separateurCreated with Sketch.

Japonia ma katolicką księżniczkę. Wiedziałeś o tym?

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 27.05.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Japońska rodzina cesarska kojarzy się z shintō, buddyjskimi ceremoniami i bardzo zamkniętym światem pałacowych rytuałów. A jednak w samym sercu tego świata żyje kobieta, która od dzieciństwa należy do Kościoła katolickiego – i dziś stoi na czele własnej gałęzi cesarskiego rodu

Księżna Nobuko z Tomohito z Mikasy, z domu Nobuko Asō, jest wdową po księciu Tomohito z rodu Mikasa i pierwszą w historii japońskiej rodziny cesarskiej osobą, o której oficjalnie wiemy, że została ochrzczona w Kościele katolickim. Urodziła się w 1955 roku w Tokio, w znanej katolickiej rodzinie Asō, została ochrzczona jako dziecko i od najmłodszych lat wychowywała się w katolickim środowisku. Chodziła do szkół Sacré-Cœur w Tokio, prowadzonych przez Zgromadzenie Najświętszego Serca Jezusa, gdzie nauka łączyła się z regularną modlitwą i formacją chrześcijańską.

Lubisz nasze artykuły?

Katoliczka w sercu „pogańskiej” monarchii

W 1980 roku poślubiła księcia Tomohito z Mikasy, kuzyna ówczesnego następcy tronu, i tym samym wniosła swoją wiarę w samo serce japońskiej monarchii. Biografie i opracowania po angielsku podkreślają, że jest jedynym żyjącym członkiem rodziny cesarskiej, o którym wiadomo, że został ochrzczony jako katolik, co czyni z niej osobę wyjątkową nie tylko w Japonii, ale i w skali światowej. Dla zewnętrznego obserwatora jej obecność jest dyskretna, bo japoński dwór rzadko mówi o religii wprost, ale dla katolików w Japonii stanowi ona cichy znak, że Ewangelia naprawdę dotarła wszędzie – także do cesarskiego pałacu.

W chorobie wytrwała dzięki katolickiej wierze

Księżniczka Nobuko przez lata dźwigała krzyż kruchości – fizycznej, psychicznej i rodzinnej – próbując pozostać wierna swojemu powołaniu. Od ponad dwudziestu lat księżna zmagała się z poważnymi problemami zdrowotnymi: przeszła epizody zaburzeń naczyniowych, cierpiała na astmę oskrzelową, a w 2022 roku u Nobuko zdiagnozowano raka piersi we wczesnym stadium, co wiązało się z kolejną hospitalizacją i operacją. Japońskie media pisały o długich okresach wycofania z życia publicznego, pobytach w klinikach i domach rodziny oraz o „załamaniu”, które na wiele lat odsunęło ją od oficjalnych uroczystości.

W esejach biograficznych dotyczących rodziny Asō pojawia się jednak inny, mniej spektakularny wątek. W najtrudniejszych latach choroby i napiętych relacji rodzinnych Nobuko czerpała siły z sakramentów, wiary i modlitwy. Zachowała swój cichy, uporządkowany świat: różaniec, liturgię, pamięć o chrzcie i świadomość, że Bóg pozostaje blisko także wtedy, gdy zawodzi zdrowie i relacje.

Co znaczy, że „stoi na czele własnej gałęzi rodu”?

Dla polskiego czytelnika może być trochę niejasne o cho chodzi z podkreślanym faktem, że Nobuko stoi na czele własnej gałęzi rodu. W Europie zwykle mamy jedną rodzinę królewską i ewentualnie boczne linie, które noszą tytuły książęce. W Japonii oprócz cesarza istnieją tzw. „gałęzie” rodziny cesarskiej – mniejsze domy książęce, które mają własne nazwy, jak choćby dom Akishino czy dom Mikasa. Księżna Nobuko przez wiele lat należała do domu Mikasa jako żona, a później wdowa po księciu Tomohito.

We wrześniu 2025 roku nastąpiło jednak coś, co japońskie media uznały za historyczny precedens. Zadecydowano, że najstarsza córka Nobuko, księżniczka Akiko, zostanie nową głową domu Mikasa, przejmując tradycyjną linię książęcą i odpowiedzialność za ten odłam rodu. Jednocześnie sama Nobuko została formalnie „wyjęta” z domu Mikasa i utworzono dla niej osobną jednostkę w strukturze rodziny cesarskiej, nazwaną oficjalnie „rodziną księżnej Nobuko z Tomohito z Mikasy” (po japońsku: 三笠宮寛仁親王妃家). W praktyce oznacza to, że w dokumentach dworu liczy się ona jako odrębna „rodzina” – coś na kształt osobnego domu książęcego – ze swoim budżetem, obowiązkami reprezentacyjnymi i miejscem w protokole. Według komentarzy prasowych po raz pierwszy od czasów ery Meiji osoba, która weszła do rodziny cesarskiej przez małżeństwo, została oficjalnie uznana za głowę nowej gałęzi rodu.

To właśnie ten moment mocno podchwyciły katolickie media na świecie. W relacjach i komentarzach powtarzała się jedna myśl: pierwszy raz w historii Japonii jawnie ochrzczona katoliczka została formalnie uznana za głowę jednej z gałęzi rodziny cesarskiej. W kraju, w którym katolicy stanowią niewielką mniejszość, fakt, że jedna z najbardziej symbolicznych postaci państwa jest katoliczką, ma wymiar nie tylko polityczny czy kulturowy, ale także duchowy. I właśnie to jest w tej historii najbardziej budujące. Wygląda na to, że dziedzictwo misji Św. Maksymiliana Kolbego w tym dalekim kraju zbiera nieoczekiwane owoce.

Lubisz nasze artykuły?

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.