separateurCreated with Sketch.

Dzieli je siedemdziesiąt osiem lat, a jednak Mel i Fernande są najlepszymi przyjaciółkami na świecie

Mel & Fernande, une ode contemporaine aux liens familiaux
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 29.03.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
To historia 23-letniej kobiety, która pragnie opowiedzieć historię swojej 101-letniej prababci i przekazać światu ogromne bogactwo jej życia. Książka „Mel i Fernande”, która trafiła do księgarni 4 marca 2026 roku, to prawdziwa międzypokoleniowa historia miłosna. Jedna z tych opowieści, które sprawiają ogromną radość.

Dzieli je siedemdziesiąt osiem lat, a jednak patrząc na nie, można by pomyśleć, że są najlepszymi przyjaciółkami na świecie, tak oczywista jest ich wzajemna więź. Mélissa i jej prababcia Fernande, znane szerokiej publiczności jako Mel & Fernande, podbiły już serca milionów internautów, gromadząc dzięki swoim filmikom blisko 2 miliony obserwujących w mediach społecznościowych. Wydana 4 marca 2026 roku książka „Mel & Fernande”, napisana przez Melissę Anton, opowiada o ich wyjątkowej więzi. Jest to historia młodej kobiety, która z zadziwieniem i zachwytem odkrywa nieskończone bogactwo swojej prababci ze strony ojca, która dziś ma sto lat.

Mel & Fernande, une ode contemporaine aux liens familiaux

Wcześniej, choć darzyła ją sympatią, nigdy nie spotkała jej osobiście i pozostawała, można powiedzieć, w swojej skorupie. „Zanim zbudowałyśmy naszą relację, miałam wobec niej wiele uprzedzeń i postrzegałam ją jako osobę sztywną i mało wrażliwą. Myślałam, że nie pasujemy do siebie ze względu na różnicę wieku wynoszącą siedemdziesiąt osiem lat” – zwierza się autorka w rozmowie z Aleteią. „Pochodzimy z dwóch różnych światów. Ona dorastała w dziewięcioosobowej rodzinie i żyła w biedzie, podczas gdy ja zawsze byłam rozpieszczana i bardzo chroniona. Z tego powodu myślałam, że nie mamy tych samych wartości, ale wszystkie moje uprzedzenia zostały ostatecznie obalone”.

„Moje poczucie priorytetów nie było już takie samo”

Cofnijmy się w czasie. Gdy Fernande osiągnęła sędziwy wiek 97 lat, stało się oczywiste, że nie może już mieszkać sama. Zaczęto więc rozważać znalezienie jej miejsca w domu opieki. Dla ojca Melissy, którego wychowały zarówno matka Marlène, jak i babcia Fernande, nie wchodziło to w grę: babcia zamieszka u niego. Ta decyzja całkowicie zmieniła życie Melissy, która znalazła się pod jednym dachem z dziewięćdziesięciolatką. Dla młodej kobiety to nieoczekiwane współzamieszkanie stało się okazją do poznania swojej prababci i nawiązania z nią głębokiej więzi. „Kiedy zamieszkała u nas, wszystko się zmieniło. Zrozumiałam, że moja prababcia była przede wszystkim kobietą. A dzisiaj odczuwam potrzebę przekazania tego, i właśnie to chciałam umieścić w centrum książki” – kontynuuje Melissa, podkreślając znaczenie przekazywania tradycji.

„Byłam karierowiczką i chciałam dobrze zarabiać. Całkowicie pochłonięta studiami magisterskimi z prawa notarialnego, myślałam tylko o nauce, pracy i imprezach, a nawet mój chłopak znalazł się na dalszym planie” – wyznaje. W miarę jak spędza czas z Fernande, uświadamia sobie, że ma „osiemdziesiąt lat życia do nadrobienia”. Organizuje dla niej sesje manicure, wprowadza ją w świat The Sims… „Moje priorytety uległy zmianie” – przyznaje. Świadoma tego, że Fernande nie będzie żyła wiecznie – choć ta ma nadzieję dożyć 126 lat – pragnie w przyszłości zostać „ambasadorką zdrowego starzenia się we Francji”.

Mel & Fernande, une ode contemporaine aux liens familiaux

Fernande głęboko ją zmieniła, pisze, wskazując na „wewnętrzną przemianę, cichą i nieodwracalną. Nowy sposób patrzenia na innych”. Dzisiaj Fernande mieszka w Aix-en-Provence wraz ze swoją prawnuczką i Florentem, swoim partnerem. Co inspiruje Mélissę w jej nowej partnerce życiowej? „To, że zawsze miała w sobie tę iskrę, która tylko czekała, by ją rozbudzić. Nie czekała na śmierć, czekała, aż przywrócimy jej życie” – opowiada wzruszona. Młoda kobieta chwali życzliwość i zdolność do zachwytu swojej starszej koleżanki, żartuje z jej kokieterii, chwali jej figlarność, podziwia jej pragnienie, by pozostać piękną, zachwyca się niezachwianą wiarą tej, która w każdą niedzielę ogląda mszę w telewizji. „Nie mam już przed sobą »babci«, którą wypytywano przy stole. Mam przed sobą Fernande: kobietę o ciętym poczuciu humoru, niemal bezczelnej przenikliwości i pamięci pełnej anegdot” – pisze w swojej książce. Kilka linijek dalej dodaje: „Zrozumiałam coś bardzo prostego: nie znałam jej, bo nigdy nie dałam jej miejsca”. Dajmy więc miejsce naszym starszym: przed nami tyle pięknych historii miłosnych!

Artykuł jest tłumaczeniem z francuskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.