Podczas prywatnego spotkania z hiszpańskim misjonarzem z Estremadury, papież Leon XIV uchylił rąbka tajemnicy na temat swojego życia duchowego: „Odmawiam modlitwę Jana XXIII: «Panie, idę spać. Kościół jest Twój; Ty się nim zajmij». I zasypiam”.
Jak czytamy w artykule Álexa Navajasa dla El Debate, do tej wymiany zdań doszło 26 stycznia w Watykanie, podczas wizyty ad limina biskupów z Peru. Wśród obecnych był ks. César Luis Caro, ksiądz pochodzący z Méridy (Hiszpania), który od 11 lat posługuje na misjach w Peru.
Caro pojawił się tam w zastępstwie swojego biskupa, Javiera Travieso, który choć otrzymał zaproszenie na audiencję, nie mógł przyjechać do Rzymu. W świadectwie opublikowanym później na blogu i opisanym przez tygodnik archidiecezji Mérida-Badajoz, misjonarz opisał to spotkanie jako jedyne w swoim rodzaju.
Małe nieporozumienie i prezent z dżungli
Audiencja zaczęła się od drobnego zgrzytu obyczajowego. Jeden z urzędników zwrócił uwagę, że ks. Caro nie ma na sobie sutanny. Misjonarz wyjaśnił, że w Amazonii, ze względu na upał, rzadko się ją nosi. Napięcie szybko ustąpiło, a ksiądz został wprowadzony przed oblicze papieża.
Caro przyniósł ze sobą prezent z Amazonii: małego delfina rzecznego wyrzeźbionego w palisandrze. Potem rozmowa zeszła na poważniejsze tory. Kapłan opowiadał o życiu w Wikariacie San José del Amazonas i o trudnościach, z jakimi zmaga się ten region: nielegalnej gospodarce, wylesianiu, skrajnej biedzie, łamaniu praw człowieka, niszczycielskim wydobyciu surowców, braku misjonarzy, kłopotach finansowych i ogromnych odległościach dzielących wspólnoty.
Według relacji ks. Caro, Leon XIV słuchał z wielką uwagą. Mówił niewiele, zadając trafne pytania. Misjonarz opisał go jako człowieka „dyskretnego, cichego, roztropnego i będącego mistrzem słuchania”, o spojrzeniu „jasnym, spokojnym i przenikliwym”. Wspominał też momenty serdeczności – uśmiech papieża, a nawet ciche westchnienie „Mój Boże” w reakcji na jedną z opowieści.
Pytanie, o którym niemal zapomniał
Pod koniec spotkania ojciec Caro zadał pytanie, o którym o mało nie zapomniał: „Jak się Ojciec Święty czuje?”.
Papież odpowiedział z ogromnym spokojem i prostotą. Wyznał, że cieszy się pokojem ducha i wyjaśnił, że często korzysta z modlitwy przypisywanej św. Janowi XXIII, zawierzając Kościół Bogu tuż przed snem. Ta krótka odpowiedź powiedziała bardzo wiele o jego wnętrzu i sposobie dźwigania odpowiedzialności.
Słowa te rzucają światło na styl pasterski Leona XIV – oparty na zaufaniu, a nie na lęku; na modlitwie, a nie na przekonaniu o własnej nieomylności. Papież jawi się tu jako człowiek, który traktuje sprawy Kościoła śmiertelnie poważnie, ale nie zachowuje się tak, jakby wszystko zależało wyłącznie od niego.
Historia ta nabrała szczególnego znaczenia kilka dni później. 4 lutego Nuncjatura Apostolska w Peru ogłosiła, że papież Leon XIV mianował ks. Césara Caro administratorem apostolskim Wikariatu San José del Amazonas, przyjmując wcześniej rezygnację biskupa Travieso.
Dzięki temu watykańskie spotkanie stało się nie tylko początkiem nowego rozdziału w życiu misjonarza, ale także rzadką okazją, by zobaczyć, jak papież stawia czoła ciężarowi swojego urzędu: z uwagą, opanowaniem i głęboką ufnością pokładaną w Bogu.
Tłumaczenie z amerykańskiej edycji Aletei.









![{"rendered":"Papie\u017c Leon XIV podczas r\u00f3\u017ca\u0144ca dla pokoju [galeria]"}](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/10/pope-leo-XIV-prayer-vigil-rosary-antoine-mekary-aleteia-am-4923.jpg?w=620&h=310&crop=1?resize=620,310&q=75)

