Św. Alfons de Liguori – patron Aletei na 2026 r. jest też orędownikiem prawników oraz teologów moralnych.
Lubisz nasze artykuły?
Zacznijmy od stereotypów
Moje pierwsze skojarzenie z prawnikiem? Ktoś, kto za pieniądze broni winnych i tak nagina rzeczywistość, by uzyskać uniewinnienie lub chociaż niski wyrok. A teolog moralny? Kojarzy się z kimś, kto potrafi wykorzystać zawiłe definicje, by usprawiedliwić każde działanie jako słuszne, konieczne lub pozbawione winy.
Wiem, to krzywdzące uproszczenia. Wiem, że to krzywdzące stereotypy i jak każde: nie są prawdziwe. Posłużą się nam jednak do refleksji cennej dla nas wszystkich.
„Żegnajcie trybunały”
Alfons de Liguori w wieku zaledwie 16 lat broni doktoratu z prawa świeckiego i kanonicznego. Rozpoczyna błyskotliwą karierę adwokacką. Jest tak skuteczny, że przez dwanaście lat nie przegrywa ani jednej sprawy. Do czasu.
Rok 1723 przyniósł całkowitą porażkę. Alfons, zrezygnowany i rozczarowany światem, miał rzucić słynne: „Żegnajcie trybunały!”. Zamknął się w pokoju, a wyszedł z niego z nowym postanowieniem: zostanie księdzem.
Czy jedna przegrana mogła złamać taką karierę? Czy Alfons był zbyt słaby psychicznie? Nic z tych rzeczy. Okazało się, że tamten proces był od początku opłacony, a wyrok zapadł za kulisami. Liguori nie mógł wygrać z korupcją. To była kropla, która przelała czarę goryczy. Jako człowiek karmiący duszę codzienną adoracją i pomocą nieuleczalnie chorym, nie mógł dłużej firmować swoim nazwiskiem systemu, w którym prawda była na sprzedaż. W zawodzie prawnika nigdy nie szukał sławy. Zawsze stawał po stronie człowieka i prawdy. W tym przecież nie ma sprzeczności!
Droga środka: między rygorem a pobłażaniem
Jako ksiądz i założyciel redemptorystów, Alfons przeniósł swoją pasję do sprawiedliwości do konfesjonału. Dla wielu spowiedź była wtedy „trybunałem Bożym” – miejscem surowego sądu. Alfons zmienił tę optykę: jeśli to trybunał, to wyłącznie Miłosierdzia.
Mówił, że nigdy nie odesłał nikogo bez rozgrzeszenia. Nie wynikało to z taniej pobłażliwości, ale z genialnej umiejętności budzenia w ludziach żalu płynącego z miłości do Boga, a nie ze strachu przed karą.
Jego monumentalne dzieło „Teologia moralna” stało się rewolucją. W czasach, gdy spierali się ze sobą laksyści (uważający, że każdy grzech można zbagatelizować) oraz rygoryści (dla których litera prawa była ważniejsza niż sumienie i szczęście), Alfons zaproponował drogę środka. Stanął po stronie człowieka, ale w służbie prawdzie, która nie zniewala, lecz wyzwala.
Św. Alfons de Liguori – patron teologów moralnych i prawników
Może się wydawać, że opowiedzenie się po stronie człowieka – z jego wadami i wątpliwościami – oznacza przymykanie oczu na obiektywne zło. Alfons uczy nas czegoś innego: kochać człowieka to towarzyszyć mu w drodze do prawdy, nawet jeśli ten idzie bardzo wolno.
Lubisz nasze artykuły?
To trochę tak, jak z kimś, kto cierpi na chroniczny ból, ale zamiast iść do fizjoterapeuty, woli łykać tabletki. Możesz mu mówić, co jest dla niego dobre, ale nie zaciągniesz go na terapię siłą. Twoja cierpliwa obecność i znoszenie jego (obiektywnie nierozsądnych) decyzji jest jedynym mostem, po którym ten człowiek może kiedyś przejść na stronę zdrowia.
Św. Alfons przypomina nam, że ani prawnik, ani teolog, ani nikt z nas nie powinien być bezdusznym egzekutorem paragrafów. Prawda bez miłości bywa brutalna, ale miłość bez prawdy jest ślepa. Alfons wybrał trzecią drogę: miłosierną prawdę, która daje czas na dorastanie do wolności.









![{"rendered":"Zlote my\u015bli \u015bw. Alfonsa Ligouriego [galeria]"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/12/liguori1.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=620,310&q=75)


