Pisze Maria Łuczak.
Stanowi to ważny dowód uznania dla trwającej od wieków pracy (przeważnie) kobiet, sprawujących opiekę nad innymi kobietami w najbardziej wyjątkowych, ale i najbardziej wymagających momentach ich życia. Podkreśla wagę więzi, jaka wytwarza się między położną (akuszerką, babką, mundrą… tradycje te sięgają daleko!) a kobietą, matką, rodzącą. Odwołuje się do korzeni, które sięgają początków naszej cywilizacji. Zauważono, jak ważną rolę w opiece nad kobietą na każdym etapie jej życia odgrywa położna, i był to kolejny krok w kierunku zwiększania kompetencji i odrębności zawodu położnej.
Bohaterska położna
Nie tak dawno, bo 8 maja, obchodziliśmy Dzień Polskiej Położnej. Data nie jest przypadkowa — właśnie tego dnia 130 lat temu na świat przyszła Stanisława Leszczyńska, niezłomna położna, której powołanie (a także wiara i kręgosłup moralny) były tak silne, że nawet będąc więźniarką w Auschwitz nie zaprzestała pełnić swojej misji wspierania kobiet przy wydawaniu na świat nowego życia. Działając wbrew nadziei, robiła wszystko, aby ocalić zarówno matkę, jak i dziecko. Nigdy nie zawiodła swoich podopiecznych. Wbrew wszelkiej logice, w tych nieludzkich warunkach, gdzie panowały głód, brud, choroby zakaźne (jak tyfus i czerwonka); gdzie szczury podgryzały nawet rodzące kobiety, żerując na ich wychudzonych, bezsilnych ciałach — żadna z matek nie umarła pod jej opieką podczas porodu, nie rozwinęły się żadne poważne powikłania, żadne zakażenia, co wydaje się w tej sytuacji po prostu niemożliwe!
Stanisława Leszczyńska miała jednak szczególną relację z Najświętszą Panienką, którą do pomocy przy każdym porodzie wzywała, aby przybiegła „w jednym pantofelku" — najszybciej, jak to możliwe. Wierzyła w silne orędownictwo Tej, która sama nosząc w sobie nowe życie, nie opuściła swojej kuzynki w szczególnym czasie, kiedy ta potrzebowała wsparcia drugiej kobiety… To Maryja daje nam przykład, jak dbać o kobiety noszące w sobie nowe życie, będąc wzorem dla położnych!
Leszczyńska zawierzała wszystkie te rodzące i ich dzieci Matce Bożej, nigdy nie zapominała o ochrzczeniu noworodka, mając świadomość, że jego los jest przesądzony. Niestety, niewielka część sprowadzonych na świat przez tę dzielną położną dzieci przeżyła obóz… Ale ona widziała wartość każdego istnienia, nawet bardzo krótkiego i wypełnionego niezawinionym cierpieniem…
Polskie położne mają niezwykłą patronkę i ważną misję, której ciągłość zapewniają. Właśnie 8 maja tego roku, w wyniku starań wdzięcznych położnych, w Warszawie przy ul. Karowej odsłonięto pomnik tej dzielnej Polki.
Zawód do likwidacji?
Tym trudniej pogodzić się z tym, że Ministerstwo Zdrowia właśnie przedstawiło projekt ustawy o zawodzie pielęgniarki i położnej, zgodnie z którym ten drugi zawód praktycznie może… przestać wkrótce istnieć w naszym kraju. Projekt proponuje usunąć studia położnicze, a zamiast nich wprowadzić 18-miesięczny kurs na położną dla pielęgniarek.
Może myślicie, że to nie jest wasza sprawa, ale prawda jest inna: to dotyczy wszystkich, ponieważ dotyczy bezpieczeństwa kobiet. To dotyczy opieki, jaką dostaną w ciąży, przy porodzie i w połogu, ale nie tylko! Zarówno w okresie dojrzewania, jak i w okresie okołomenopauzalnym położna jest od tego, aby wspierać zdrowie kobiet. Położne można spotkać na oddziałach onkologicznych, ginekologicznych i neonatologicznych — pomagają parom starającym się o dziecko, opiekują się noworodkiem; można je spotkać również w przychodniach, w żłobkach i w szkołach (rodzenia i nie tylko).
Ktoś ostatnio wyliczył, że w związku ze spadkiem dzietności w Polsce na jedną położną przypada zaledwie 8 porodów w ciągu roku. Te słowa zostały podchwycone i są powtarzane bez świadomości tego, że położna to nie tylko porodówka! To opieka nad kobietą na każdym etapie jej życia — a kobiet na jedną aktywną zawodowo położną przypada już ponad 600. W dodatku ponad 40% tych położnych nabyło już uprawnienia emerytalne…
Potrzebujemy pełniej wykorzystywać potencjał położnych, a nie rezygnować z niego w ramach krótkowzrocznej oszczędności.
Położna to nie jest „taka pielęgniarka od porodów". Chociaż wiele łączy te dwa zawody, traktowanie ich jako jednej kategorii — bo jedna i druga może wbić wenflon i założyć cewnik — jest bardzo powierzchownym podejściem do sprawy! Zdobycie dyplomu położnej poprzedza ścieżka kształcenia oparta na innym podejściu, innej filozofii niż ta, która dominuje w pielęgniarstwie, ponieważ są to dwa odrębne zawody o różnych zadaniach. Pielęgniarka otacza opieką chorego pacjenta, najczęściej w warunkach szpitalnych; położna przede wszystkim pomaga kobiecie przejść przez trudne, ale naturalne procesy związane z jej ciałem, wierząc, że to ciało zostało obdarzone specjalną mocą, aby sobie z nimi poradzić. Zastąpienie położnej przez „pielęgniarkę położniczą" to również oddalanie się od naturalnego położnictwa na rzecz nadmiernej medykalizacji, która wiąże się ze wzrostem odsetka cięć cesarskich — co oznacza znacznie większe okaleczenie ciała niż przy bezpieczniejszym porodzie drogami natury — i może skutkować obniżeniem poziomu wsparcia w laktacji.
To zdarzenie nie dotyczy tylko konkretnej grupy zawodowej, która zostałaby poszkodowana takimi zmianami. Jednym ze skutków może być znaczące obniżenie standardu opieki okołoporodowej, godzące w już i tak niskie poczucie bezpieczeństwa kobiet, utrudniające im podjęcie decyzji o macierzyństwie i pogłębiające kryzys demograficzny, który wszelkimi siłami musimy zwalczać.
To po prostu działanie na szkodę Polek i ich rodzin.









![Dawanie życia drugiemu człowiekowi jest zapewne najważniejszą sytuacją na świecie [rozmowa z położną]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2021/04/WEB3-DOMINIKA-REDZIOCH-POLOZNA.jpg?resize=300,150&q=75)

