W osiemnastowiecznym Rzymie Wielki Tydzień miał swoją szczególną aurę. Do Watykanu przybywali arystokraci z całej Europy: książęta, markizowie, dyplomaci i podróżnicy. Wszyscy chcieli przeżyć jedno z najbardziej niezwykłych wydarzeń liturgicznych tamtego czasu – tzw. ciemne jutrznie w Kaplicy Sykstyńskiej.
W półmroku rozświetlonym jedynie gasnącymi kolejno kilkunastoma świecami papieski chór wykonywał wpierw liturgię jutrzni, a potem, w całkowitej ciemności utwór, o którym krążyły legendy. Było nim „Miserere mei, Deus” Gregoria Allegriego, skomponowane w pierwszej połowie XVII wieku do słów psalmu pokutnego.
Dwa chóry śpiewające a cappella, powoli gasnące światła i echo polifonii odbijające się od fresków Michała Anioła tworzyły prawdziwie mistyczną atmosferę. Nic dziwnego, że wielu słuchaczy twierdziło później, iż było to jedno z najbardziej poruszających doświadczeń muzycznych w ich życiu.
Utwór, którego nie wolno było kopiować
„Miserere” otaczała aura tajemnicy. Przez dziesięciolecia wykonywano je wyłącznie w Kaplicy Sykstyńskiej podczas liturgii Wielkiego Tygodnia. Partytura była pilnie strzeżona w archiwach chóru papieskiego, a jej kopiowanie pozostawało pod ścisłą kontrolą.
Z czasem zaczęła krążyć legenda, że za przepisanie utworu groziła nawet ekskomunika. W rzeczywistości – jak pokazują badania watykańskich archiwów – sprawa była nieco bardziej skomplikowana. Historycy nie znaleźli dokumentu zakazującego kopiowania wszystkim wiernym. Istniało natomiast breve papieża Innocentego XI z końca XVII wieku, które groziło ekskomuniką śpiewakom Kaplicy Sykstyńskiej, gdyby ujawnili archiwalne materiały muzyczne.
Sekret „Miserere” polegał zresztą nie tylko na samych nutach. Równie ważna była tradycja wykonawcza chóru – subtelne ozdobniki, które przekazywano ustnie z pokolenia na pokolenie.
Czternastoletni słuchacz w tłumie
Wiosną 1770 roku do Rzymu przybył czternastoletni Wolfgang Amadeusz Mozart. Podróżował z ojcem Leopoldem po Włoszech w ramach wielkiego tournée, podczas którego młody geniusz miał poznać najważniejsze ośrodki muzyczne Europy.
11 kwietnia – w Wielką Środę – znaleźli się w Kaplicy Sykstyńskiej. Mozart usiadł wśród tłumu słuchaczy podczas Tenebrae i wysłuchał „Miserere”.
Tylko raz.
Po powrocie do miejsca noclegu wydarzyło się coś, co do dziś zdumiewa historyków muzyki. Czternastoletni kompozytor zapisał z pamięci całą partyturę – takt po takcie.
Dwa dni później, w Wielki Piątek, wrócił na kolejne wykonanie. Tym razem słuchał już nie tylko jak zachwycony pielgrzym, ale jak badacz sprawdzający własny zapis. Wprowadził kilka poprawek i uzupełnił ornamenty.
List Leopolda Mozarta z 14 kwietnia 1770 roku potwierdza tę historię: jego syn rzeczywiście odtworzył z pamięci cały utwór.
Spotkanie z kastratem
Kilka dni później Mozart zagrał „Miserere” podczas jednego z rzymskich przyjęć. Wśród gości znalazł się Carlo Cristofari – kastrat i nowy solista chóru Kaplicy Sykstyńskiej.
Według zachowanych relacji muzyk był zdumiony, gdy usłyszał zapis utworu, który dotąd znano właściwie tylko w murach Watykanu. Ich rozmowa – zapisana w jednym z manuskryptów – stała się jednym z najbardziej fascynujących epizodów w tej historii.
Badania nad dokumentami Kaplicy Sykstyńskiej prowadził w ostatnich latach m.in. o. Giacomo Cardinali, wiceprefekt Biblioteki Apostolskiej Watykanu. To właśnie on odtworzył wiele szczegółów tej opowieści, łącząc archiwalne źródła z listami rodziny Mozartów.
Błąd w nutach, który usłyszał cały świat
Kiedy kopia sporządzona przez Mozarta zaczęła krążyć po Europie, wydarzyło się coś nieoczekiwanego. Podczas kolejnych przepisywań w partyturze pojawił się błąd transkrypcyjny.
W pierwszym sopranie zapisano efektowne wysokie C – dźwięk, którego w oryginalnej kompozycji Allegriego w ogóle nie było oraz analogicznie, następujące po nim zakończenie frazy. O oktawę wyżej niż w oryginale.
Paradoksalnie to właśnie ta pomyłka stała się jednym z najbardziej rozpoznawalnych momentów utworu. Przez kolejne stulecia wykonywano „Miserere” właśnie z tym dźwiękiem, uznając go niemal za znak firmowy kompozycji.
Oryginalne „Miserere” zabrzmi w Poznaniu
Dopiero zachowana w archiwach watykańskich partytura pokazuje, jak naprawdę brzmiała kompozycja Allegriego – bardziej subtelna, pozbawiona spektakularnego wysokiego dźwięku.
W tej autentycznej formie utwór wykonywany jest niezwykle rzadko. Oto zapis z koncertu zespołu muzyki dawnej Anonymous z Poznania:

Więcej niż muzyka - modlitwa
Na wykonanie Miserere w wersji z wysokim C, osadzonego w tradycyjnej liturgii zapraszamy z kolei 2 kwietnia o 21:00. Odbędzie się wtedy w kościele o. Franciszkanów na wzgórzu Przemysła w Poznaniu Ciemna Jutrznia, czyli tradycyjna liturgia będąca nocnym czuwaniem i medytacją nad Męką Pana Jezusa, rozpoczynająca liturgiczną celebrację kolejnego dnia - Wielkiego Piątku.
To starożytne nabożeństwo składa się z psalmodii, Lamentacji Jeremiasza, czytań i Ciemnych Responsoriów śpiewanych w języku łacińskim. Trwa łącznie prawie cztery nocne godziny; w jego trakcie na specjalnym piętnastoramiennym świeczniku gaszone są kolejne świece, a na znak śmierci Chrystusa ostatnie śpiewy (właśnie Miserere) rozbrzmiewają w zupełnych ciemnościach.

Zachęcamy do udziału w tej ważnej liturgii: na miejscu będą przygotowane książeczki z polskimi tłumaczeniami tekstów liturgicznych, a 5 min przed 21:00 prowadzący powie wstęp-instrukcję do uczestnictwa w Ciemnej Jutrzni.









![„O Jezu, jakeś ciężko skatowany” [muzyka pasyjna]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2023/07/chrystus-ukrzyzowany-shutterstock_686355817.jpg?resize=300,150&q=75)
![Dobrotliwość Pańska [muzyka pasyjna]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/03/krucyfiks.jpg?resize=300,150&q=75)