separateurCreated with Sketch.

10 lat od śmierci zakonnicy, która zbudowała medialne imperium. Kim była matka Angelika?

HANDOUT PHOTO: Mother Angelica and the other is an image of Mother Angelica and Pope John Paul II. (Courtesy of EWTN)

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 27.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Matka Angelika była jednocześnie mistyczką i… przedsiębiorczynią. Zmarłą 10 lat temu.

Na początku – kot

Na pogrzebie matki Angeliki  franciszkanin o. Miguel Marie opowiedział historię… jej kota.

Mikey był małym kotem, który mieszkał w pokoju matki Angeliki w klasztorze. Siostry zauważały, że zawsze, gdy zakonnica trafiała do szpitala, zwierzak robił się niespokojny. Kręcił się po pokoju, jakby wiedział, że coś jest nie tak.

Kiedy jednak wracała, wszystko wracało do normy. Mikey wskakiwał na kanapę w jej pokoju i spokojnie zasypiał.

Po jej śmierci znów był niespokojny. Jakby czekał, aż wróci.

Może ten mały kot potrzebuje jednego czy dwóch „Zdrowaś Maryjo” w czasie swojej żałoby. Tego raczej nie usłyszycie w kazaniu jezuity zażartował franciszkanin.

Smutek zwierzęcia oddaje jednak coś bardzo ważnego: matka Angelika miała niezwykłą zdolność przyciągania ludzi. I – jak widać – także zwierząt.

Od Rity Rizzo do matki Angeliki

Matka Angelika przyszła na świat w 1923 r. w USA jako Rita Antoinette Rizzo. W młodości wstąpiła do zakonu klarysek od wieczystej adoracji i przyjęła imię siostry Marii Angeliki od Zwiastowania.

Później założyła klasztor w Irondale w stanie Alabama. Z zewnątrz wyglądało to jak spokojne życie kontemplacyjne: adoracja Najświętszego Sakramentu, modlitwa, cisza.

Ale matka Angelika była jednocześnie mistyczką i… przedsiębiorczynią.

W pierwszych latach wspólnota utrzymywała się z drobnych inicjatyw: siostry sprzedawały przynęty wędkarskie czy prażone orzeszki. Z czasem w głowie matki Angeliki zrodził się szalony pomysł. 

W 1981 r. w garażu klasztoru powstało małe studio telewizyjne. Tak narodziła się EWTN – Eternal Word Television Network. Nikt nie przypuszczał, że z tej prowizorycznej inicjatywy wyrośnie jedno z największych katolickich mediów świata.

Dziś EWTN nadaje 24 godziny na dobę w 11 kanałach telewizyjnych, docierając do ponad 160 krajów. Do tego dochodzi radio, serwisy informacyjne, wydawnictwa i platformy cyfrowe.

Matka Angelika zmarła 27 marca 2016 r., w Niedzielę Wielkanocną, w wieku 92 lat. Jej pogrzeb w Alabamie zgromadził tysiące ludzi.

Świątynia zbudowana zaufaniem

W połowie lat 90. matka Angelika szukała miejsca na nowy klasztor dla sióstr. W Hanceville w Alabamie znalazła ziemię, na której – jak później mówiła – natychmiast poczuła obecność Boga.

Początkowo miał tam powstać po prostu klasztor, gospodarstwo i niewielka kaplica.

Ale podczas podróży do Ameryki Południowej wydarzyło się coś niezwykłego. Modląc się przed figurą Dzieciątka Jezus, matka Angelika usłyszała w sercu słowa:

Zbuduj mi świątynię, a ja pomogę tym, którzy ci pomogą.

Po powrocie powiedziała o tym siostrom. Decyzja była szybka: budujemy. Tak rozpoczęła się historia Sanktuarium Najświętszego Sakramentu w Hanceville – monumentalnej świątyni inspirowanej średniowiecznymi kościołami franciszkańskimi.

Budowa trwała pięć lat. Do jej powstania użyto marmurów z wielu krajów świata, witraży z Monachium, elementów z Madrytu, a dachówek wypalanych w Kolumbii. Całość kosztowała ponad 50 milionów dolarów.

Najciekawsze jest jednak tabernakulum. Jego tylna ściana została ozdobiona diamentami – ale w taki sposób, że widzi je tylko Ten, który mieszka w środku.

Dla uczczenia Boga nic nie jest zbyt piękne – mówiła matka Angelika.

„Ona przyprowadziła mnie do wiary”

Największym dziedzictwem matki Angeliki nie są jednak ani kamienie, ani kamery. Są nim ludzie. Jednym z nich jest amerykański artysta Chris Lewis, dziś znany w środowisku katolickim jako twórca Baritus Catholic.

Dorastał w protestanckim domu w Kalifornii, a jako młody dorosły uważał się za ateistę. Z katolicyzmem zetknął się dopiero, gdy zaczął spotykać się z dziewczyną z bardzo wierzącej rodziny.

W ich domu często włączona była telewizja EWTN. „Na początku tylko coś tam słyszałem w tle – wspominał. – Aż w końcu zobaczyłem matkę Angelikę”.

Coś w niej go uderzyło.

Była prosta, ciepła, przypominała mi moich dziadków. A jednocześnie była zadziorna – mówił. – Potrafiła mówić trudne prawdy w taki sposób, że po prostu je przyjmowałeś.

Z czasem oglądanie jej programów stało się jego codziennym rytuałem. Wracał z pracy około pierwszej w nocy, robił kolację i włączał EWTN. „Nie wszystko rozumiałem, ale ona zawsze tłumaczyła wiarę tak, że chciało się słuchać”.

Kilka lat później Chris Lewis przyjął wiarę katolicką. Dziś jest artystą, mężem, ojcem i często wspomina, że na jego drodze do Kościoła ważną rolę odegrała właśnie matka Angelika.

Źródło: churchpop.com, ewtnnews.com, Aleteia 

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.