Tegoroczny Katholikentag — największa regularna impreza katolickiego życia w Niemczech, odbywająca się co dwa lata — zgromadził w Würzburgu do 30 tysięcy uczestników pod hasłem „Hab Mut, steh auf!" („Miej odwagę, wstań!"). Obok oficjalnych debat i celebracji liturgicznych, to właśnie głos biskupa Ratyzbony wybił się na plan pierwszy jako świadectwo o kondycji Kościoła w kraju.
„Problematyzatorzy" na arenie światowej
W wywiadzie dla telewizji K-TV, udzielonym podczas Dnia Katolickiego, bp Voderholzer bez ogródek przyznał, że Kościół w Niemczech cieszy się w świecie szczególną — i wcale nie pochlebną — opinią. „To jest coś, co słyszy się powszechnie: że postrzegają nas w Niemczech jako tych, którzy wszystko problematyzują i wszystko podają w wątpliwość" — powiedział.
Kontekst tej uwagi jest szerszy niż doraźna polemika. Chodzi o debaty, jakie od lat toczą się w ramach tzw. Drogi Synodalnej (Synodaler Weg) — specyficznie niemieckiego procesu reform, który wywołał tarcia z Watykanem i wzbudzał kontrowersje w innych episkopatach. Voderholzer, jeden z bardziej krytycznych głosów wobec tego projektu, od lat wskazuje, że skupienie na strukturach i reformach organizacyjnych przyćmiewa to, co stanowi rdzeń chrześcijaństwa.
Statystyczny obraz kryzysu wiary
Punktem wyjścia dla diagnozy biskupa jest sondaż przeprowadzony przez renomowany Instytut Allensbach. Według badania z 2025 roku tylko 28 procent Niemców wierzy, że Jezus Chrystus jest Synem Bożym. Voderholzer określił ten wynik jako „zjawisko towarzyszące sekularyzacji".
Dane te wpisują się w szerszy trend. Niemcy od dekad notują systematyczne spadki liczby praktykujących i osób formalnie przynależących do Kościołów. Odpływ z instytucji kościelnych jest zjawiskiem symetrycznym: dotyka zarówno katolików, jak i protestantów. Voderholzer zwrócił na to uwagę już wcześniej, wskazując, że protestanci spełnili niemal wszystkie postulaty środowisk kościelnych krytyków — jak kapłaństwo kobiet czy zniesienie celibatu — a mimo to odnotowują jeszcze wyższe wskaźniki odpływu niż katolicy. Dla biskupa Ratyzbony jest to argument przeciw tezie, że kluczem do ożywienia jest przeprowadzenie reform strukturalnych.
Chrystus w centrum, nie na marginesie
Voderholzer sformułował jednoznaczną tezę: Kościół musi na nowo uczynić z głoszenia Chrystusa swoje pierwsze i najważniejsze zadanie. Odwołał się do słynnej formuły teologa i biskupa Johanna Michaela Sailera (1751–1832): „Bóg w Chrystusie — zbawienie dla grzesznego świata". Gdy ta prawda schodzi na margines, słabnie całe chrześcijaństwo — łącznie z jego wymiarem charytatywnym i społecznym.
Powołał się przy tym na jezuickiego teologa Henri de Lubaca, który już kilkadziesiąt lat temu przestrzegał przed ryzykiem „samounicestwienia się Kościoła", gdy socjologia zaczyna zastępować teologię. Zdaniem Voderholzera właśnie to zagrożenie stało się w Niemczech rzeczywistością. Konieczne jest, by kwestia przekonującego głoszenia wyznania wiary w Chrystusa znalazła się z powrotem w centrum nauczania Kościoła.
Madagaskar kontra Europa
Jeden z najbardziej przemawiających fragmentów rozmowy dotyczył osobistego świadectwa biskupa z podróży do Madagaskaru. Voderholzer opisał, że doświadczył tam „ubogiego, ale pełnego radości w wierze Kościoła". W Anglii, Francji i Stanach Zjednoczonych obserwuje z kolei rosnącą u młodych ludzi tęsknotę za „autentyczną" i „integralną" wiarą.
Szczególnie interesujące są dane z Francji — kraju, który jeszcze niedawno uchodzić mógł za symbol postsekularnej Europy. W niektórych diecezjach parafie nie nadążają z obsługą rosnącej liczby dorosłych, którzy ubiegają się o chrzest. Voderholzer nie kryje, że liczy na podobne przebudzenie w Niemczech: „Widzę, że to nadchodzi również u nas, i musimy być na to przygotowani" — powiedział.
Kryzys powołań jako symptom, nie przyczyna
Szczególną uwagę biskupowi poświęcono kwestii gwałtownego spadku liczby seminarzystów i osób wstępujących do zakonów. Voderholzer podkreślił jednak, że niedobór księży jest skutkiem, a nie źródłem problemów. Gdy wiara odzyska siłę i wyrazistość, powołania pojawią się naturalnie — przekonywał. Reforma instytucjonalna bez odnowy duchowej jest jak leczenie objawów bez dotykania choroby.
Kościół nie może skupiać się wyłącznie na strukturach, rozmywać przesłania Ewangelii i głosić odchudzonej wersji Jezusa. Odnowa musi wyrastać z wiary i z codziennego wysiłku świętości.
Kontekst: Kathilikentag i spory wewnętrzne
Podczas Dnia Katolickiego w Würzburgu Voderholzer wziął też udział w debacie panelowej poświęconej ochronie życia — tematyce, która w Niemczech bywa traktowana marginalnie nawet w środowiskach kościelnych. Wyraził żal, że organizatorzy nie włączyli propozycji środowisk pro-life do oficjalnego programu, i podziękował organizacjom ochrony życia za to, że dają głos tym, którzy go nie mają.
Leon XIV w tle
Na koniec rozmowy bp Voderholzer pozytywnie odniósł się do nowego pontyfikatu. Pochwalił styl i klarowność papieża Leona XIV, dostrzegając w jego częstych odniesieniach do św. Augustyna kontynuację linii Benedykta XVI. Według biskupa Ratyzbony katolicy mogą być dumni z papieża, który potrafi mówić z mocą do władzy, nie tracąc przy tym spokoju ducha.











