Przejdz do tresci glownej

Irlandzki jezuita uwiecznił ostatnie chwile Titanica

5 min czytania
Titanic_outdoor_gym.jpg

Autor: Francis Browne / Public Domain

Titanic's passenger Percival White, who went down with the ship, standing on the boat deck outside the ship's gymnasium.

Percival White, pasażer Titanica, który zginął wraz ze statkiem, stoi na pokładzie spacerowym przed oknami okrętowej sali gimnastycznej. I to właśnie posłuszeństwo wobec przełożonego ocaliło mu życie.

TODO MESSAGE :

Kiedy myślimy o obrazach związanych z nieszczęsnym Titanikiem, wielu z nas widzi oczami wyobraźni Leonarda DiCaprio i Kate Winslet stojących razem na dziobie statku.

Ten obraz jest oczywiście hollywoodzką fikcją. Istnieją jednak prawdziwe fotografie statku i jego pasażerów, wykonane krótko przed katastrofą.

Najbardziej znane z nich zrobił jezuita — ojciec Francis Browne SJ.

Browne urodził się 3 stycznia 1880 r. w Cork w Irlandii (która w tamtym czasie, przed uzyskaniem niepodległości, należała do Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii). Był najmłodszym z ośmiorga dzieci zamożnej i wpływowej rodziny.

Lubisz nasze artykuły?

Kim był ojciec Browne?

Mogłoby się wydawać, że był to niezwykle uprzywilejowany początek życia. W rzeczywistości jednak bardzo wcześnie doświadczył cierpienia. Jego matka zmarła zaledwie osiem dni po jego narodzinach — dzień po chrzcie syna. Kilka lat później ojciec Browne’a utonął podczas kąpieli.

Osierocony chłopiec wychowywał się pod opieką starszego rodzeństwa oraz wuja, katolickiego biskupa z hrabstwa Cork w Irlandii.

Browne uczęszczał do kilku renomowanych szkół katolickich. Później odbył długą podróż po Europie, podczas której rozwinął swoją pasję do fotografii. Aparat fotograficzny otrzymał w prezencie właśnie od wuja.

Po powrocie do Irlandii rozpoczął studia na University College Dublin, znanym wówczas jako Royal University of Ireland. Jednym z jego kolegów był James Joyce, który wiele lat później sportretował Browne’a w słynnej powieści „Finnegans Wake”.

Po ukończeniu studiów Browne, przygotowujący się do kapłaństwa w zakonie jezuitów, studiował filozofię we Włoszech, a następnie wrócił do Dublina, gdzie wykładał w jezuickim Belvedere College.

W 1909 r. Browne i jego wuj — biskup — spotkali się prywatnie z papieżem Piusem X, późniejszym świętym Piusem X. Papież zgodził się nawet na krótką sesję fotograficzną.

Zdjęcie sali do ćwiczeń na pokładzie autorstwa ks. Browne'a.

Rejs, który miał trwać dłużej

W 1912 r. wuj Browne’a kupił mu bilet pierwszej klasy na część dziewiczego rejsu Titanica. Jezuita wszedł na pokład 10 kwietnia 1912 r. w Southampton w Wielkiej Brytanii. Podczas podróży wykonał wiele fotografii, a także poznał bogate amerykańskie małżeństwo, które — najwyraźniej zachwycone jego towarzystwem — zaproponowało, że opłaci mu dalszą podróż aż do Nowego Jorku i z powrotem.

Była to propozycja niezwykła. Tylko nieliczni ludzie na świecie mieli szansę przeżyć transatlantycki rejs podczas inauguracyjnej podróży Titanica.

Rozważając tę hojną ofertę, Browne wysłał telegram do swojego jezuickiego przełożonego z prośbą o zgodę. Odpowiedź była krótka: odmowa. Browne opuścił Titanic 11 kwietnia w Queenstown w Irlandii, nie mając pojęcia, jak wielkie szczęście właśnie go spotkało.

Titanic po zderzeniu z górą lodową zatonął w lodowatych wodach północnego Atlantyku o godz. 2:20 nad ranem 15 kwietnia — niespełna cztery dni po zejściu ojca Browne’a na ląd.

Lubisz nasze artykuły?

Pasażerowie „Titanica” na rufowej promenadzie pokładu A: sześcioletni Robert Douglas Speden, rzucający bączkiem pod czujnym okiem swojego ojca, Fredericka.

Zdjęcia, które obiegły świat

Kiedy doszło do katastrofy, ojciec Browne był już z powrotem w Dublinie. Tragiczny los Titanica sprawił, że jego fotografie — ostatnie znane zdjęcia wielu pasażerów i członków załogi, w tym kapitana — zaczęły być gorączkowo poszukiwane przez redakcje na całym świecie. Firma Kodak podarowała mu nawet dożywotni zapas filmów fotograficznych — niezwykle cenny prezent w epoce sprzed fotografii cyfrowej.

Już wtedy znany jako fotograf, Browne został wyświęcony na kapłana 31 lipca 1915 r. Wkrótce po święceniach rozpoczął służbę podczas I wojny światowej jako kapelan Gwardii Irlandzkiej.

Choć nie brał udziału w walkach, posługa ta była niezwykle niebezpieczna. Browne wielokrotnie odnosił obrażenia i omal nie zginął po ataku gazowym. Za odwagę został odznaczony brytyjskim Krzyżem Wojskowym oraz francuskim Krzyżem Wojennym.

Człowiek, który nie przestał patrzeć

Po wojnie wrócił do Dublina i posługiwał jako kapłan w kościele św. Franciszka Ksawerego. Jednak — podobnie jak wielu weteranów I wojny światowej — przez lata zmagał się ze skutkami zatrucia gazami bojowymi.

W 1924 r., zgodnie z zaleceniem lekarzy, ojciec Browne wyruszył statkiem do Australii, by dojść do zdrowia w łagodniejszym klimacie. Także podczas tej podróży nie rozstawał się z aparatem fotograficznym.

Po powrocie ponownie podjął pracę duszpasterską w Dublinie, a później dołączył do jezuickiego dzieła rekolekcji i misji. Przez kolejne dekady robił to, co kochał najbardziej: głosił kazania, podróżował i fotografował Irlandię.

Ojciec Francis Browne zmarł w Dublinie 7 lipca 1960 r. Miał 80 lat.

W 1985 r., około 25 lat po jego śmierci, jego historia znów ujrzała światło dzienne. Inny jezuita, ojciec Edward O’Donnell, przeglądał archiwa starego domu zakonnego w Dublinie, gdy natrafił na wielki kufer. W środku znajdowało się ponad 40 tys. negatywów ze zdjęciami wykonanymi przez ojca Browne’a — człowieka, który przypadkiem ocalał z Titanica i pozostawił światu jego ostatnie obrazy.

Artykuł tłumaczony z portugalskiej wersji Aletei.