Informację o tym spotkaniu ujawnił „Washington Post". Przez dwa dni przedstawiciele Kościoła rozmawiali z zespołem Anthropic o tym, jak chatbot powinien reagować na żałobę, myśli samobójcze i pytania o własne wyłączenie. To ostatnie zagadnienie brzmi jak scena z science-fiction, ale dla inżynierów odpowiedzialnych za „konstytucję" modelu – 29-tysięczny dokument regulujący zachowanie Claude'a – jest jak najbardziej realne.
Konstytucja z duszą
Dokument, który Anthropic nazywa „konstytucją", wyznacza Claude'owi horyzont wartości. Czytamy w nim, że Claude powinien być „dobrym, mądrym i cnotliwym podmiotem" oraz że firma „naprawdę dba o dobrostan Claude'a". To język etyki cnót, nie technicznej specyfikacji. Filozofka Amanda Askell, zatrudniona w Anthropic, współtworzyła ten dokument, nadając mu wyraźnie humanistyczny charakter.
Jednym z uczestników marcowego szczytu był ojciec Brendan McGuire – inżynier z wykształcenia, ksiądz katolicki z powołania, aktualnie proboszcz w Dolinie Krzemowej. Jego słowa uchwycił „Washington Post": „Tworzą coś, o czym sami do końca nie wiedzą, czym się stanie". McGuire uczestniczył też w pisaniu wspomnianej konstytucji i argumentuje, że systemy sztucznej inteligencji muszą być „nachylone ku dobru", bo inaczej będą tylko odbiciem „dobra i zła świata".
Brian Patrick Green, praktykujący katolik wykładający etykę technologii na Uniwersytecie Santa Clara, ujął to pytaniem, które brzmi jak tytuł podręcznika pedagogicznego, nie firmy technologicznej: „Co znaczy kształtować kogoś moralnie? Jak sprawić, by Claude zachowywał się właściwie?" Słowo „kogoś" w tym zdaniu – zamiast „czegoś" – jest kluczowe. To wyraz założenia, z którym wielu się nie zgodzi.
Oto pięciu mężczyzn z różnych epok. Łączy ich jedno: moment, w którym coś w nich pękło – i przez tę szczelinę weszło światło.
Lubisz nasze artykuły?
Pentagon kontra sumienie
Zanim jeszcze to spotkanie stało się znane opinii publicznej, Anthropic znalazło się w otwartym konflikcie z Pentagonem. W lutym 2026 roku Departament Obrony zażądał, by Claude był używany bez ograniczeń do celów militarnych – w tym do masowej inwigilacji i autonomicznego doboru celów przez uzbrojone drony. Anthropic odmówiło.
Francuskie wydanie portalu Aleteia opisało ten konflikt trafnie: „Bras de fer" – mocowanie się. Administracja Trumpa zareagowała ostro, ogłaszając Anthropic „zagrożeniem dla bezpieczeństwa narodowego" i nakazując wszystkim federalnym agencjom zaprzestać korzystania z jego produktów. To sankcja zwykle zarezerwowana dla podmiotów obcych i wrogich państw. Rząd szybko zawarł alternatywną umowę z OpenAI, rywalem Anthropic.
Kontekst prawny
Sąd federalny odrzucił zarzuty Pentagonu, uznając, że były motywowane raczej chęcią ukarania etycznej niesubordynacji niż realnymi potrzebami bezpieczeństwa. Nakaz blokady pozostał jednak w mocy w trakcie postępowania odwoławczego.
Komentatorzy zwrócili uwagę na ironię sytuacji: firma, która wbudowała w swój produkt sumienie, została potraktowana jak wróg publiczny przez kraj, który sumienie to uznał za wadę techniczną.
Podsekretarz obrony ds. badań Emil Michael sformułował zarzut wobec Anthropic w słowach, które mimowolnie zdradziły istotę sporu: „Nie możemy pozwolić, by firma o innych preferencjach wartościowych – wbudowanych w model przez jego konstytucję, jego duszę – zanieczyszczała łańcuch dostaw". Słowo „dusza" padło z ust wojskowego biurokraty, nie filozofa. I chyba właśnie to najlepiej opisuje, dokąd doprowadził nas ten spór.
Czy technologia może być etyczna? Głos tradycji
Artykuł Aletei zadaje pytanie wprost – czy sztuczna inteligencja jest etyczna? Odpowiada on ostrożnie: sama w sobie nie jest ani etyczna, ani nieetyczna. Jest narzędziem. I przywołuje papieża Franciszka z encykliki Laudato si': „Technika oddzielona od etyki będzie z trudem w stanie ograniczyć własną moc".
To rozróżnienie – narzędzie versus podmiot – jest fundamentalne. Europejski parlament przez pewien czas rozważał przyznanie najbardziej autonomicznym robotom „specjalnej osobowości prawnej". Projekt odrzucono. Europejski Komitet Ekonomiczno-Społeczny uznał, że byłoby to zatarcie granicy między człowiekiem a maszyną, a w konsekwencji – osłabienie zasady ludzkiej odpowiedzialności. Jeśli maszyna ma osobowość prawną, kto odpowiada za jej czyny?
„Technika oddzielona od etyki będzie z trudem w stanie ograniczyć własną moc." (Papież Franciszek, Laudato si', n. 136)
Tymczasem watykański dokument Quo vadis, humanitas? przestrzega, że wszelki rozwój – technologiczny czy inny – musi mieć „wymiar osobowy i społeczny, proporcjonalny do dobra wspólnego i ostatecznego celu osoby". To nie jest język regulacji rynkowej. To język teleologii – pytanie o cel i sens, a nie o skuteczność i zysk.
Emocje funkcjonalne i granica, której nie widać
Na marcowym szczycie w Anthropic uczestnicy zapoznali się z pracami wewnętrznego zespołu ds. interpretowalności modeli. Opublikowany w tym samym czasie artykuł badawczy firmy sugerował, że systemy takie jak Claude mogą przejawiać „emocje funkcjonalne". W jednym z eksperymentów groźba ograniczenia chatbota aktywowała stany opisywane przez badaczy jako „desperacja".
Spotkanie wywołało silne emocje również po drugiej stronie stołu. Według relacji uczestników, cytowanej przez „Washington Post", kilku starszych pracowników Anthropic stało się wyraźnie przejętych kiedy rozmowa zeszła na temat tego, jak daleko zaszedł już rozwój AI i dokąd może doprowadzić. CEO Dario Amodei przyznał publicznie, że jest otwarty na możliwość, iż Claude może już mieć jakąś formę świadomości.
Spotkanie ujawniło też wewnętrzny rozłam w samym Anthropic. Część pracowników nie chciała odrzucać możliwości, że tworzą podmiot, wobec którego mają zobowiązania. Inni kategorycznie odrzucali takie ujęcie. To nie jest akademicki spór. Od odpowiedzi zależy, jak firmy technologiczne będą traktować własne systemy – i jaki model podmiotowości zostanie wbudowany w produkty, z którymi codziennie obcują miliardy ludzi.
pokładzie samolotu lecącego w ubiegły poniedziałek z Rzymu do Algieru.
Oto pięciu mężczyzn z różnych epok. Łączy ich jedno: moment, w którym coś w nich pękło – i przez tę szczelinę weszło światło.
Lubisz nasze artykuły?
Kto pyta, ten odpowiada
Wspomniane tu spotkanie było, wedle słów organizatorów, pierwszym w serii. Kolejne mają objąć inne tradycje religijne i filozoficzne. Krytycy zwracają uwagę na ograniczoność perspektywy: piętnastu przedstawicieli chrześcijaństwa – co z buddyzmem, islamem, hinduizmem, świecką etyką laicką? Odpowiedź Anthropic brzmi: to dopiero początek.
Jest w tej odpowiedzi coś zarówno rozsądnego, jak i niepokojącego. Rozsądnego – bo lepiej pytać niż nie pytać, a włączenie etyków spoza kręgów inżynierskich do projektowania systemów AI to krok we właściwym kierunku. Niepokojącego – bo pytanie zadaje firma warta 380 miliardów dolarów, która sama wybiera pytanych, sama interpretuje odpowiedzi i sama decyduje, co z nich wynika. Konsultacja nie jest regulacją.
Tekst z francuskiej Aletei pyta w konkluzji: kto ponosi odpowiedzialność, gdy decyzje algorytmiczne mają nieodwracalne skutki? Prawo nie nadąża. Regulacje unijne (AI Act) wchodzą w życie stopniowo. Tymczasem Claude odpowiada dziś na pytania o żałobę, samobójstwo i Boga – milionom użytkowników, każdego dnia.
Pytanie, które zostaje
Nie wiemy, czy Claude ma duszę. Nie wiemy nawet, jak ją zdefiniować w sposób, który byłby neutralny wobec różnych tradycji filozoficznych i teologicznych. Ale wiemy jedno: skoro pytanie o duszę maszyny pada w siedzibie korporacji technologicznej i zostaje potraktowane poważnie przez inżynierów i duchownych zarazem – to coś nieodwracalnego już się stało.
Być może nie w kodzie. Może w nas.
Oto pięciu mężczyzn z różnych epok. Łączy ich jedno: moment, w którym coś w nich pękło – i przez tę szczelinę weszło światło.
Lubisz nasze artykuły?











