Gdy patrzymy na osoby towarzyszące Jezusowi w drodze do Jerozolimy, na pierwszym planie pojawia się Szymon Piotr. Spójrzmy na niego nie tylko jako na postać historyczną, ale jako na kogoś, w kim przejrzeć może się każdy z nas…
Św. Piotr – prawdziwy lider
W życiu Piotra możemy dostrzec trzy kluczowe elementy, które czynią go prawdziwym liderem: był odpowiednim „surowcem” na przywódcę, przeszedł konkretne doświadczenie życiowe i miał cechy charakteru, które Jezus mógł kształtować.
Ale Piotr już od samego początku nosił w sobie także inne cechy przywódcze dane mu przez Boga. Można powiedzieć, że Bóg ukształtował go w ten sposób już w łonie matki.
1Ciekawość
Pierwszą z tych cech była ciekawość. Ludzie, którym wystarcza to, co już wiedzą, którzy godzą się ze swoją niewiedzą i potrafią wygodnie żyć z nierozwiązanymi problemami, nie są zdolni do przewodzenia innym. Liderzy to ludzie o niezaspokojonej ciekawości, głodni odpowiedzi, ciągle poszukujący.
2Inicjatywa
Drugą taką cechą była inicjatywa. Człowiek powołany do przywództwa musi mieć zapał, ambicję i energię. Prawdziwy lider sprawia, że rzeczy po prostu się dzieją. Piotr nie tylko zadawał pytania, ale bardzo często jako pierwszy odpowiadał na kwestie stawiane przez Jezusa.
3Zaangażowanie i oddanie
Trzecią potrzebną cechą było zaangażowanie i oddanie. Prawdziwi liderzy są zawsze w samym centrum wydarzeń. Nie stoją z boku, nie siedzą z założonymi rękami, nie wydają poleceń z bezpiecznej odległości. Prawdziwy lider idzie pierwszy tak pewnie, że widać wyraźny ślad – i właśnie ten ślad sprawia, że inni chcą nim podążać.
Taki był „materiał”, z którego ulepiony był Szymon: nienasycona ciekawość, gotowość do wychodzenia z inicjatywą i osobiste zaangażowanie. Ale to był dopiero początek. Ten potencjał musiał zostać odpowiednio uformowany – inaczej mógłby stać się naprawdę niebezpieczną siłą.
Człowiek z wadami
Życie bywa surowym nauczycielem. Doświadczenia Piotra – jego wzloty i upadki – często były dramatyczne i bolesne. Jego droga pełna była ostrych zakrętów i momentów granicznych. Przez trzy lata Jezus prowadził go przez próby i trudności, które miały przygotować go do przewodzenia Kościołowi. I rzeczywiście Piotr wiele nauczył się właśnie dzięki trudnym doświadczeniom. Choćby tego, że dotkliwe porażki i głębokie upokorzenia często przychodzą tuż po największych sukcesach.
Po wyznaniu wiary w Jezusa jako Mesjasza usłyszał pochwałę, a chwilę później doświadczył surowej nagany. Otrzymał obietnicę kluczy królestwa, a zaraz potem usłyszał: „Zejdź Mi z oczu, szatanie. Nie stawaj na Mojej drodze, nie przeszkadzaj Bożym planom” (por. Mt 16,23). To uświadomiło Piotrowi, że także on może podlegać wpływom złego ducha. Szatan mógł próbować zawładnąć także jego sercem. Jeśli nie słuchał Boga, mógł stać się narzędziem nieprzyjaciela. A jednocześnie Piotr zrozumiał coś jeszcze – że jego duchowe słabości i grzeszne skłonności nie przekreślają Bożego wyboru.
Także z perspektywy wydarzeń paschalnych i doświadczenia krzyża trzeba przyznać, że Piotr okazał się człowiekiem pełnym wad, skrajności, cieni i lęków. Zaparł się Mistrza, zdradził własne zasady i raz dane deklaracje. Bardziej bał się ludzi niż Boga. Z jednej strony historia Piotra to opowieść o podejmowanych próbach i popełnianych błędach, z drugiej – o nieustannym odzyskiwaniu szansy na to, by porzucić starego człowieka i stać się nowym stworzeniem. To wreszcie historia najważniejszej lekcji chrześcijańskiego życia – lekcji umierania i zmartwychwstawania.
Trzy śmierci św. Piotra
Po raz pierwszy Piotr „umarł” nad Jeziorem Galilejskim podczas swojego pierwszego spotkania z Mistrzem. Zostawił wszystko i stał się uczniem – jego dotychczasowe życie przestało mieć znaczenie.
1Szatan
Kolejny raz umarł, gdy Jezus nazwał go szatanem, pokazując mu tym samym, że jego sposób myślenia nie jest zgodny z logiką królestwa i że jeśli będzie dalej szedł tą drogą, nie będzie mógł być uczniem.
2Kogut
Piotr doświadczył śmierci także wtedy, gdy na dziedzińcu pałacu arcykapłana usłyszał pianie koguta i gorzko zapłakał.
3Zmartwychwstanie
Umarł ponownie w dniu pierwszego spotkania ze Zmartwychwstałym nad jeziorem – ale wtedy również narodził się na nowo.
Swoją ostatnią śmierć przeżył podczas ostatniego spotkania z Jezusem, gdy uciekał z Wiecznego Miasta. W tamtym momencie ostatecznie przestał być tchórzem, stał się pokornym i odważnym uczniem, który wybrał krzyż.
Ile we mnie Piotra?
Spróbujmy zobaczyć w Piotrze samych siebie – w chwilach, gdy nasze serce ogarniał lęk i tchórzostwo. Gdy wstydziliśmy się Jezusa albo wręcz się Go wyparliśmy. Ile razy zapieraliśmy się Mistrza publicznie? Ile razy próbowaliśmy zatrzymać Jego działanie w naszej codzienności? Ile razy uciekaliśmy przed trudnościami i zagrożeniami, zdradzając własne zasady i dane obietnice? Ile razy, z braku wiary, tonęliśmy w wodach tego świata?
Kontemplując postać Piotra, uświadomiłem sobie, że niejednokrotnie byłem do niego bardzo podobny – także w swoim tchórzostwie. Jak on zdradzałem własne zasady i nie potrafiłem odpowiedzieć na działanie Jezusa w moim życiu. Ulegałem złu i niejednokrotnie okazywałem się człowiekiem małej wiary. Podobnie jak Piotr doświadczałem zarówno porażek, jak i chwil zwycięstwa.
Nie wystarczy jednak powiedzieć, że wszyscy odnajdujemy się w słabościach Piotra. Jego historia stawia przed nami znacznie trudniejsze pytanie: czy ostatecznie zdecydujemy się zaufać Jezusowi, przekroczyć własne granice i wybrać tę samą drogę życia, którą przeszedł nasz Pan? Czy mamy w sobie dość pokory, by przyznać, że także dziś – w czasie kryzysu, którego doświadcza Kościół – i my nieraz zostawiamy Jezusa na krzyżu i uciekamy, chcąc uniknąć oskarżeń, a nawet śmierci z rąk współczesnych „neronów”? Czy potrafimy uznać, że również jesteśmy ludźmi małej wiary? I czy umiemy żyć tajemnicą śmierci i zmartwychwstania, do której wszyscy jesteśmy powołani?
Nie jesteśmy powołani do bycia doskonałymi siłą własnej woli ani do niezachwianej wierności pozbawionej wątpliwości. Jesteśmy powołani do przemiany – do tego, by pozwolić, aby stary człowiek w nas umierał, a rodził się nowy… Jesteśmy powołani do zmartwychwstania.
Artykuł zawiera fragment z książki o. Edwarda Kryściaka SP „Pasja miłości”, wyd. eSPe. Zobacz więcej: https://boskieksiazki.pl/pl/p/Pasja-milosci.-Meka-Chrystusa-oczami-swiadkow/1437
Śródtytuły pochodzą od redakcji Aletei.




![{"rendered":"[GALERIA] Matka Ko\u015bcio\u0142a i tysi\u0105ce \u015bwiec. Zobacz przepi\u0119kn\u0105 modlitw\u0119 na placu \u015bw. Piotra"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2022/05/Marian-Month-Mater-Ecclesiae-Procession-aux-flambeau-May-28-2022-Antoine-Mekary-ALETEIA-AM_0523.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=1200,600&q=75)









