separateurCreated with Sketch.

Wiara a szczęście — czy wierzący są szczęśliwsi?

Uśmiechnięta kobieta modli się na ulicy
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 27.04.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Czy religia może być przepisem na szczęście? Ks. Jaime Sanz Santacruz, proboszcz z Oviedo, doktor prawa i kapelan szpitala uniwersyteckiego, nie ma wątpliwości — i powołuje się nie tylko na teologię, ale i na statystyki.

Według danych przytoczonych przez duchownego, aż 73% wierzących deklaruje, że jest szczęśliwych — w porównaniu z zaledwie 50% osób nieposiadających wiary. To spostrzeżenie stało się punktem wyjścia jego najnowszej książki No busques ser feliz. ¡Consíguelo! (pol. Nie szukaj szczęścia. Osiągnij je!), wydanej nakładem Editorial Palabra.

Błogosławieństwa jako przepis na szczęście

Sanz, który zaczął pisać stosunkowo późno — około roku 2020, w czasie pandemii — zdążył już opublikować osiem książek. Tym razem sięga po jeden z najbardziej znanych fragmentów Ewangelii i próbuje go odczytać na nowo.

Jego zdaniem Błogosławieństwa to nie abstrakcja teologiczna, lecz praktyczny przewodnik szczęścia — „przepis, który nie jest nowy, jest wieczny. I nadal działa. Przyznaje przy tym, że Kościół bywa w tej kwestii zbyt powściągliwy, posługując się językiem odległym od współczesnego człowieka.

Paradoks Błogosławieństw — że szczęśliwi są biedni, prześladowani i cierpiący — kapłan tłumaczy w kategoriach sensu, nie hedonizmu. Cierpienie przeżywane w zjednoczeniu z Bogiem nie unicestwia szczęścia, lecz je pogłębia. Jako przykład podaje chorego lekarza ze swojego szpitala, który odmówił środków przeciwbólowych, chcąc w pełni zjednoczyć się z cierpieniem Chrystusa. „Był osobą absolutnie spełnioną i szczęśliwą. Wchodzisz do niego, a to była prawdziwa radość" — wspomina duchowny.

Czy Jezus był szczęśliwy?

Jednym z najbardziej prowokacyjnych rozdziałów książki jest zatytułowany pytaniem: Czy Jezus Chrystus był szczęśliwy? Sanz odpowiada twierdząco — i to bez wahania. Dla kapłana szczęście nie polega na tym, że wszystko układa się po naszej myśli, lecz na tym, że życie człowieka pokrywa się z zamysłem Boga wobec niego. Jezus — mimo śmierci na krzyżu — wypełnił swoje powołanie do końca, co czyni go, zdaniem autora, człowiekiem najdoskonalej szczęśliwym.

Tę myśl Sanz ilustruje przywołując słowa kard. Fernanda Ocáriza: Odpoczynek w krzyżu. Radość w krzyżu. Światło w krzyżu.

Kraj i kultura a szczęście

Duchowny zwraca też uwagę na różnice kulturowe. Jego zdaniem kraje o tradycji chrześcijańskiej, jak Hiszpania czy Włochy, cechują się większą radością i otwartością niż kraje protestanckiej Północy czy państwa skandynawskie. Dostrzega w tym związek z chrześcijańskim poczuciem przebaczenia — świadomość, że można zostać odpuszczonym, rodzi optymizm i spokój ducha.

Wskazuje jednak na inny niepokojący problem: przepaść między deklarowaną przynależnością do Kościoła a praktyką. W Hiszpanii ok. 78% mieszkańców jest ochrzczonych, ale w niedzielną Mszę uczestniczy jedynie ok. 22% mieszkańców miast takich jak Madryt — co oznacza, że dla wielu wiara pozostaje raczej kulturowym dziedzictwem niż żywą relacją z Bogiem.

Nie poradnik, lecz komentarz

Ks. Sanz podkreśla wyraźnie: jego książka to nie kolejny poradnik szczęścia w stylu self-help. To teologiczny komentarz do Błogosławieństw, napisany językiem dostępnym dla współczesnego czytelnika. Szczęście chrześcijańskie — jak stara się pokazać — nie jest synonimem beztroskiego życia ani efektem placebo wiary. Jest owocem głębokiego zjednoczenia z Bogiem, który towarzyszy człowiekowi zarówno w chwilach radości, jak i w najtrudniejszych momentach życia.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.