separateurCreated with Sketch.

Kanada: ustawa C-9 alarmuje środowiska religijne. Cytowanie Biblii może stać się przestępstwem

San-Nicolau-parish
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 24.04.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Kardynałowie, biskupi, pastorzy i konstytucjonaliści biją na alarm. Kanadyjska Izba Gmin przyjęła ustawę, która — zdaniem krytyków — otwiera drogę do karania wierzących za wyrażanie przekonań religijnych.

W środę 25 marca posłowie z Partii Liberalnej i Bloku Québecu przyjęli projekt ustawy C-9 stosunkiem głosów 186 do 137. Posłowie Partii Konserwatywnej, Nowej Partii Demokratycznej i Partii Zielonych zagłosowali przeciwko — co stanowi rzadki przykład jedności między partiami zazwyczaj sobie przeciwnymi. Projekt trafił teraz do kanadyjskiego Senatu.

Ustawa, oficjalnie znana jako „Combatting Hate Act", formalnie ma na celu wzmocnienie ochrony przed mową nienawiści i przemocą motywowaną uprzedzeniami. Jednak jej zapisy wywołały burzę w środowiskach religijnych i prawniczych po obu stronach kanadyjskiej sceny politycznej.

Koniec ochrony dla wypowiedzi religijnych

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych elementów ustawy jest usunięcie tzw. obrony „działania w dobrej wierze" opartej na przekonaniach religijnych. Oznacza to, że osoby oskarżone o promowanie nienawiści nie będą mogły bronić się, argumentując, iż ich wypowiedzi opierają się na szczerym wyznaniu wiary — niezależnie od tego, czy cytują Biblię, Koran czy Torę.

Eksperci konstytucyjni wskazują, że poszerzenie definicji „nienawiści" i ułatwienie wszczynania postępowań — m.in. bez obowiązkowej zgody Prokuratora Generalnego w niektórych przypadkach — może prowadzić do nadużyć i kryminalizacji pokojowego wyrażania wiary.

Szczególnie niepokojąca jest ocena Centrum Sprawiedliwości na rzecz Wolności Konstytucyjnych (JCCF), według którego ustawa C-9 nada organom ścigania i rządowi uprawnienie do ścigania osób, które ich zdaniem naruszyły czyjeś „uczucia" w sposób „nienawistny" — wprowadzając tym samym kryterium głęboko subiektywne i podatne na nadużycia.

Choć projekt ustawy formalnie dotyczy wszystkich, to właśnie trzy religie — chrześcijaństwo, islam i judaizm — mogą odczuć jego skutki najmocniej, ponieważ opierają swoje nauczanie na świętych księgach, które nie zawsze wpisują się w obowiązujące dziś standardy politycznej poprawności.

Głos Kościoła: apel do Senatu

Kardynał Frank Leo, arcybiskup metropolita Toronto, skierował list bezpośrednio do kanadyjskich senatorów. Przyznając, że Kościół katolicki uznaje znaczenie walki z nienawiścią i ochrony jednostek przed przemocą, zaznaczył jednocześnie, że ustawa w obecnym kształcie nie spełnia tego zadania — i wymaga poprawek.

Kardynał Leo wezwał Senat do starannego rozpatrzenia poprawki, która jednoznacznie potwierdziłaby, że wolności religii, sumienia i wypowiedzi gwarantowane przez Kartę Praw i Wolności pozostają nienaruszone. W jego liście brzmi wyraźne ostrzeżenie dotyczące przyszłości: „Przyszłość naszych wspólnot religijnych w dużej mierze zależy od wolności, która pozwoli nam robić to, co robimy, z najwyższym szacunkiem dla wszystkich ludzi, wierzących i niewierzących, w naszym wielokulturowym i pluralistycznym kanadyjskim społeczeństwie".

Kanadyjski episkopat alarmuje, że zmiany w przepisach o mowie nienawiści uderzają w ludzi wierzących, i wzywa premiera Marka Carneya do wycofania inicjatywy. Konferencja Biskupów Katolickich Kanady opublikowała otwarty list, apelując o przywrócenie ochrony dla wolności religijnej.

Podobne obawy wyraziła Kanadyjska Rada Imamów, ostrzegając, że nowe regulacje mogą prowadzić do arbitralnej interpretacji wypowiedzi religijnych i karania ich na podstawie subiektywnego odbioru.

Mobilizacja organizacji pro-life

David Cooke, dyrektor kampanii w Campaign Life Coalition i jednocześnie pastor chrześcijański, ostrzegł, że wraz z przyjęciem ustawy C-9 chrześcijanie i obrońcy prawa do życia niemal na pewno spotkają się z zupełnie nowym poziomem wrogości — bo, jak powiedział, „otwierają się drzwi do jawnych prześladowań pod pozorem rzekomej legalności".

Jack Fonseca z tej samej organizacji wezwał do szerokiej mobilizacji społecznej i apelował, by obywatele zasypali senatorów telefonami, e-mailami i komentarzami w mediach społecznościowych, a chrześcijan zachęcał dodatkowo do modlitwy i postu.

Organizacja The Democracy Fund broniąca wolności konstytucyjnych ostrzega, że nowe przepisy rozszerzają definicję „mowy nienawiści" oraz usuwają istotne zabezpieczenia chroniące swobodę wypowiedzi w kodeksie karnym, i zapowiedziała sprzeciw wobec wszelkich prób cenzurowania obywateli.

Polityczna reakcja

Były lider Partii Konserwatywnej Andrew Scheer po głosowaniu nazwał jego wynik „mrocznym dniem" dla wolności słowa Kanadyjczyków.

Krytycy zwracają uwagę, że procedura legislacyjna była przyspieszana poprzez ograniczenie debaty w komisji sprawiedliwości, a do przegłosowania ustawy niezbędna była koalicja z Blokiem Québecu.

Zwolennicy ustawy podkreślają, że jej celem jest wyłącznie ochrona obywateli przed realną nienawiścią i przemocą, a nie ściganie wierzących za ich przekonania. Teraz jednak spór przenosi się na grunt Senatu — i to właśnie tam rozstrzygnie się, czy Kanada znajdzie równowagę między walką z nienawiścią a ochroną wolności sumienia i religii, które od dekad stanowiły fundament jej pluralistycznego społeczeństwa.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.