W wieku zaledwie 113 lat siostra Francis Dominici Piscatella po raz kolejny pokazuje, jak bardzo życie oddane Bogu może człowiekowi służyć.
Sekret długowieczności
Jest coś intrygującego, a może i nieco znaczącego, w tym, że zakonnice tak często zajmują czołowe miejsca, jeśli chodzi o długowieczność – jakby życie ukształtowane przez modlitwę, sens i rytm niosło ze sobą pewien rodzaj cichej odporności. Człowiek zaczyna się zastanawiać, czy życie klasztorne nie kryje w sobie jakiejś dyskretnej tajemnicy, czegoś pomiędzy wiarą, wspólnotą a odmową życia w pośpiechu.
A potem pojawia się siostra Francis Dominici Piscatella, która właśnie świętowała swoje 113. urodziny na Long Island i została uhonorowana przez Księgę Rekordów Guinnessa jako najstarsza zakonnica na świecie.
Lubisz nasze artykuły?
Zwykła historia niezwykłej seniorki
Urodzona w 1913 roku, wstąpiła do zgromadzenia Sióstr św. Dominika w Amityville w 1931 roku, mając 17 lat. Ta głęboko wierząca rekordzistka przeżyła ponad sto lat zmian – i, co niezwykłe, pontyfikaty 11 papieży, od Piusa X po Leona XIV. Była świadkiem 10 konklawe i Kościoła, który przez dekady zmieniał się, a zarazem trwał. To szczegół, który cicho zmienia perspektywę, przypominając, jak wiele historii może zmieścić się w jednym ludzkim życiu.
W dniu jej urodzinowego przyjęcia siostra Piscatella, która – jak sama mówi – „przestała liczyć swoje lata”, otrzymała również specjalne przesłanie od papieża Leona.
Życie uporządkowane, z poczuciem sensu i celu
W rzeczywistości jednak życie tej niezwykle sędziwej kobiety kształtowały nie wielkie wydarzenia, lecz stały, wierny rytm. Wstąpiła do życia zakonnego we wczesnej dorosłości i przez dziesięciolecia uczyła, formując kolejne pokolenia uczniów z konsekwencją, która dziś wydaje się niemal nieznana.
Zapytana o swoje lata, z łagodnym poczuciem humoru zbywa temat, mówiąc: „Przestałam liczyć swoje lata”, po czym określa swoje życie jednym słowem: „piękne”. I to mówi więcej niż najdłuższe wyjaśnienia – jak relacjonuje ABC 7.
To poczucie prostoty przenika całą jej historię. Jako dziecko straciła część ręki w wypadku – doświadczenie, które mogło łatwo ograniczyć jej drogę. Ona jednak nie pozwoliła, by ją zdefiniowało. Uparcie twierdziła, że nie ma rzeczy, których nie mogłaby zrobić, i przez ponad pół wieku pracowała jako nauczycielka. W sposobie, w jaki o tym się opowiada, nie ma dramatyzmu – jest tylko cicha determinacja, która bez rozgłosu prowadziła ją naprzód.
Wierność temu, co trwałe i niezmienne
Być może ta sama jasność widać w radzie, którą daje innym – zaskakująco prostej, a zarazem niezwykle trafnej:
Patrząc w ten sposób, łatwiej zrozumieć, dlaczego tak wiele sióstr zakonnych dzieli tę cichą długowieczność.
Można tu przywołać choćby brazylijską siostrę Inah Canabarro Lucas, która również w ostatnich latach przyciągała uwagę swoim wiekiem i wiarą. Nie ma tu oczywiście żadnej recepty ani gwarancji, że taki styl życia prowadzi do takiego wieku, a jednak coś w nim wydaje się uporządkowane – jakby sam czas płynął inaczej.
Najbardziej uderza nie tyle to, że siostra Francis żyje już 113 lat, ale jak te lata przeżyła. Nadal określana jest jako osoba o bystrym umyśle, nadal zaangażowana, nadal rozpoczynająca każdy dzień od modlitwy, wracająca do tego samego źródła siły, które towarzyszy jej od dziesięcioleci. Ta konsekwencja nadaje jej życiu spójność, o której wielu ludzi tylko marzy.
Ostatecznie nie chodzi jednak o odkrycie żadnej ukrytej tajemnicy, lecz o dostrzeżenie pewnego wzoru. Życie ukształtowane przez wiarę, podtrzymywane przez poczucie sensu i przeżywane bez nadmiernego pośpiechu w naturalny sposób rozciągnęło się na ponad stulecie – i w ten sposób staje się cichym zaproszeniem do zastanowienia się, co znaczy żyć dobrze, a nie tylko długo.
A jeśli chcesz poznać tę inspirującą stulatkę bliżej, obejrzyj poniższe nagranie z jej 112. urodzin.











