separateurCreated with Sketch.

Świetlista inspiracja Manuela Andreasa Dürra

via crucis basílica de san Pedro, Manuel Andreas Durr

Pintor Manuel Andreas Dürr

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Camille Dalmas - publikacja 18.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Przez cały okres Wielkiego Postu w bazylice św. Piotra w Rzymie prezentowanych jest czternaście stacji drogi krzyżowej autorstwa szwajcarskiego malarza Manuela Andreasa Dürra.

Trzydziestosześcioletni artysta w rozmowie z Aleteią opowiada o technicznym i duchowym wyzwaniu, jakie stanowiło dla niego to niezwykłe zamówienie.

W grudniu 2023 r. Stolica Apostolska ogłosiła międzynarodowy konkurs na wykonanie drogi krzyżowej składającej się z czternastu stacji, która miała zostać czasowo wystawiona w bazylice św. Piotra w okresie Wielkiego Postu. Czy był to znak Opatrzności?

W tym samym czasie Manuel Andreas Dürr, szwajcarski malarz z Biel/Bienne, który dziś ma 36 lat, pracował już nad własną drogą krzyżową – choć w zupełnie innym kontekście. Powstawała ona dla kościoła protestanckiej wspólnoty reformowanej „Jahu”, niewielkiej lokalnej wspólnoty, do której należy artysta, a która jest szczególnie otwarta na dialog ekumeniczny.

swiss-artist-manuel-andreas-durr-st.-peters-basilica-via-crucis-imedia

Zachęcony przez przyjaciela ten ojciec trojga dzieci – który, jak sam przyznaje, z teologicznego punktu widzenia czuje się „dość bliski” wierze katolickiej – ostatecznie zdecydował się zgłosić swój projekt. Uczynił to jednak, jak mówi, „bez większego przekonania”. Był bowiem przekonany, że jego propozycja nie ma większych szans w tak prestiżowym konkursie. Tym większym zaskoczeniem było dla niego to, że w grudniu 2024 r. to właśnie jego projekt został wybrany przez Watykan.

„To naprawdę ogromny zaszczyt, prawdopodobnie najważniejszy moment w mojej dotychczasowej karierze” – podkreśla.

Konkurs, który zmienił wszystko

Aby przygotować czternaście obrazów, Manuel Andreas Dürr najpierw udał się do bazyliki św. Piotra w Rzymie. Najsilniejsze wrażenie zrobiło na nim odkrycie „Kościoła powszechnego”, złożonego z ludzi „w każdym wieku, z każdego kontynentu i z każdej warstwy społecznej”.

„W porównaniu z tym moja własna wspólnota w domu wydała mi się bardzo prowincjonalna” – przyznaje.

swiss-artist-manuel-andreas-durr-st.-peters-basilica-via-crucis-imedia

W ogromnej przestrzeni bazyliki malarz uświadomił sobie również skalę zadania, które go czekało. „To miejsce jest owocem całej historii. Dlatego właśnie należy do tych przestrzeni, do których najtrudniej jest coś nowego dodać”. To zupełnie inna sytuacja niż ta, do której przywykł współczesny artysta, który najczęściej prezentuje swoje prace po prostu na „białej ścianie galerii”.

swiss-artist-manuel-andreas-durr-st.-peters-basilica-via-crucis-imedia

Między Michałem Aniołem a Fra Angelico

Jako wielki admirator kultury włoskiej postanowił więc wyjść od kontekstu artystycznego, jaki narzuca samo miejsce. Świadomie zaczął czerpać inspirację z dzieł wielkich mistrzów malarstwa włoskiego. Sięgnął między innymi do Michała Anioła, ale także do Fra Angelica – malarza, którego twórczość z biegiem lat stała mu się szczególnie bliska i który dziś porusza go w sposób wyjątkowy.

Drugim wielkim wyzwaniem był sam temat zamówienia. „Malowanie Jezusa jest niezwykle trudne, ponieważ nie jest to ktoś, kogo dopiero odkrywam. To osoba, którą tysiące ludzi znają, a wielu z nich pozostaje z nią w osobistej relacji” – wyjaśnia.

Jak zauważa szwajcarski artysta, droga krzyżowa jest historią, która wywarła ogromny wpływ na „całą sztukę chrześcijańską i całą kulturę europejską”. „Krzyż, który kiedyś był narzędziem grozy i budził lęk wśród obywateli Imperium Rzymskiego, stał się dziś znakiem nadziei – symbolem, który nosimy na szyi” – podkreśla.

Weronika i ślad twarzy Chrystusa

Jego zamiarem było więc zaproponowanie pielgrzymom odwiedzającym bazylikę nowego „punktu wejścia” w to misterium.

Po ośmiu miesiącach pracy nad obrazami olejnymi, a następnie po długich tygodniach oczekiwania, aż farba wyschnie, artysta wreszcie przekazał ukończone dzieło. Zostało ono uroczyście zaprezentowane w pierwszy piątek Wielkiego Postu.

W bazylice po raz pierwszy mógł zobaczyć swoje obrazy w miejscu, dla którego powstały – przed płótnami, obok których każdego dnia przechodzą tysiące wiernych. Spośród czternastu stacji szczególnie bliska jest mu ta przedstawiająca Weronikę odkrywającą na chuście odbicie twarzy Chrystusa.

Jak mówi, dostrzegł w tym pewną metaforę własnej pracy malarskiej – on sam również pracuje przecież na płótnie z tkaniny.

„Nadaje to godność temu, co próbuje zrobić malarz: zostawić drobny ślad czegoś znacznie głębszego” – podsumowuje.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.