Bóg w śniegu
29-letnia Océane Y Honh Nié głosem pełnym radości, opowiada przez telefon o swoim nawróceniu – historii godnej scenariusza filmowego. Wyobraź sobie: bardzo prosta drewniana chata w Finlandii, w środku zimy, kilka godzin marszu od najbliższego miasta, głęboko w lesie, bez wygód i bieżącej wody, z widokiem na zamarznięte jezioro.
To była przygoda. Chciałam zadowolić się tym, co najważniejsze, by żyć w realu – wyjaśnia młoda kobieta.
Od października 2023 do stycznia 2024 roku Océane mieszka sama i to właśnie ta pustelnia pozwoliła jej w końcu znaleźć się na kolanach w śniegu, płacząc z radości i odczuwając Bożą miłość.
A co z Bogiem miłości i miłosierdzia? To mnie zaskoczyło i przytłoczyło. Pomyślałam sobie: „Bóg musi być tak zasmucony, widząc, jak Jego dzieci rozdzierają się na strzępy, cierpią, tracą siebie” i poczułam empatię wobec Boga. Rozpłakałam się, przypomniała mi się historia Jezusa Chrystusa i poczułam jeszcze większe współczucie dla ogromu Jego ofiary, dla miłości, którą okazywał do samego końca.
Aby zrozumieć, jak doszła do tego momentu, cofnijmy się w czasie.

Wewnętrzna pustka
Od najmłodszych lat zafascynowana rysunkiem, w który wprowadził ją ojciec, artysta. Jednocześnie młoda kobieta czuła potrzebę służenia. Chociaż wychowała się w rodzinie „głównie ateistycznej i otwarcie antyklerykalnej”, postacie Joanny d'Arc i Archanioła Michała były dla niej inspiracją.
Czy istnieje związek z jej wietnamskim dziadkiem, który służył we francuskich spadochroniarzach? Nie wie, ale w każdym razie Océane zaciągnęła się do armii francuskiej w wieku 18 lat, do korpusu inżynierii wojskowej.
Tak naprawdę miałam wtedy problem z autorytetami, sama mam dość silną osobowością, więc nie pasowało mi to do hierarchii! – mówi ze śmiechem.
Wkrótce wybrała nowy kierunek, rozpoczęła studia z historii sztuki i została tatuatorką. „Fascynowało mnie to, uznałam za interesujące łączenie relacji międzyludzkich z tworzeniem”.
Jednak ta kobieta, która zdawała się odnaleźć swoją drogę, odczuwała wewnętrzną pustkę.
Byłam w dobrej sytuacji materialnej: praca szła dobrze, miałam dom i partnera. Ale całe moje istnienie opierało się na czymś bez realnego fundamentu. Poszukiwanie Boga, poszukiwanie prawdy i sensu stało się ważniejsze niż cokolwiek innego.
W ruchu i spokoju
Z jej pytań bez odpowiedzi zrodził się głęboki niepokój, któremu towarzyszył narastający gniew: „Może życie nie ma sensu, jeśli Bóg nie istnieje?”. Kierowana potrzebą wewnętrznego ukojenia, w grudniu 2022 roku wyruszyła w drogę „w duchu prostoty”. „Zabrałam tylko najpotrzebniejsze rzeczy i przemierzyłam Szwajcarię pieszo” – opowiada.
Podczas tej podróży, którą kontynuowała we Włoszech i Francji, spotkała „ludzi o bardzo różnym pochodzeniu, kulturze i przekonaniach”. Potem powiedziała sobie, że po „szukaniu odpowiedzi w ruchu i spotkaniu” nadszedł czas, by „poszukiwać ich w ciszy i introspekcji”.
Z natury poszukiwaczka przygód, wybrała chatkę w lesie. „Jezioro było zamarznięte i było wspaniale; uwielbiałam te chwile na refleksję i kontemplację”. I tak Océane znalazła się pośrodku śniegu, wybuchając płaczem, przepełniona współczuciem dla Pana.
Poczułam w sercu głęboką miłość, wręcz ciepło, spokój. Nie wiem, jak to wytłumaczyć, ale było to doświadczenie światła. Ten smutek przerodził się w głęboką radość i płakałam, ale tym razem z radości. W końcu spojrzałam w niebo i powiedziałam sobie: „Dobrze, rozumiem”. Stało się jasne; właśnie znalazłam wszystko, czego szukałam przez te wszystkie lata. Po powrocie do Francji musiałam udać się na plebanię, żeby poprosić o chrzest.
Sztuka chrześcijańska
Wynajęła więc mieszkanie w pobliżu katedry w Angers, aby kontynuować swoją podróż katechumenalną i przez cały ten czas dążyła do odkrycia, „czym jest Kościół”. Océane dużo czytała, odbywała rekolekcje z zakonnicami i podróżowała do Armenii, aby „poznać miejsca, w których mieszkali pierwsi chrześcijanie i zrozumieć chrześcijan Wschodu”.

To nawrócenie skłoniło ją do zmiany sposobu pracy. Przyjaciółka, która prowadziła salon tatuażu, zrozumiała jej drogę i podarowała jej pokój, który obecnie dekoruje freskiem przedstawiającym świętych Mateusza i Jerzego. Pokój, w którym teraz poświęca się wyłącznie chrześcijańskiemu tatuażowi:
Uczę się wszystkich zasad sztuki chrześcijańskiej, jej symboli. Aby to zrobić, trzeba również znać historię pierwszych chrześcijan, aby zrozumieć kontekst historyczny. Trzeba więc również studiować Stary i Nowy Testament.
Okazała się taką pasjonatką, że jesienią przyszłego roku wznowi studia z zakresu starożytnego dziedzictwa i kultury chrześcijańskiej, specjalizując się w ikonografii i archeologii chrześcijańskiej. Poruszona cytatem z Ewangelii: „Nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich” ( J 15,13 ), wyznaje, że „rozmyśla nad powołaniem zakonnym i poświęca czas na rozeznanie”.
W towarzystwie proboszcza kościoła w Béhuard, ks. Bertranda Chevaliera, przewodniczącego diecezjalnej komisji sztuki sakralnej, kobieta z Angers pielęgnuje to sanktuarium maryjne, gdzie regularnie poszukuje duchowej odnowy. To właśnie w tej tysiącletniej kaplicy Océane została ochrzczona podczas Wigilii Paschalnej.
Ponownie wyrusza na swoją misję – z mieczem Świętego Michała Archanioła w otoczeniu serafinów na piersi, z wytatuowanym rycerzem na ramieniu, „aby wyrazić wolę służenia i obrony wiary” – gotowa zgłębiać i przekazywać dalej nasze chrześcijańskie dziedzictwo.
Artykuł pochodzi z francuskiej edycji Aletei.










