separateurCreated with Sketch.

Emaus przy barowym stoliku? Czy pomysł z USA spodobałby się Polakom?

Grupa ludzi rozmawia przy barze

Zdjęcie poglądowe

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 15.05.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Modlitwa, rozmowa i spotkanie bez presji. „Emmaus Hour” z USA pokazuje, że wspólnota może rodzić się także poza murami kościoła.
  • „Emmaus Hour” gromadzi katolików na wspólnej modlitwie i rozmowie w swobodnej atmosferze.
  • Inicjatywa już przyniosła konkretne owoce: nowe relacje, pracę i powroty do wiary.
  • Czy podobny format spotkań miałby szansę przyjąć się także w Polsce?

Czym jest Godzina Emaus?

„Przymusili Go, mówiąc: «Zostań z nami, gdyż ma się ku wieczorowi i dzień się już nachylił». Wszedł więc, aby zostać z nimi. Gdy zajął z nimi miejsce u stołu, wziął chleb, odmówił błogosławieństwo, połamał go i dawał im. Wtedy oczy im się otworzyły i poznali Go, lecz On zniknął im z oczu. I mówili nawzajem do siebie: «Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał?» (Łk 24,29-32)

To musiało być naprawdę niezwykłe doświadczenie dla dwóch uczniów idących do Emaus. Tego samego zdania jest Fady Antoon, organizator wydarzenia Emmaus Hour („Godzina Emaus”).

Widzimy wszystkie te wspólnoty katolickie, które są od siebie oddzielone, dlatego ideą stojącą za happy hour jest zgromadzenie jak największej liczby osób w jednym miejscu i budowanie wspólnoty – powiedział w rozmowie z EWTN.

Emmaus Hour ma proste założenie. Co miesiąc Antoon szuka miejsca w Waszyngtonie lub Wirginii, gdzie może bezpłatnie zorganizować spotkanie. Wydarzenie rozpoczyna się modlitwą prowadzoną przez księdza, a później przychodzi czas na spotkania i rozmowy.

Chodzi o to, aby zgromadzić ludzi, którzy podzielają tę samą wiarę i wartości, ale także wspierają się nawzajem – zarówno zawodowo, jak i społecznie – podkreśla organizator.

Ostatnie spotkanie zgromadziło około 190 osób, i to bez specjalnej promocji wydarzenia. Z kolei wielkopostna modlitwa „Godzina Święta” przyciągnęła ponad 120 uczestników.

Widać efekty

Godzina Emaus przynosi konkretne owoce. Jak twierdzi Antoon, dzięki spotkaniom powstało już 15 par, a trzy osoby znalazły pracę dzięki nowym znajomościom. To oczywiście owoce dotyczące relacji, ale spotkania mają również realny wpływ na wiarę uczestników.

Na jednym ze spotkań pojawił się żołnierz, który miał wyjechać na zagraniczną misję. Poprosił o błogosławieństwo dominikanina prowadzącego modlitwę: „Ojcze, czy mógłbyś położyć na mnie rękę i się pomodlić? Jadę na misję, a nie praktykowałem wiary katolickiej” – zwrócił się do zakonnika.

Jeśli niektórzy ludzie odeszli od Kościoła katolickiego, może być im trudno po prostu do niego wrócić. Ale jeśli pojawią się na „happy hour” i stanie się ono dla nich bramą do ponownego wejścia do Kościoła, to właśnie jest jeden z celów tych spotkań – komentuje Fady Antoon.

Spotkania wiążą się także z pomocą charytatywną. Za każdym razem uczestnicy składają dobrowolne ofiary na wybrany cel. Od 2025 roku, kiedy rozpoczęły się Emmaus Hour, zebrano już tysiąc dolarów na rzecz osób bezdomnych.

Czy Polska potrzebuje Emaus?

Czy taka forma zapraszania ludzi do wspólnoty i Kościoła sprawdziłaby się w Polsce? Połączenie modlitwy, po której następuje spotkanie przy barze z drinkiem lub piwem w ręku, może brzmieć kontrowersyjnie. A jednak wiara rodzi się przecież ze słuchania – nie tylko w kościelnej ławie podczas homilii, ale także w dialogu z drugim człowiekiem.

W mojej ocenie w Polsce brakuje przestrzeni, gdzie można bez większych deklaracji i zobowiązań przyjść, spotkać ludzi wierzących lub poszukujących i porozmawiać o ważnych sprawach. Oczywiście istnieje wiele wspólnot i grup, jednak dołączenie do nich często wiąże się z pewną formą deklaracji przynależności.

Co więcej, wciąż brakuje u nas „kościelnej kultury” spotkania po Eucharystii – zwykłej rozmowy przy kawie, ciastku albo, czemu nie, nawet przy drinku.

Emmaus Hour wydaje się więc bardzo prostym i gotowym pomysłem na takie spotkanie: miejsce, modlitwa i rozmowa. Reszta może wydarzyć się sama – siłą relacji i mocą Ducha Świętego.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.