W 235. rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja hierarcha nie stronił od trudnych diagnoz dotyczących kondycji polskiego życia politycznego. Abp Galbas ostrzegł, że zewnętrznym graczom polskie spory są bardzo na rękę, a podziały w kraju pogłębiają się — i to w momencie, gdy, jak w roku 1920, wojna jest coraz bliżej polskich granic.
W obliczu tak poważnych wyzwań arcybiskup nie szukał prostych rozwiązań politycznych, lecz odwoływał się do głębszych wartości. Wskazał, że jedynym rozsądnym wyjściem w tej sytuacji wydaje się przebaczenie i pojednanie — jakiś rodzaj politycznej amnestii.
Homilia z 3 maja 2026 roku to kolejny sygnał, że abp Galbas — mianowany metropolitą warszawskim w grudniu 2024 roku — zamierza aktywnie zabierać głos w sprawach publicznych, nie rezygnując z profetycznej roli Kościoła. Jego słowa o zagrożeniu ze strony zewnętrznych graczy, potrzebie konstytucyjnej lojalności i politycznej amnestii brzmiały jak poważne ostrzeżenie skierowane do całej polskiej sceny politycznej — niezależnie od barw partyjnych.
Msza Święta za ojczyznę z okazji 235. rocznicy Konstytucji 3 Maja odbyła się w archikatedrze warszawskiej pw. Męczeństwa św. Jana Chrzciciela. W uroczystości uczestniczyli m.in. Prezydent RP Karol Nawrocki z małżonką oraz przedstawiciele Sił Zbrojnych.
Konstytucja jako fundament
Centralnym motywem homilii był temat Konstytucja RP — jej rola i zobowiązania, jakie nakłada na wszystkich obywateli. Abp Galbas podkreślił, że Polska potrzebuje mocniej i stabilniej oprzeć swą przyszłość o konstytucję, która musi być dla wszystkich obywateli podstawą i gwarancją osobistego i narodowego bezpieczeństwa.
Metropolita zaznaczył, że konstytucja stanie się taką gwarancją jedynie wtedy, gdy Polacy będą mieli pewność, że każdy wiernie jej przestrzega — i Pierwszy Obywatel Rzeczpospolitej, i Drugi, i Trzecia, i Czwarty, i pięciuset sześćdziesięciu kolejnych, aż po każdą i każdego z nas.
W słowach tych pobrzmiewa wyraźna aluzja do trwającego od lat sporu o praworządność i poszanowanie prawa przez różne ośrodki władzy.
Chrześcijańskie korzenie i przestrzeń wolności
Galbas przypomniał też rolę Kościoła w najtrudniejszych momentach polskiej historii. Zaznaczył, że nie wolno zapomnieć o chrześcijańskich korzeniach Polski i roli, jaką chrześcijaństwo odegrało w historii narodowej wspólnoty — zwłaszcza w takich próbach, jakimi były zabory, wojny i komunistyczne zniewolenie. Przypomniał, że w stanie wojennym kościoły oferowały przestrzeń wolności twórcom kultury i ludziom demokratycznej opozycji, niezależnie od ich wyznania.
Roztropny polityk i sumienie
Wątek odpowiedzialności moralnej polityków arcybiskup poruszał też we wcześniejszych wypowiedziach. W homilii wygłoszonej w kaplicy sejmowej w grudniu 2025 roku nakreślił wyraźny portret polityka, jakiego Polska potrzebuje. Roztropny polityk to — według niego — ktoś, kto myśli, rozważa i analizuje, kto chce z każdej sytuacji znaleźć wyjście nie pierwsze, jakie się narzuca, ale najlepsze. To ktoś, kto nie zrobi wszystkiego dla wyciągniętego w górę kciuka i najmniejszej nawet zwyżki w sondażach.
Hierarcha wyraźnie wskazał też granicę dla polityków-katolików: jeśli katolik nie kieruje się w swojej działalności politycznej sumieniem i traktuje politykę jako dziedzinę pozamoralną, byłoby lepiej, aby zrezygnował z politycznego zaangażowania — nie chodzi o wycofanie się z polityki, lecz o stałe nawracanie.
Ciągłość nauczania
Słowa z 3 maja wpisują się w konsekwentny nurt nauczania abp. Galbasa. W grudniu 2025 roku apelował, by politycy pamiętali, że pełnią rolę służebną i nie są właścicielami państwa, zaś opozycja nie powinna traktować innych jak wrogów.
Arcybiskup konsekwentnie odróżnia krytykę od nienawiści: różnice poglądów są naturalne, jednak nie mogą prowadzić do nienawiści — trzeba rozróżniać między byciem rządzącym w kraju a byciem właścicielem kraju, między byciem w opozycji a byciem wrogiem.











