separateurCreated with Sketch.

Post wyostrza zmysły

Ręcę tworzące kadr
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 25.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Czy naprawdę, kiedy jesteśmy głodni, „nie jesteśmy sobą”? Wbrew temu, co podpowiadają reklamy i nasze przyzwyczajenia, odpowiedź nie jest wcale taka oczywista. 

Coraz więcej badań – i doświadczeń ludzi – pokazuje, że post może być czymś znacznie więcej niż tylko dietetycznym trendem, zdrowotną głodówką lub religijną praktyką niejako z obowiązku. Może stać się przestrzenią, w której… zaczynamy widzieć wyraźniej.

Głód odbiera koncentrację? To (prawie) mit

Przez lata panowało przekonanie, że brak jedzenia oznacza spadek koncentracji, rozdrażnienie i „mgłę mózgową”. Tymczasem szeroki przegląd badań naukowców z Uniwersytetu w Auckland pokazuje coś zaskakującego: u zdrowych dorosłych post nie pogarsza zdolności poznawczych.

Krótko mówiąc – można nie zjeść śniadania i nadal myśleć jasno.

Co więcej, w niektórych sytuacjach osoby poszczące radziły sobie nawet nieco lepiej. Wyjątek? Gdy zadania dotyczyły jedzenia – wtedy głód przypominał o sobie i rozpraszał.

To ważna wskazówka: post nie tyle „wyłącza” nasz umysł, co raczej… kieruje jego uwagę.

Ważny przełącznik

Po kilkunastu godzinach bez jedzenia organizm zaczyna działać inaczej. Zamiast glukozy wykorzystuje tzw. ciała ketonowe – alternatywne źródło energii. To właśnie ten moment wielu ludzi opisuje jako przejście z „ciężkości” w lekkość.

Niektórzy nazywają to wręcz „przepływem postu” – stanem, w którym myśli stają się bardziej klarowne, a działanie prostsze.

Jak mówi jedna z benedyktynek prowadzących rekolekcje postne: po kilku dniach przychodzi moment, kiedy „wszystko staje się łatwiejsze”. A zwykłe jabłko smakuje jak nigdy wcześniej.

Post wyostrza zmysły

To nie tylko metafora. Post rzeczywiście zmienia sposób, w jaki odbieramy świat.

Smaki stają się intensywniejsze. Zapachy bardziej wyraziste. Ale to dopiero początek.

W ciszy, która pojawia się, gdy przestajemy sięgać po kolejne przekąski (i często – kolejne bodźce), zaczynamy zauważać coś jeszcze: własne myśli, emocje, pragnienia.

W tradycji duchowej mówi się, że post:

  • uspokaja,
  • porządkuje,
  • pomaga zobaczyć siebie w prawdzie.

Nie chodzi o to, by „nic nie jeść”. Chodzi o to, by zrobić przestrzeń na to, co ważniejsze.

Post to powrót do siebie

Już średniowieczna mistyczka Hildegarda z Bingen widziała w poście coś więcej niż praktykę służą zdrowiu i religijności. Dla niej był to czas odzyskiwania równowagi – ciała, umysłu i ducha.

Rycina przedstawiająca Hildegardę z Bingen

To wciąż bardzo aktualne!

Żyjemy w świecie nadmiaru: jedzenia, informacji, bodźców. Post staje się więc nie tyle wyrzeczeniem, co… ulgą. Doświadczeniem, że „mniej” naprawdę może znaczyć „więcej”.

Jak trafnie ujęła to jedna z osób praktykujących post: to nie jest rezygnacja z jedzenia, ale odzyskanie apetytu na życie.

Źródło: kobieta.rp.pl, agro-oaza.pl, zablocie.katolik.bielsko.pl, katholisch.de.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.