separateurCreated with Sketch.

Mylimy spowiedź z psychoterapią? To błąd, który popełnia wielu

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 09.04.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Coraz częściej granica między duchowością a psychiką człowieka się zaciera. Tymczasem spowiedź nie jest po to, by „poczuć się lepiej”, ale by wrócić do Boga, uznać grzech i podjąć nawrócenie. Psychoterapia działa inaczej — i właśnie dlatego tych dwóch rzeczy nie wolno ze sobą utożsamiać.

Czy zdarzyło wam się usłyszeć wypowiedź księdza, twierdzącego, że spowiedź jest przede wszystkim od tego, by człowiek poczuł się kochany? Mam wrażenie, że coraz częściej się o tym mówi, ale czy słusznie?

Historia sprzed lat, którą nadal wspominam. Niestety.

Zacznę od wątku osobistego. Jedna z najgorszych spowiedzi w moim życiu. Powiem tyle: u dominikanów. Zaczynam więc wiadomą formułą: „ostatni raz byłam u spowiedzi…”, a zakonnik przerywa mi, mówiąc: „Formuły formułami, ale powiedz mi — jakie ty masz zalety, dobre strony?”

Łom w tryby mojego mózgu. Umysł próbował przeprocesować, co się właśnie stało — dlaczego zakonnik przerwał mi spowiadanie się i zadał akurat takie pytanie. Trwało to ewidentnie za długo, bo przewielebny tryumfalnie postawił mi diagnozę psychologiczną: „Widzisz? Ty po prostu nie lubisz samej siebie i nie potrafisz dostrzec swoich zalet”.

Próbowałam mu wyjaśnić, że pytanie zwyczajnie mnie zaskoczyło, bo nie przyszłam na terapię, tylko do spowiedzi. On jednak wiedział lepiej.

Nie pamiętam przebiegu reszty tej spowiedzi — to było naprawdę dawno. Pamiętam tylko, że wyszłam z niej głęboko zawstydzona, z etykietą przyklejoną przez nowoczesnego zakonnika.

Czym jest spowiedź?

Spowiedź nie jest psychoterapią. To dwie odmienne rzeczywistości. Do spowiedzi przychodzimy, ponieważ obraziliśmy Pana Boga, zgrzeszyliśmy, dodając Mu cierpienia na krzyżu. Idziemy po to, by wyrazić żal za grzechy — nie jako emocję, ale jako postawę serca.

Żałuję grzechu jako rany zadanej Chrystusowi, jako czegoś, co zamyka mnie na łaskę Boga i oddala mnie od Niego. Można nie "czuć" żalu w sensie emocjonalnym, ale żałować rany zadanej tym czynem, czy myślą.

Funkcją spowiedzi jest wyznanie grzechów, zadośćuczynienie, postanowienie poprawy, nawrócenie, ponowne pojednanie z Bogiem i odzyskanie stanu łaski uświęcającej.

Katechizm Kościoła Katolickiego opisuje ją w sposób, który da się streścić następująco: sakrament pokuty i pojednania to dar Bożego miłosierdzia, w którym człowiek otrzymuje przebaczenie grzechów i jednocześnie wraca do jedności z Kościołem, który wspiera go swoją modlitwą i przykładem.

Ma on różne nazwy: sakrament nawrócenia — bo jest powrotem do Boga, od którego grzech oddala; sakrament pokuty — bo wymaga skruchy i zadośćuczynienia; sakrament spowiedzi — bo istotnym elementem jest wyznanie grzechów przed kapłanem; sakrament przebaczenia — bo przez rozgrzeszenie Bóg daje człowiekowi pokój i dar nowego początku; oraz sakrament pojednania — bo przywraca więź z Bogiem i uczy zgody z innymi ludźmi.

Owoc spowiedzi

Co to oznacza w praktyce? Owocem spowiedzi ma być nawrócenie i zmiana postępowania, by starać się nie popełniać znów tych samych grzechów, a zwłaszcza walczyć ze swoją wadą główną.

Innymi słowy: nie chodzi w spowiedzi o to, by poczuć się lepiej. Ani, by sobie poprawić samoocenę zastanawiając nad swoimi zaletami i mocnymi stronami. Owocem spowiedzi ma być zmiana postępowania. A po to, by zmienić to co robimy konieczne jest stanięcie w prawdzie o sobie, nawet jeśli nie czujemy się przy tym komfortowo.

Co naprawdę ciekawe o uzdrawiającej roli stanięcia w bezwzględnej prawdzie o sobie, nawet jeśli wiąże się z dyskomfortem piszą dziś psychiatrzy. Więc nawet gabinet psychoterapeuty może stać się miejscem, gdzie klient poczuje się emocjonalnie źle.

Psychoterapia a emocje

Emocje są ważne w psychoterapii. Jeśli u kogoś dominują negatywne emocje, w tym na przykład toksyczne poczucie winy, wstydu czy nieszczęścia, psychoterapeuta będzie pracował nad tym, by człowiek zaczął zdrowiej  funkcjonować.

Zdrowie psychiczne polega właśnie na tym, by odczuwać emocje adekwatne do sytuacji, a jednocześnie nauczyć się funkcjonować tak, by nawet w trudnych okolicznościach potrafić dostrzegać pozytywne strony, odczuwać nadzieję i wdzięczność. Generalnie: by negatywne emocje nie dominowały życia człowieka. Nie niszczyły go.

Skutki pomylenia pojęć

Jakie są konsekwencje mylenia psychoterapii ze spowiedzią? Widziałam niedawno mem, w którym „religijna trauma” związana ze spowiedzią zostaje zdemaskowana jako: „Ksiądz mi powiedział, że mój grzech jest zły”.

Nie możemy mylić tych dwóch rzeczy. Da się udzielić pouczenia w konfesjonale w sposób w miarę delikatny, ale wciąż nazywając grzech wprost grzechem i pozostając wiernym obiektywnej prawdzie. Penitent powinien to uszanować. Idziesz wyznać grzech a nie poprawić samoocenę.

Oczywiście księża powinni mieć podstawową wiedzę z zakresu uzależnień, zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych czy rozpoznawania urojeń religijnych w stanach psychozy. Powinni też znać problem uogólnionego poczucia winy. Jednak konfesjonał nie jest kozetką. Najlepsze podejście usłyszałam podczas innej mojej spowiedzi: „To, o czym mówisz, wydaje się problemem natury psychologicznej, ja ci w tym zakresie nie pomogę”.

Rozdzielmy kozetkę i konfesjonał

Spowiedź, coaching, psychoterapia to naprawdę odmienne drogi. Każda z nich prowadzi człowieka do innego rodzaju uzdrowienia, dlatego wymagają uczciwości, kompetencji i respektowania granic. Owszem, czasem problemy natury psychologicznej  zmieniają wagę grzechu, czasem to co ktoś uważa za grzech jest tak naprawdę problemem emocjonalnym. Prawdą jest też, że za każdym razem gdy dotykamy psychiki człowieka w jego najbardziej wrażliwym obszarze - wymaga to dużego wyczucia i wiedzy.

Jednak, szanowni księża — nie zmieniajcie konfesjonału w kozetkę. To nie wasza rola. A szanowni psychoterapeuci — doceńcie wagę konfesjonału, gdzie człowiek staje w uzdrawiającej nie tylko duchowo prawdzie o sobie.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Tags: