Choć wielu historyków łączy Prima Aprilis, czyli dosłownie Pierwszy Kwietnia z tradycjami pogańskimi, jest w tym wszystkim i katolicki akcent.
Rok, w którym Kościół poprawił czas
Mało kto dziś o tym myśli, ale data Wielkanocy nie jest przypadkowa. Od wieków wyznacza się ją według precyzyjnego schematu: to pierwsza niedziela po pełni księżyca przypadającej po równonocy wiosennej. Brzmi jak astronomia? Bo nią jest.
Problem w tym, że przez stulecia używany w Europie kalendarz juliański coraz bardziej „rozjeżdżał się” z rzeczywistością. Różnica urosła do około dziesięciu dni. W efekcie wyliczenia świąt – w tym najważniejszego dla chrześcijan – przestawały odpowiadać faktycznemu rytmowi natury.
W XVI wieku papież Grzegorz XIII zdecydował się to uporządkować. W 1582 roku wprowadzono kalendarz gregoriański. W niektórych krajach po prostu… skreślono z kalendarza kilka dni października, by wszystko wróciło na właściwe miejsce.
Brzmi jak drobna korekta. W praktyce był to przewrót w codziennym życiu.

Nowy Rok w styczniu? Nie wszyscy się połapali
Zmiana kalendarza oznaczała coś jeszcze: przesunięcie początku roku. W wielu miejscach Europy przez wieki Nowy Rok świętowano nie 1 stycznia, lecz 1 kwietnia.
Nagle trzeba było zmienić przyzwyczajenia. A te, jak wiadomo, nie zmieniają się z dnia na dzień.
Niektórzy historycy przypuszczają, że właśnie stąd wziął się zwyczaj prima aprilis. Ci, którzy dalej obchodzili Nowy Rok „po staremu” albo dali się wprowadzić w błąd, stawali się obiektem żartów. Nazywano ich „kwietniowymi głupcami”.

We Francji szczególnie upodobano sobie tę formę zabawy. Do dziś funkcjonuje tam zwyczaj przyklejania papierowej ryby na plecach niczego nieświadomej osoby – poisson d’avril. Ryba, łatwa do złapania, symbolizowała naiwność.
Trudno o bardziej ludzką historię: wielka reforma spotyka się z codziennym zamieszaniem i odrobiną złośliwego humoru.

A gdzie w tym wszystkim Judasz?
Jest jednak i drugi trop – mniej oczywisty, bardziej mroczny.
W niektórych europejskich podaniach ludowych 1 kwietnia kojarzono z pechem. Pojawia się nawet przekonanie, że tego dnia miał urodzić się Judasz Iskariota. Gdzie indziej mówiono, że to dzień, w którym się powiesił. Nie chodziło o historyczną pewność, raczej o symboliczne skojarzenie.
Dlatego w tradycjach francuskich, niemieckich czy polskich prima aprilis bywał czasem „rozrachunku sumienia”. Dniem, w którym przypominano sobie o zdradzie, słabości i konsekwencjach złych wyborów.
Motyw ten zresztą łączył się z inną tradycją – palenia kukły Judasza w Wielki Czwartek, lub Wielki Piątek. Tak czy inaczej, Judasz w przewrotny sposób jest związany z tą datą, co dla wielu z nas może być zaskoczeniem.
Oczywiście, co trzeba podkreślić, powyższe teorie co do pochodzenia Prima Aprilis są tylko teoriami, jednak interesującymi.








![Poczucie humoru papieża Franciszka [memy]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/04/franciszek-mem-ksiegi.jpg?resize=300,150&q=75)

