separateurCreated with Sketch.

Po Pierwszej Komunii Świętej objawiła się jej Maryja. Dzieje wizjonerki w Gietrzwałdu

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 27.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
S. Stanisława Barbara Samulowska – wizjonerka z Gietrzwałdu – przeżyła długie i owocne życie. Oddała swoje serce Gwatemalczykom.

Po Komunii jej życie się odmieniło

Barbara Samulowska urodziła się 21 stycznia w ubogiej rodzinie rolników Józefa i Karoliny. Była najmłodszym dzieckiem – miała dwóch braci, Józefa i Jana. Wspominano ją:

Biega ciągle jak kozaczek lub sarenka. Ma oczy czarne, twarz oliwkową, włosy ciemne. Jest obrazem niczym nie skrępowanej swobody. Stanowi obraz prostoty i natury żywej.

28 czerwca 1877 r. przyjęła Pierwszą Komunię Świętą, a dwa dni później wydarzyło się coś, co odmieniło jej życie: zobaczyła Matkę Boża. Zaledwie kilka dni wcześniej Maryja objawiła się jej kuzynce, Justynie Szafryńskiej, która opowiedziała o tym Barbarze. Do 16 września Maryja Niepokalana objawiała się już obu dziewczynkom, zachęcając do odmawiania różańca. 

W protokole z badania objawień z 1 września 1877 r. napisano:

Doszliśmy do przekonania, że objawienia w Gietrzwałdzie muszą mieć realną podstawę. Prostota dzieci i ich jednostajne zachowanie się od początku objawień aż do tego czasu, ich dobra sława, ich dziecinne grzeczne obyczaje, ich bezinteresowność nie szukająca żadnego zysku, wszystko to wyklucza wszelką wątpliwość, co do ich prawdomówności i rzetelności.

Szartyki

Gdy objawienia się zakończyły, by uchronić dziewczynki tak od ludzkiej ciekawości, jak i od władz pruskich umieszczono je w domu sióstr szarytek w Lidzbarku Warmińskim. Po zamknięciu domu przeniosły się razem z siostrami do Chełmna. Gdy zakończyły naukę obie poprosiły o przyjęcie do zgromadzenia. Twierdziły, że taka była wola Matki Bożej. Wkrótce trafiły do Paryża, gdzie rozpoczęły nowicjat przy ulicy Rue du Bac 140, przy kaplicy Objawień Cudownego Medalika.

S. Barbara po ślubach przyjęła imię Stanisława i zaczęła pracę w żłobku. Marzyła jednak o misjach zagranicznych. Nim spełniło się to marzenie, spędziła we Francji aż 11 lat. W 1895 r. wyjechała do Gwatemali. Pod jej opieką znalazły się już nie dzieci, ale nowicjuszki. Jedna z nich tak wspominała:

Była bardzo uprzejma, serdeczna, życzliwa. Nas postulantki nazywała zdrobniale „moje malutkie” jako dowód miłości siostry kochały ją bardzo. W jej dzień imienin w listopadzie wszyscy spieszyli z życzeniami, siostry, lekarze i cały personel. Umiała wysłuchać ubogich. Mówiono, że jak była dziewczynką to widziała Matkę Bożą, lecz ona nigdy nam o tym nie mówiła, nie wspominała. Kochała bardzo ubogich, bardzo często wyszukiwała najlepsze owoce i je im przekazywała, również przygotowywała paczki z odzieżą według wieku i wymiaru.

Serce dla Gwatemalczyków

Gwatemala stała się dla s. Stanisławy Barbary domem. Nie szczędziła sił i pomysłów, by wspierać formujące się do pracy z ubogimi siostry oraz samych Gwatemalczyków. 

Po kilku latach pracy w formacji została przeniesiona do Antigua. Została przełożoną wspólnoty pracującej w zaniedbanym szpitalu. Okazał się świetną administratorką, a jej działania przyczyniły się do poprawy warunków leczenia i pracy. Oprócz posługi w szpitalu, opiekowała się ubogimi w mieści i przygotowywała dzieci do Pierwszej Komunii Świętej.

Po powrocie z leczenia w Paryżu w 1909 skierowano ją do Szpitala Głównego w stolicy kraju Gwatemali. W krótkim odstępie czasu wystąpiły tam dwa trzęsienia ziemi, kóre zrujnowały placówkę. S. Stanisława zabrała się za odbudowę szpitala. Nie zdążono z remontami, gdy kraj nawiedziła wojna domowa. Mimo wszystko s. Samulowska dbała o jak najlepszą jakość obsługi pajcenta. Po wizytacji zanotowano:

Szpitale i sierocińce pozostające pod zarządem sióstr miłosierdzia Świętego Wincentego a Paulo są wzorowo prowadzone. Siostry dokonują dzieł zdumiewających. Bez przerwy pielęgnują liczne zastępy chorych. Z poświęceniem wychowują maleńkie dzieci. Ich nigdy niesłabnące poświęcenie dla bliźnich często posunięte jest do granic bohaterstwa.

S. Stanisława Barbara Samulowska
S. Stanisława Barbara Samulowska

Cierpienie

W 1923 r. s. Stanisława ponownie odwiedziła Paryż i miała okazję przyjechać do Chełmna, by spotkać się z rodizną. Urlop nie trwał długo. Szybko powróciła do Gwatelami – tam było jej serce. W liście do kuzynki pisała:

Jestem zawsze bardzo szczęśliwa w służbie Bożej. Bardzo jestem wdzięczna Panu Jezusowi i Matuchnie Najświętszej za święte powołanie siostry miłosierdzia. Jestem w wielkim szpitalu. Mamy 1.300 chorych do pielęgnowania, którymi opiekuje się trzydzieści sióstr i wiele personelu pomocniczego. Wszyscy mnie tu znają, bo mam już czterdzieści dwa lata pobytu w Gwatemali i siedemdziesiąt dwa lata życia. Moje kochane siostry bardzo się o mnie troszczą.

Z biegiem lat jej siły słabły. Trudne warunki klimatyczne, niepokoje społeczne i niechęć władz do Kościoła i szarytek dodawały jej cierpienia. Na początku 1950 r. zachorowała na bolesny nowotwór twarzy. 6 grudnia 1950 r s. Stanisława Barbara Samulowska zmarła. 

Przeżyła 85 lat życia, 66 w zgromadzeniu, a 54 lata w Gwatemali. W 2005 r. w Gietrzwałdzie, gdzie ukazała się jej Maryja rozpoczęto proces beatyfikacyjny. 24 marca 2025 r. papież Leon XIV zatwierdził dekret o heroiczności jej cnót. Do beatyfikacji potrzebny jest cud za jej wstawiennictwem. 

Co z Justyną Szafryńską?

Jej kuzynka, Justyna Szafryńska nie pozostała w zgromadzeniu. Szarytki nie składają ślubów wieczystych, ale odnawiają je każdego roku. W 1897 r. Justyna nie uczyniła tego i opuściła klasztor. Zamieszkała w Paryżu i pracowała jako krawcowa. W 1899 r. wyszła za mąż. Jej dalsze losy pozostają w dużej mierze nieznane.

Źródło: szarytki.waw.pl, misjonarze.pl, sanktuariummaryjne.pl, Wikipedia, kombwg.pl

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.