separateurCreated with Sketch.

„Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze”. Prezydent Nawrocki zawetował szybkie rozwody

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 01.05.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Prezydent Karol Nawrocki zablokował nowelizację Kodeksu rodzinnego, która miała umożliwić rozwiązywanie małżeństw przed urzędnikiem stanu cywilnego. Uzasadnienie? Ochrona rodziny, kryzys demograficzny i godność instytucji małżeństwa.

W ostatnim dniu kwietnia 2026 roku prezydent Karol Nawrocki ogłosił weto wobec nowelizacji Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego przygotowanej przez Ministerstwo Sprawiedliwości. Ustawa, uchwalona przez Sejm 13 marca, przewidywała możliwość rozwiązania małżeństwa przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego — bez udziału sądu.

Co zakładała ustawa?

Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości przewidywał dwuetapową procedurę. Małżonkowie najpierw stawialiby się razem w urzędzie stanu cywilnego i składali pisemne zapewnienia o spełnieniu ustawowych warunków, a po co najmniej miesięcznym okresie „na namysł" — ponownie, by złożyć zgodne oświadczenie o rozwiązaniu małżeństwa. Dopiero wtedy kierownik USC dokonywałby odpowiedniego wpisu w rejestrze.

Rozwiązanie miało być stosowane wyłącznie w przypadku małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci i pod warunkiem, że żona nie jest w ciąży. Ministerstwo argumentowało, że chodzi o sprawniejsze rozwiązywanie bezspornych spraw i odciążenie sądów, do których rocznie wpływa od 50 do 60 tysięcy pozwów o rozwód, z czego blisko 40 procent dotyczy właśnie małżeństw bezdzietnych.

Dlaczego prezydent powiedział „nie"?

„Są sprawy, których nie wolno sprowadzać do administracyjnej formalności. Małżeństwo nie jest zwykłym wpisem w rejestrze. Małżeństwo jest jednym z fundamentów życia społecznego. Jest fundamentem rodziny, fundamentem wychowania dzieci, fundamentem trwania wspólnoty narodowej" — powiedział Nawrocki, uzasadniając swoją decyzję.

Prezydent podkreślił, że udział sądu w sprawach rozwodowych pełni funkcję ochronną. Sąd może dostrzec sytuacje, których nie wychwyci urzędowy formularz: zależność ekonomiczną, presję psychiczną czy nierównowagę sił między małżonkami. Urzędowy formularz — nie.

Nawrocki zwrócił też uwagę na niepokojący sygnał, jaki ustawa wysyłałaby społeczeństwu. Pary bezdzietne mogłyby rozstać się przed urzędnikiem już po roku związku, natomiast te z dziećmi musiałyby nadal korzystać z drogi sądowej. W ocenie prezydenta taki mechanizm oznaczałby, że dziecko staje się przeszkodą w łatwym wyjściu z małżeństwa. „To jest społecznie szkodliwe" — stwierdził wprost.

Małżeństwo pod ochroną Konstytucji

Prezydent przypomniał, że proponowana ustawa nie jest zmianą techniczną, lecz zmianą obniżającą rangę instytucji, którą wprost chroni Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej. Artykuł 18 stanowi, że małżeństwo jako związek kobiety i mężczyzny, rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo pozostają pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej. Nawrocki sformułował to zwięźle: „Ochrona nie polega na ułatwianiu rozstania. Ochrona polega na wspieraniu trwałości pomimo różnych trudności."

Skrytykował też uzasadnienie ministerstwa, które jako cel nowelizacji wskazywało „zwiększenie efektywności systemu prawnego". Zdaniem prezydenta skracanie kolejek w sądach nie może odbywać się kosztem rezygnacji z ochronnej funkcji wymiaru sprawiedliwości wobec rodziny. „Rolą państwa nie jest ułatwiać rozpad tego, co najważniejsze. Rolą państwa jest to, by rodziny chronić" — powiedział.

Argument demograficzny

Prezydent sięgnął po dane, które rzucają inne światło na całą debatę. Polska zmaga się dziś z jednym z najgłębszych kryzysów demograficznych w swojej historii, a statystyki dotyczące małżeństwa i dzietności są ściśle powiązane. Czworo na pięcioro dzieci rodzących się w Polsce przychodzi na świat w związkach małżeńskich, a wskaźnik dzietności w małżeństwach wynosi dwa — co oznacza zastępowalność pokoleń. Mniej trwałych małżeństw i wzrost liczby rozwodów przekładają się więc bezpośrednio na spadek liczby urodzeń.

„Szczególnie dziś, gdy Polska mierzy się z dramatycznym kryzysem demograficznym, państwo powinno wspierać trwałość rodzin i decyzję o posiadaniu dzieci, a nie tworzyć przepisy, które zniechęcają do rodzicielstwa" — mówił Nawrocki.

Reakcje i co dalej?

Decyzja prezydenta sprowokowała liczne komentarze. Premier Donald Tusk skomentował krótko w mediach społecznościowych, że najbardziej niezadowoleni z weta będą posłowie PiS. Wiceminister sprawiedliwości Arkadiusz Myrcha uznał decyzję za szkodliwą, wskazując, że sprawy bez wspólnych małoletnich dzieci stanowią około 30 procent wszystkich pozwów rozwodowych — i że ustawa stanowiła realne usprawnienie dla obywateli.

Weto oznacza, że ustawa nie wejdzie w życie w zaproponowanym kształcie, chyba że Sejm odrzuci decyzję prezydenta wymaganą konstytucyjnie większością głosów.

W obronie małżeństwa — nie tylko na sali sejmowej

Weto prezydenta wpisuje się w szerszy nurt jego zaangażowania w sprawy rodziny. Zaledwie kilkanaście dni wcześniej, 19 kwietnia, Nawrocki wziął udział w Narodowym Marszu Życia w Warszawie, który przeszedł pod hasłem „Wiara i Wierność 966–2026", nawiązując do 1060. rocznicy Chrztu Polski. „Tysiące ludzi w sercu Warszawy pokazują, jak ważne dla Polski jest życie, jak ważna dla Polski jest rodzina. Dlatego nie może dzisiaj zabraknąć tu Prezydenta Polski" — mówił wówczas.

Niezależnie od oceny politycznej motywacji stojących za prezydenckimi decyzjami, weto wobec ustawy o pozasądowych rozwodach otwiera ważną debatę: jak nowoczesne państwo powinno rozumieć swoją odpowiedzialność wobec instytucji małżeństwa? Czy sprawność procedur administracyjnych może być wartością nadrzędną wobec szczególnej rangi związku, który — jak przypomina Konstytucja — pozostaje pod ochroną i opieką Rzeczypospolitej? Na te pytania Polska będzie odpowiadać w Sejmie, w sądach i — nade wszystko — w swoich własnych domach.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.