Papież Franciszek, którego Kościół żegnał w ubiegłym roku wśród fali wzruszeń, ma w swojej biografii wiele mniej znanych historii. Odsłaniają one duszę argentyńskiego jezuity – człowieka, który potrafił odnaleźć się w najbardziej zaskakujących okolicznościach: od gwaru nocnych klubów Buenos Aires po głaskanie tygrysa.

Wykidajło w nocnym klubie
Zanim Jorge Mario Bergoglio został papieżem Franciszkiem, wykonywał różne prace, które pomagały mu utrzymać się podczas studiów. Jedna z nich zaskakuje szczególnie: przez pewien czas pracował jako portier w nocnym klubie w Buenos Aires.
Informacja o tym epizodzie z jego młodości pojawiła się po raz pierwszy w marcu 2013 roku w argentyńskim dzienniku Gazetta del Sud. Kilka miesięcy później sam Franciszek potwierdził ją publicznie. W grudniu 2013 roku, podczas spotkania z wiernymi w parafii San Cirillo Alessandrino na przedmieściach Rzymu, opowiadał o różnych doświadczeniach z młodości, które – jak mówił – nauczyły go rozumieć ludzi i pomagać tym, którzy się pogubili.
Wspomniał wtedy, że jednym z jego zajęć było pilnowanie wejścia do klubu nocnego w Buenos Aires. Do jego obowiązków należało między innymi uspokajanie awanturujących się gości oraz wyprowadzanie z lokalu tych, którzy sprawiali kłopoty.
Ta historia szybko obiegła media na całym świecie i wzbudziła duże zainteresowanie. W mediach społecznościowych pojawiło się wiele żartobliwych komentarzy podkreślających, jak nietypowa była droga przyszłego papieża. Dziennikarka CNN Ana Navarro-Cárdenas napisała wtedy na Twitterze: „Chyba zrobię naklejkę na zderzak: Mój lider Kościoła jest fajniejszy niż twój lider Kościoła. #LoveFrancis”.

Dziewczyna z sąsiedztwa i pierwsza miłość do tanga
Zanim Jorge Mario Bergoglio wstąpił do seminarium, był zwyczajnym chłopcem z Buenos Aires. W dzieciństwie zakochał się w dziewczynce z sąsiedztwa – Amalii Damonte – i jak wspominała po latach, traktował tę sympatię bardzo poważnie.
W rozmowie z The Seattle Times Amalia opowiadała, że gdy oboje mieli po dwanaście lat, przyszły papież napisał do niej list. Do kartki dołączył rysunek małego białego domu z czerwonym dachem. „Pamiętam to doskonale – mówiła. – Napisał: «To jest dom, który kupię, gdy się pobierzemy»”.
Ta dziecięca historia nie miała jednak dalszego ciągu. Matka dziewczynki szybko zakończyła rodzący się romans. Amalia zapamiętała jeszcze jedno zdanie, które miał wtedy powiedzieć młody Bergoglio: „Jeśli się z tobą nie ożenię, zostanę księdzem”.
Choć ich drogi się rozeszły, z tamtych lat pozostała jedna pasja: tango. W książce The Jesuit z 2010 roku, autorstwa Sergia Rubina i Franceski Ambrogetti, Franciszek wspominał, że właśnie z Amalią uczył się pierwszych kroków tego tańca. „Bardzo je lubię. To coś, co płynie ze mnie” – mówił.
Zamiłowanie papieża do tanga stało się z czasem powszechnie znane. Gdy w 2014 roku Franciszek obchodził 78. urodziny, na ulicach Rzymu zorganizowano nawet wielkie tango na jego cześć.

Przejażdżka papamobile dla chłopca z zespołem Downa
Podczas pewnej audiencji generalnej na placu św. Piotra doszło do sceny, która poruszyła tysiące obecnych tam ludzi. Papież Franciszek zaprosił na papamobile siedemnastoletniego Alberto di Tullio, chłopca z zespołem Downa.
Pod koniec audiencji Franciszek podszedł do chłopca stojącego przy barierkach. Jak relacjonował później jego ojciec, Celestino di Tullio, wszystko wydarzyło się bardzo spontanicznie. „Papież go zobaczył, przytulił. A potem Alberto wskazał na samochód – więc papież zaprosił go do środka”.
Chłopak został wprowadzony na odkrytego mercedesa, którym papież zwykle przejeżdża przez plac. Na oczach dziesiątek tysięcy pielgrzymów Alberto mógł usiąść na białym fotelu papieskim i przez chwilę poczuć się jak gospodarz pojazdu.
Rodzina przyjechała na audiencję z Boiano niedaleko Neapolu. Tego samego ranka ich proboszcz podarował Alberto koszulkę reprezentacji Argentyny w biało-niebieskie pasy. Być może to właśnie ona przyciągnęła uwagę papieża – Argentyńczyka, który od lat pozostaje wiernym kibicem swojej narodowej drużyny.
Podobne gesty papież Franciszek wykonywał i później. Na zdjęciu powyżej macha do tłumu, jadąc wraz z dzieckiem papamobile podczas cotygodniowej audiencji generalnej na Placu św. Piotra 12 października 2016 r.

Papież na okładce „Rolling Stone” i… album rockowy
W styczniu 2014 roku papież Franciszek trafił na okładkę amerykańskiego magazynu Rolling Stone. Artykuł opatrzono tytułem „Pope Francis: The Times They Are A-Changin’” – nawiązującym do słynnej piosenki Boba Dylana. Był to pierwszy w historii przypadek, gdy papież pojawił się na okładce tego kultowego magazynu muzycznego.
Rok później Franciszek pojawił się w świecie muzyki w jeszcze bardziej nieoczekiwany sposób. W listopadzie 2015 roku ukazał się album „Wake Up! Music Album with His Words and Prayers”. Płyta zawiera fragmenty papieskich przemówień i modlitw nagranych w różnych miejscach świata w latach 2013–2015, którym towarzyszy muzyka skomponowana przez włoskich artystów.
Projekt powstał pod kierownictwem muzycznym księdza Giulio Neroniego, który wcześniej pracował także przy albumach z nagraniami Jana Pawła II i Benedykta XVI. W nagraniach wzięli udział liczni włoscy kompozytorzy i producenci, m.in. Tony Pagliuca – były członek zespołu progresywnego rocka Le Orme.
Krytycy zwracali uwagę, że sam fakt wydania takiego albumu przez papieża jest wydarzeniem bez precedensu – szczególnie że wykorzystuje on stylistykę muzyki popularnej, rzadko kojarzoną z papieskimi nagraniami.

Tygrys na audiencji
W 2016 roku w Watykanie doszło do sceny, której trudno byłoby się spodziewać podczas papieskiej audiencji. Na spotkanie z papieżem Franciszkiem przyprowadzono… tygrysy.
Do Watykanu przybyli wtedy artyści uliczni, cyrkowcy oraz pracownicy wędrownych lunaparków. Pielgrzymowali do Rzymu z okazji Roku Miłosierdzia i spotkali się z papieżem w Auli Pawła VI. Franciszek zwrócił uwagę, że ludzie tej profesji często spotykają się z uprzedzeniami, choć ich praca przynosi wiele radości.
– Potraficie wywołać uśmiech u dziecka, rozświetlić spojrzenie osoby samotnej, zbliżyć ludzi do siebie – mówił. – Ale potraficie też przestraszyć papieża.
Słowa te padły chwilę po niezwykłym wydarzeniu. Do papieskiego fotela przyprowadzono dziesięciomiesięcznego tygrysa z cyrku. Zwierzę spokojnie podeszło, zajęte butelką z mlekiem, którą podawali mu opiekunowie. Franciszek pogłaskał tygrysa, a także małą czarną panterę.
Podczas spotkania wystąpili również akrobaci z Kenii, a w watykańskiej auli zabrzmiała muzyka z filmu La Strada Federico Felliniego. Papież zauważył wtedy, że cyrkowcy często „czynią dobro, nawet o tym nie wiedząc”. Na zakończenie otrzymał w prezencie biały cylinder – symbol świata cyrku.
Zgromadzone przez nas historie są różnorodne. Pokazują przede wszystkim postać, która potrafiła zaskakiwać i wychodzić poza konwenanse. Właśnie z takich drobnych, czasem zaskakujących epizodów składa się portret człowieka, który zanim został papieżem – a także wtedy, gdy już nim był – pozostał po prostu Jorge Mario Bergogliem.








![Poczucie humoru papieża Franciszka [memy]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/04/franciszek-mem-ksiegi.jpg?resize=300,150&q=75)

