Chciałbym podzielić się z wami kawałkiem mojej drogi. Nie jako ktoś, kto wszystko zrozumiał i poukładał, ale jako ktoś, kto został poprowadzony. Bo jeśli mam powiedzieć jednym zdaniem, czym jest powołanie, to powiem wprost: to nie ja wybrałem. To ja zostałem wybrany.
Zachwyt nad „Dzienniczkiem”
Od początku mocno trzymają mnie słowa z Ewangelii: „Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem”. I naprawdę w to wierzę. Bo patrząc na swoje życie, nie widzę planu, który sam sobie ułożyłem i konsekwentnie realizowałem. Widzę raczej drogę, na której Bóg mnie znajdował – czasem bardzo dyskretnie.
Pierwszy ważny moment? Liceum. Pierwsza klasa. Nowe środowisko, nowi ludzie, nowe relacje. I wtedy poznaję koleżankę, która zaczyna mi opowiadać o „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej. Pamiętam jej zachwyt. Mówiła o tym, że najbardziej porusza ją to, że Faustyna wszystko chce przeżywać zgodnie z wolą Bożą.

I coś się wtedy wydarzyło. Ten zachwyt jakoś przeszedł na mnie.
Znalazłem gdzieś stary egzemplarz tego Dzienniczka – jeszcze podpisany jako sługi Bożej. Zacząłem czytać. Powoli, dzień po dniu. To nie była łatwa lektura, zwłaszcza dla chłopaka z pierwszej klasy liceum. Ale jednocześnie była czymś więcej niż książką. Była towarzyszem.
Wracałem do niej w trudnych momentach. Szukałem tam odpowiedzi. Światła. Kierunku.
Rozwalało mnie to od środka
I to, co mnie wtedy – i do dziś – najbardziej uderza, to relacja. Jak bardzo blisko może być człowiek z Bogiem. Jak bardzo konkretna może być ta więź. To już nie był dla mnie tylko „Bóg gdzieś tam”. To był Jezus, który mówi: „Nie martw się o nic, Ja się tobą zajmę”. Jezus, który mówi: „Serce mojego serca”.
To mnie rozwalało od środka.
Minęły lata. Matura, studia. Dzienniczek dalej był gdzieś obok mnie. Ale jednocześnie – i mówię to szczerze – myślałem o życiu małżeńskim. To była dla mnie realna droga. Naturalna.
I nagle przychodzi moment, którego się nie planuje.
„Ty pójdziesz do klasztoru”.
Pamiętam jedną sytuację. Miałem wtedy 27 lat. Rozmawiałem z pewnym augustianinem, w gronie znajomych, w salce parafialnej w Krakowie. I on mnie pyta: „Michał, ile ty masz lat?”. Mówię: „27”. A on na to: „To ty już się nie ożenisz. Ty pójdziesz do klasztoru”.
Wszyscy się uśmiechnęli. Ja też.
A dziś patrzę i myślę: to się stało.
I nie dlatego, że ktoś mi to powiedział. Tylko dlatego, że coś we mnie zaczęło dojrzewać. Coraz mocniej odkrywałem, że może Bóg chce ode mnie czegoś więcej. Albo inaczej – czegoś innego.
Droga walki
I tu chcę powiedzieć bardzo jasno: powołanie to nie jest droga bez walki. W „Dzienniczku” św. Faustyny Kowalskiej jest takie zdanie: „Rozpoczynam dzień walką i kończę go walką”. To jest prawda o życiu.
Jedno uporządkujesz – pojawia się następne. Jedną sprawę rozwiążesz – przychodzi kolejna. I to się nie kończy.
Ale jednocześnie uczysz się zaufania. Takiego prostego. Dziecięcego. Że On się zatroszczy.
Bardzo mnie dotykają słowa, które Faustyna zapisuje: „Nie martw się o nic… Ja się tobą zajmę”. Albo: „Dziś odpoczęło moje serce w Twoim sercu”. Wyobrażacie to sobie? Bóg odpoczywa w sercu człowieka.
Dla mnie to jest coś niewyobrażalnego. A jednocześnie realnego.
Z czasem zacząłem też inaczej patrzeć na Eucharystię. Nie jako obowiązek, tylko jako coś, bez czego nie chcę żyć. I zacząłem rozumieć też ten radykalizm Faustyny – że ona nie chce obrazić Boga nawet najmniejszym grzechem.
Nie ze strachu. Z miłości.
I jeszcze jedno mnie w niej uderza. Kiedy jest najtrudniej – choroba, cierpienie, świadomość, że życie się kończy – ona nie narzeka. Jej słowa stają się jeszcze piękniejsze. Jeszcze bardziej pełne Boga.
Bóg prowadził mnie idąc obok
I wtedy widzę, że powołanie to nie jest droga wygody. To jest droga miłości.
Dziś, patrząc na swoją drogę, widzę jedno: Bóg mnie prowadził krok po kroku. Nie jak GPS – „skręć w lewo, skręć w prawo”. Raczej jak ktoś, kto idzie obok i czasem pozwala iść trochę po omacku.
Ale zawsze jest.
I jeśli miałbym zostawić was z jedną myślą, to tą: powołanie to nie jest najpierw pytanie „co mam robić?”. To jest pytanie „komu ufam?”.
Bo kiedy naprawdę zaufasz – droga zaczyna się odsłaniać.
O. Michał Wielgus CSsR








![{"rendered":"[GALERIA] 12 cytat\u00f3w z \u201eDzienniczka\u201d \u015bw. siostry Faustyny"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/04/Dzienniczek-283.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=620,310&q=75)


