande do Sul i należał do diecezji Frederico Westphalen. Był młodym człowiekiem pełnym planów – studiował historię, a później wstąpił do seminarium, ponieważ pragnął zostać księdzem.
Jego życie zmieniło się nagle w grudniu 2021 roku. Trafił do szpitala z podejrzeniem kamicy nerkowej. Badania wykazały jednak coś znacznie poważniejszego: guz nerki, który rozprzestrzenił się aż do żyły głównej. Miał wtedy zaledwie 22 lata.
Rozpoczęła się długa i trudna walka z chorobą: operacje, leczenie onkologiczne, immunoterapia i ponad sto sesji chemioterapii. Były momenty nadziei, gdy choroba ustępowała, ale później wracała.
Mimo cierpienia Igor nie zamknął się w sobie. Wręcz przeciwnie – zaczął dzielić się swoim doświadczeniem w internecie. W mediach społecznościowych opowiadał o leczeniu, modlitwie, powołaniu i o tym, jak wiara pomaga przeżywać nawet najtrudniejsze chwile.
Dla wielu osób stał się prawdziwym „misjonarzem cyfrowym”.
„Ten krzyż ofiaruję za Kościół”
Kilka tygodni przed śmiercią Igor napisał tekst, który nazwał swoim „testamentem duchowym”. Był świadomy powagi swojej choroby i możliwości zbliżającego się końca.
Dokument rozpoczynał się słowami Psalmu:
W Twoje ręce, Panie, powierzam ducha mojego.
Seminarzysta pisał w nim o kruchości życia i o tym, że każdy dzień jest przygotowaniem na spotkanie z Bogiem. Swoje cierpienie ofiarował za Kościół, papieża, biskupów, kapłanów, za nawrócenie grzeszników oraz za wszystkich cierpiących.
Podkreślał przy tym, że samo cierpienie nie uświęca automatycznie człowieka. „Może zatwardzić albo oczyścić” – zauważył. Przyznał też z pokorą, że nie zawsze był wierny, ale ból nauczył go jednej rzeczy: nie oddalać się od Boga na długo.
W swoim testamencie poprosił również o przebaczenie wszystkich, których mógł zranić słowem lub zaniedbaniem. Dziękował rodzinie, przyjaciołom oraz lekarzom, którzy towarzyszyli mu w chorobie. Na końcu zawierzył się Bożemu miłosierdziu i wstawiennictwu Maryi.
Wypełnił swoje powołanie
Ze względu na pogarszający się stan zdrowia Igor w 2024 roku musiał przerwać formację seminaryjną i wrócić do domu, by być bliżej rodziny.
Mimo to wciąż marzył o powrocie do seminarium. Niedługo przed śmiercią został ponownie przyjęty do wspólnoty formacyjnej. Zmarł następnego dnia.
Podczas pogrzebu zachowano tradycję obowiązującą w niektórych seminariach: ciało zmarłego seminarzysty zostało ubrane w sutannę. W jego dłoniach umieszczono stułę – znak powołania, które podjął i choć nie przyjął święceń dopełnił swoją drogę z Bogiem. Obok znajdowały się również różaniec i krzyż.
W ostatnich dniach życia wokół Igora powstała prawdziwa wspólnota modlitwy. Przyjaciele i nieznajomi utworzyli grupę, w której przez całą dobę ktoś modlił się w jego intencji.
Testament duchowy Igora Pavana Tresa
„W Twoje ręce, Panie, powierzam ducha mojego” (Ps 30,6).
Czując możliwość ostatecznego rozstrzygnięcia i spotkania z Sędzią, którego dzień i godzinę zna tylko On, ale świadomy mojego stanu zdrowia i towarzyszących mi słabości, postanowiłem napisać te słowa jako mój duchowy testament.
Nie wiem nic o czasie, który jeszcze zostanie mi dany. Wiem jednak, że życie jest krótkie i że każdy dzień jest cichym przygotowaniem do stanięcia przed Tym, który jest Prawdą.
Składam krzyż, który został mi powierzony, z jego bólem, ograniczeniami i niepewnością, za Kościół Święty, za Ojca Świętego, za Biskupa Diecezjalnego, za całe duchowieństwo, za nawrócenie grzeszników, za tych, którzy cierpią na ciele i duszy, za dusze w czyśćcu i za chrześcijan prześladowanych w tak wielu częściach świata. Składam go również jako zadośćuczynienie za moje grzechy i za grzechy świata.
Wiem, że cierpienie samo w sobie nie uświęca automatycznie. Może zatwardzić lub oczyścić. W mojej słabości uznaję, że wielokrotnie byłem niewierny. Mogę jednak zaświadczyć, że ból nauczył mnie, by nie pozostawać długo z dala od Boga. Niczym nieujarzmiony koń, który próbuje uciec, Pan trzymał mnie za lejce, a cierpienie posłużyło mi, by uniemożliwić mi ostateczną ucieczkę. Jeśli pozostaję przy Bogu, to z miłosierdzia, a nie z zasług.
Proszę o przebaczenie, w sposób szczególny i publiczny, wszystkich, których dotknęły moje nieprawości, słowa, zaniedbania lub skandale. Tych, których skrzywdziłem bezpośrednio lub pośrednio, proszę o wybaczenie. Ufam, że Bóg będzie wiedział, jak naprawić to, czego nie umiałem lub nie byłem w stanie naprawić wystarczająco.
Dziękuję mojej rodzinie, która wspierała mnie cierpliwą miłością; moim przyjaciołom, którzy pozostali; pracownikom służby zdrowia, którzy opiekowali się mną kompetentnie i z szacunkiem; oraz wszystkim dobroczyńcom, którzy w widoczny lub ukryty sposób ułatwili mi drogę. Każdy gest był narzędziem Opatrzności.
Modlę się do Orędowniczki Najświętszej Maryi Panny, aby chroniła mnie w decydującej godzinie i wstawiała się za mną u swego Syna. Powierzam się Bożemu miłosierdziu, jedynemu fundamentowi mojej nadziei.
Jeśli zostanę powołany, proszę Pana, aby udzielił mi wiecznego odpoczynku, w oczekiwaniu, w komunii świętych, na zmartwychwstanie ciała i życie wieczne w przyszłym świecie.
Igor Pavan Tres
20 lutego 2026
Źródło: ewtn.co.uk, vaticannews.va, infovaticana.com, Instagram.








![{"rendered":"[GALERIA] 7 \u015bwi\u0119tych, do kt\u00f3rych mo\u017cna si\u0119 zwr\u00f3ci\u0107 o uzdrowienie z raka"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2022/06/WEB3-SAINT-Peregrine-wiki.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=620,310&q=75)


