separateurCreated with Sketch.

Eutanazja w Belgii: ciężar, którego nie widać w statystykach

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 25.04.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W 2025 roku w Belgii przeprowadzono blisko 4 500 eutanazji — o 12,4 procent więcej niż rok wcześniej. Eutanazja stanowi już 4 procent wszystkich zarejestrowanych zgonów w tym kraju. Liczby robią wrażenie. Ale za nimi kryją się doświadczenia, o których mówi się rzadko — przeżycia lekarzy, którzy tę procedurę przeprowadzali i którzy zdecydowali się więcej tego nie robić.

Jeden z belgijskich lekarzy rodzinnych, czterdziestoparolatek z południa kraju, postanowił zabrać głos — nie po to, by potępiać prawo czy kolegów, lecz by „uwolnić mowę i refleksję innych lekarzy pierwszego kontaktu, którzy też czasem mają trudności z zarządzaniem tym aktem w swojej praktyce".

„Musiałem wziąć wolne na cały dzień"

Lekarz przyznaje, że przez lata swojej kariery przeprowadził trzy eutanazje. Za każdym razem było to dla niego wyjątkowo trudne doświadczenie — zarówno pod względem ludzkim, jak i emocjonalnym.

Jeszcze zanim stworzono specjalny kod rozliczeniowy dla aktu eutanazji, musiał brać urlop, by móc należycie przygotować całą procedurę: zorganizować sprzęt, zamówić odpowiednie leki w aptece, skoordynować działania z pielęgniarką, pacjentem i rodziną.

Lubisz nasze artykuły?

— Eutanazja to akt niezwykle intensywny dla pacjenta, dla rodziny, a przede wszystkim dla lekarza. Po tym akcie muszę powiedzieć, że musiałem wziąć wolne na cały dzień, bo czułem się naprawdę nieswojo i pełen pytań, wewnętrznych rozterek — wyznał.

Zdecydował, że nie będzie już samodzielnie przeprowadzał eutanazji. Zamiast tego wystawia pierwsze skierowanie, a potem przekazuje sprawę do wyspecjalizowanych zespołów — jak ADMD (Stowarzyszenie na rzecz Prawa do Godnej Śmierci) czy konsorcjum LEIF-EOL. — Od kiedy przyjąłem ten tryb pracy, czuję się znacznie spokojniejszy — mówi.

Relacja terapeutyczna, której nic już nie będzie takie samo

Lekarz zwraca uwagę na jeszcze jeden, często pomijany aspekt — wpływ eutanazji na dalsze relacje z rodziną pacjenta.

— Nic nie można zrobić, ale coś się zmienia. To tak intensywny moment, że może przekształcić więź terapeutyczną z innymi osobami, innymi pacjentami z tej rodziny. Niektórzy zmieniają lekarza po eutanazji — nie z powodu konfliktu, ale dlatego, że wspomnienie jest zbyt emocjonalnie obciążone. Ponowne spotkanie z lekarzem, który przeprowadził eutanazję bliskiej osoby, może przywołać coś bolesnego — tłumaczy.

To doświadczenie, które belgijscy lekarze zaczęli opisywać dopiero teraz — kiedy prawo obowiązuje już od ponad dwudziestu lat, a liczba procedur gwałtownie rośnie.

Prawo obowiązuje od 2002 roku. Co się zmieniło?

Belgia zalegalizowała eutanazję w 2002 roku jako drugi kraj na świecie — rok po Holandii. Prawo precyzyjnie określa warunki: wniosek musi być dobrowolny, przemyślany i wielokrotnie powtórzony, a pacjent musi znajdować się w sytuacji medycznej bez wyjścia, z cierpieniem ciągłym, nieuleczalnym i nie do zniesienia.

W 2014 roku Belgia rozszerzyła prawo do eutanazji na dzieci w każdym wieku — stając się jedynym krajem na świecie bez ograniczeń wiekowych w tej kwestii (o ile spełnione są pozostałe warunki i wyrażą zgodę rodzice). Lekarze mogą odmówić przeprowadzenia eutanazji, powołując się na klauzulę sumienia — są wówczas zobowiązani do poinformowania pacjenta i przekazania go innemu specjaliście.

Nadzór sprawuje Federalna Komisja Kontroli i Oceny Eutanazji, która ocenia każdy zgłoszony przypadek.

Lubisz nasze artykuły?

Rosnące liczby, zmieniający się pacjenci

Wzrost liczby eutanazji w Belgii nie jest przypadkowy. Eksperci wskazują kilka przyczyn. Najważniejsza to starzenie się społeczeństwa — przybywa osób w bardzo zaawansowanym wieku, zmagających się jednocześnie z wieloma przewlekłymi chorobami. Pacjenci z tzw. wielochorobowością stanowili w 2025 roku aż 29,6 procent wszystkich przypadków. Najczęstszą przyczyną pozostają nowotwory (49,9 procent), za nimi plasują się choroby neurologiczne (8,2 procent).

Coraz więcej procedur odbywa się poza szpitalem — w 2025 roku tylko 30,9 procent przypadków miało miejsce w placówkach medycznych. Rośnie też liczba cudzoziemców przyjeżdżających do Belgii specjalnie po eutanazję — w 2024 roku było ich 120, z czego 102 to obywatele Francji, gdzie eutanazja jest nielegalna. Belgia jest jedynym krajem Unii Europejskiej, który formalnie dopuszcza eutanazję dla obcokrajowców.

Sytuacja belgijskich lekarzy rodzinnych jest złożona. Odpowiedzią na cierpienie powinna być jakość opieki, a nie zakończeniem życia

Debata, która trwa

Zwolennicy prawa do eutanazji podkreślają, że umożliwia ono godne zakończenie życia, pełne godności i otoczone bliskimi. Belgijskie stowarzyszenie ADMD zbiera setki takich historii — spokojnych odejść w domu, przy rodzinie, przy ulubionej muzyce.

Krytycy wskazują jednak na ryzyka: stopniowe rozszerzanie kryteriów, rosnącą liczbę eutanazji z przyczyn psychicznych (choć wciąż jest to margines — około 1,4 procent), możliwą presję społeczną na osoby starsze czy chore.

Sprawa Tine Nys — 38-latki, którą w 2010 roku poddano eutanazji w związku z diagnozą autyzmu, bez wcześniejszej próby leczenia — wciąż pozostaje symbolem bezduszności praktyki wspomaganego samobójstwa.

Lubisz nasze artykuły?

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.