Pisze Christina Ray.
Świat odkrył wtedy istnienie w Algierii skromnego klasztoru cystersów — w czasie gdy wspólnota chrześcijańska skurczyła się do garstki po uzyskaniu przez kraj niepodległości. Kardynał Duval, arcybiskup Algieru od 1954 roku, wzywał katolików — stanowiących już zdecydowaną mniejszość — do braterskiego uczestnictwa w rozwoju niepodległej Algierii. Nawoływał do prawdziwego nawrócenia duchowego, do pokornego życia Ewangelią pośród wierzących muzułmanów, bez prozelityzmu, i do stawania się głębszymi świadkami miłości.
Dla zakonników, zakonnic i świeckich zaangażowanych w edukację i opiekę zdrowotną klasztor w Tibhirine był „duchowym sercem Algierii" — miejscem modlitwy i rekolekcji. Dla muzułmańskich sąsiadów — miejscem pokoju zamieszkanym przez ludzi modlitwy.
„Brat każdego dnia"
Powołanie monastyczne Christiana de Chergé, przeora klasztoru, zakiełkowało podczas wojny algierskiej. Jako kleryk powołany do Algierii — jak całe jego pokolenie — na wojnę, której nie aprobował, głęboko przeżył spotkanie z wiarą tamtejszych ludzi. Pewien wiejski strażnik, z którym prowadził braterskie rozmowy o Bogu, powiedział mu wprost: „Wy, chrześcijanie, nie umiecie się modlić." Ten sam człowiek uratował go z zasadzki, lecz zapłacił za to życiem. Od tej chwili przyszły kapłan wiedział, że muzułmanin oddał za niego życie. To wydarzenie stało się fundamentem wszystkiego. Wstąpił do zakonu i wrócił do Algierii, by poświęcić się modlitwie u boku wierzących muzułmanów. Chciał być „bratem każdego dnia".
Już w 1971 roku, jako brat odpowiedzialny za przyjmowanie gości, opisał misję klasztoru w jego informatorze: „U boku modlących się islamu [mnisi] składają profesję celebrowania, dniem i nocą, tej wspólnoty w stawaniu się i niestrudzenie przyjmowania jej znaków — jako wieczni żebracy miłości, przez całe życie, jeśli tak będzie Bogu miłe, w murach tego klasztoru powierzonego opiece Maryi, Matki Jezusa…"
Miejsca zbieżności
W chwili gdy Sobór Watykański II podkreślał, że „Kościół patrzy z szacunkiem również na muzułmanów, którzy adorują jedynego Boga, żywego i samoistnego, miłosiernego i wszechmocnego, Stworzyciela nieba i ziemi, który przemówił do ludzi…" (Nostra Aetate) i wzywał wierzących do szczerego dążenia do wzajemnego zrozumienia, brat Christian postanowił zostać „bratem wszystkich dni". Przez lata studiował islam i szukał — w kontakcie z pobożnymi muzułmanami zwracającymi się do jedynego Boga — punktów zbieżności: modlitwy rytualnej, jałmużny, postu, pielgrzymki, ducha chwały i przebaczenia.
Radowało go, gdy głos muezzina i uderzenie klasztornego dzwonu rozlegały się jedna po drugiej — wiedział, że jedni i drudzy odpowiadają, każde w swojej tradycji, na wezwanie tego samego Boga. Mocno wierzył w płodność różnicy: „Drugi człowiek dotyczy mnie. Właśnie dlatego, że jest inny, obcy, muzułmanin — jest moim bratem. Jego odmienność ma sens w tym, czym ja jestem. Nadaje treści naszej wzajemnej relacji, jak i naszemu wspólnemu szukaniu jedności w Bogu."
Dialog życia
W Tibhirine mnisi pracowali przy oliwkach, miodzie i ogrodzie razem z muzułmańskimi sąsiadami, z którymi w 1978 roku założyli spółdzielnię rolniczą. Przy codziennej pracy, przez lata, rosła wspólnota braterska i duchowa. Siedmiu mnichów-męczenników — bo „męczennik" znaczy „świadek" — ogłoszono błogosławionymi 8 grudnia 2018 roku wraz z dwunastoma innymi zakonnikami i zakonnicami, w tym biskupem Oranu, zamordowanymi w Algierii za to, że nie chcieli porzucić swoich muzułmańskich sąsiadów. Uroczystość beatyfikacji odbyła się w Algierii, w obecności licznych imamów — stu czternastu spośród nich zginęło z rąk terrorystów — i stała się wyjątkowym przejawem braterskiego dialogu między chrześcijanami a muzułmanami. Nie dialogu teologicznego czy intelektualnego, który często prowadzi w ślepe zaułki, lecz dialogu życia — krok po kroku, w przyjaźni.
Słowo „przyjaciel" wraca nieustannie pod piórem brata Christiana, szczególnie w poruszającym zakończeniu jego duchowego testamentu:
„I ty też, przyjacielu ostatniej chwili, który nie wiedziałeś, co czynisz. Tak, dla ciebie też pragnę tego DZIĘKUJĘ i tego »Z BOGIEM« — ujrzanego w twojej twarzy. I oby dane nam było odnaleźć się kiedyś jako dwaj szczęśliwi łotrzy w raju, jeśli taka będzie wola Boga, Ojca nas obojga. Amen. Inch Allah!"
Prorocze świadectwo
Ich śmierć objawiła ich światu. Trzydzieści lat później nie mylmy jednak sensu tej rocznicy. Mnisi powtarzali, że nie szukali chrześcijańskiego męczeństwa na ziemi islamu. Ich świadectwo to świadectwo braterstwa i niezwyciężonej nadziei na wspólnotę „w stawaniu się" — wspólnotę wierzących modlących się do jedynego Boga. Beatyfikując ich, Kościół uznał proroczy charakter świadectwa tego małego Kościoła algierskiego zanurzonego w oceanie islamu, a niosącego niezwyciężoną nadzieję.
Niedawna wizyta papieża Leona XIV w Algierii potwierdza, że to proroctwo przemawia do nas również dzisiaj. Towarzysze Christiana de Chergé otworzyli duchową drogę. Są już grupy — choćby w Marsylii — które idą nią pokornie, krok po kroku.











