To wydarzenie, które od kilku lat jest tematem analiz nie tylko w mediach katolickich, ale i w świeckiej prasie francuskiej. Średnia wieku uczestników wynosi nieco ponad dwadzieścia lat. Zapisy na tegoroczną edycję — otwarte w Niedzielę Palmową — zapełniły się w ciągu doby. Niewątpliwie mamy do czynienia z fenomenem. Mszę kończącej pielgrzymkę w katedrze w Chartres w poniedziałek Zielonych Świątek przewodniczyć będzie kardynał Raymond Burke.
Skąd bierze się ta siła przyciągania? Rémi Fontaine, jeden z założycieli pielgrzymki w zeszłym roku odpowiedział na to pytanie w książce Chartres t'appelle! Jest ona bardziej złożona i bardziej wymagająca, niż mogłoby się wydawać.
Nie nostalgia, lecz krucjata
Pielgrzymka Notre-Dame de Chrétienté powstała w 1983 roku z inicjatywy środowiska skupionego wokół Centre Henri et André Charlier. Impulsem był przyjazd Jana Pawła II do Francji i jego słynne pytanie skierowane do „najstarszej córki Kościoła": czy jest wierna obietnicom swojego chrztu? Organizatorzy potraktowali je dosłownie. Fontaine przywołuje ducha, którym się kierowali – nie chodzi o powrót do przeszłości, lecz o duchową krucjatę, wyzwolenie nie Ziemi Świętej, ale własnych dusz i przestrzeni kulturowej od tego, co nazywa „jadem apostazji i sekularyzmu".
To rozróżnienie jest kluczowe dla zrozumienia, czym pielgrzymka jest, a czym nie jest. Organizatorzy od początku unikali postawy nostalgicznej — pielgrzym nie jest człowiekiem wczorajszym ani jutrzejszym, lecz, jak pisze Fontaine używając łacińskiego słowa, peregrinus, obcym w świecie, właśnie dlatego że szuka Boga poza tego świata logiką. Stąd też wzięły się trzy filary, które od czterech dekad wyznaczają tożsamość pielgrzymki: Tradycja, Chrześcijaństwo i Misja.
Dzieło świeckich
Jednym z bardziej zaskakujących rysów pielgrzymki jest jej struktura organizacyjna. Od początku była projektowana, organizowana i kierowana przez świeckich i Fontaine uważa, że to właśnie tłumaczy jej trwałość. Nie jest to dzieło instytucji kościelnej, lecz inicjatywa wiernych, którzy – powołując się wprost na nauczanie Soboru Watykańskiego II o roli laikatu – wzięli na siebie odpowiedzialność za przekazywanie wiary w wymiarze doczesnym: w rodzinach, szkołach, środowiskach.
W latach 80. była to postawa nieoczywista. Wolność nauczania była zagrożona przez rząd Mitterranda, środowisko posoborowego Kościoła patrzyło na inicjatywy tradycjonalistyczne z nieufnością, a sam ruch katolików przywiązanych do dawnej liturgii był wewnętrznie rozdarty. Pielgrzymka wybrała drogę synowskiej wierności Rzymowi i w 1988 roku, gdy arcybiskup Lefebvre dokonał nielegalnych święceń biskupich, Notre-Dame de Chrétienté nie poszła za nim. Ojciec Jean de Massia, kapelan pielgrzymki, mówił o tym niedawno wprost: „pokładaliśmy ufność w obietnicy Stolicy Apostolskiej". Organizatorzy do dziś uważają się za spadkobierców tej obietnicy, choć motu proprio Traditionis custodes z 2021 roku boleśnie ją zakwestionowało.
Polska lekcja
Twórcy pielgrzymki mieli konkretny wzorzec przed oczami. W latach 70. grupa francuskich katolików regularnie przyjeżdżała do Warszawy, by uczestniczyć w pieszych pielgrzymkach na Jasną Górę. Przyglądali się logistyce, duchowości, dyscyplinie kolumn pielgrzymkowych. Fontaine mówi o tym wprost, polska pielgrzymka z czasów komunizmu, rozwijająca się mimo wrogości państwa, była dowodem, że chrześcijaństwo może trwać i przyciągać — nie przez instytucjonalne wsparcie, lecz przez siłę wspólnoty i modlitwy. „Nasze Lourdes, nasza Częstochowa" — tak pielgrzymkę do Chartres nazwał benedyktyński opat dom Gérard Calvet.
Odniesienie do polskiego doświadczenia nie jest przypadkowe. Fontaine odczytuje je w kluczu teologicznym. Wielka nowenna przygotowana przez kardynała Wyszyńskiego z więzienia, będąca wstępem do tysiąclecia chrztu Polski, zrodziła — jak mówi — Jana Pawła II i Solidarność. Chartres ma być analogicznym znakiem dla Francji.
Królestwo, które nie jest z tego świata — ale ma skutki w tym świecie
Jedną z idei, które Fontaine artykułuje w sposób najbardziej bezpośredni, jest przywiązanie do doktryny Chrystusa Króla w jej społecznym wymiarze, rozwijanej przez Piusa XI w encyklice Quas Primas, której stulecie przypadło niedawno. Nie chodzi, zastrzega natychmiast, o teokrację ani o projekt państwa wyznaniowego. Chodzi o przekonanie, które pielgrzymka wyraża niejako samym swoim istnieniem, że forma, jaką nadaje się życiu społecznemu, ma wpływ na kondycję duchową osób. Że chrześcijanie potrzebują przestrzeni, w której mogą żyć wiarą nie wbrew kulturze, lecz razem z nią.
Stąd nacisk na szkoły, skauting, wspólnoty, środowiska które pielgrzymka przez dekady budowała wokół siebie. Fontaine sięga po metaforę Péguy, który pisał o potrzebie „łóżka polowego” dla łaski, czyli o warunkach, w których wiara może dojrzewać, zanim zostanie poniesiona dalej. Chodzi więc o obraz militarny: łóżko polowe to prowizoryczne posłanie żołnierza w marszu — coś tymczasowego, ale niezbędnego do przetrwania. W tym sensie Péguy mówi, że rzeczywistość doczesna — kultura, naród, instytucje — może być takim tymczasowym oparciem dla rzeczywistości nadprzyrodzonej. Nie jest celem samym w sobie, ale pozwala jej trwać w osobach i rozwijać się.
Charles Péguy, wybitny poeta, wędrował jako pionier samą drogą w 1912 roku, realizując ślub złożony Matce Bożej za uzdrowienie syna. Jego doświadczenie wrosło w duchowe DNA pielgrzymki, choć ona sama jest dziełem kolejnych pokoleń.
Trójmasztowiec
Fontaine kończy swój manifest wspomnianym już obrazem statku z trzema żaglami, Tradycją, Chrześcijaństwem i Misją, który nie płynie do San Francisco, lecz do Chartres i dalej: „do komunii świętych i nowego chrześcijaństwa". To retoryka podniosła, ale nie pozbawiona treści. Za tym obrazem stoi konkretna propozycja: że tradycja liturgiczna i doktrynalna nie jest muzeum, lecz siłą napędową ewangelizacji. Że młodzi, którzy rok w rok przychodzą na tę pielgrzymkę, w większości spoza środowisk tradycjonalistycznych, szukają właśnie tego. Szukają furtki-portalu do nadprzyrodzonego Światła i tym portalem jest święta liturgia.
Pielgrzymka idzie. Jej czterdziesta czwarta edycja zaczyna się w sobotę rano pod kościołem. Jej organizatorzy i uczestnicy zachęcają tych, których nie ma na miejscu do duchowego uczestnictwa, do modlitwy i wcielenia się niejako w postacie aniołów stróżów sprawujących nadprzyrodzona pieczę nad maszerującymi.










