separateurCreated with Sketch.

Agnès i Vincent – kiedy Bóg przywraca miłość w obliczu próby

Agnès et Vincent

Agnès et Vincent

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Aline Iaschine - publikacja 29.05.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Kiedy ich związek pogrążał się w milczeniu i cierpieniu, Vincent i Agnès doświadczyli odnowionej miłości podczas weekendu Maranatha zorganizowanego przez wspólnotę Priscille i Aquila.

Agnès i Vincent są małżeństwem od prawie 30 lat i mają czworo dzieci w wieku od 20 do 28 lat. Mieszkają w pobliżu Lille i kilka lat temu przeżyli bardzo trudny okres w swoim związku. Ich równowaga życiowa została bowiem zachwiana przez trudną sytuację: nękanie w pracy, którego ofiarą padła Agnès.

Dwa lata trudnych doświadczeń

Wszystko zaczęło się, gdy Agnès powróciła do pracy jako dziennikarka. Na początku perspektywa ta wydawała się obiecująca. „Bardzo się cieszyłem, że moja żona wróciła do pracy. Przez jakiś czas pozostawała w domu, aby opiekować się dziećmi, a ta praca wydawała się naprawdę świetną okazją” – opowiada Vincent.

Jednak po pewnym czasie Agnès zaczęła przeżywać trudną sytuację w swoim środowisku zawodowym. „Nie chciałem dostrzegać pierwszych oznak wypalenia zawodowego” – wspomina Vincent. „Ponieważ miała pracę i dobre wynagrodzenie, na początku nie chciałem tego przyjąć do wiadomości. Nie chciałem widzieć, że moja żona cierpi”.

„Przez te dwa lata nie miałem dostępu do mojej żony. Była jakby wyłączona, jakby martwa”.

Stopniowo Agnès traciła radość życia, wewnętrzny spokój i zdolność do cieszenia się chwilą obecną, aż w końcu doszło do prawdziwego wypalenia zawodowego. „Była nękana w pracy. Czuła się beznadziejna, myślała tylko o tym, dzień i noc. Dręczył ją strach” – wspomina. „Przez te dwa lata nie miałem dostępu do mojej żony. Była wygaszona, jakby martwa. Zamknęła się w swojej jaskini, a nas dzieliła jakby wodospad. Nie było już komunikacji z kobietą, którą kochałem”.

W obliczu tej skomplikowanej sytuacji Vincent stara się nie poddawać i szuka ukojenia w modlitwie. „Mimo wszystko nie przestałem się modlić. Moja żona nieco oddaliła się od modlitwy. Wcześniej zawsze wszystko robiliśmy razem, przeżywaliśmy duchowe chwile we dwoje. Po raz pierwszy w życiu wyjechałem sam, z jednym z naszych dzieci, aby modlić się za nią i złożyć to, co przeżywaliśmy, przed relikwiami małżeństwa Ludwika i Zelii Martinów w Alençon” – opowiada.

Bóg ich podniósł

Pewnego dnia siostra Agnès i jej mąż wrócili całkowicie odmienieni z spotkania wspólnoty Priscille i Aquila. Ich świadectwo i entuzjazm zachęciły Vincenta i Agnès do zapisania się na weekend Maranatha, mając świadomość, że przechodzą przez trudny okres. „Ten weekend nastąpił w kluczowym momencie dla naszego związku” – mówi Vincent. Ciesząc się z przerwy w ciężkiej i nieco monotonnej codzienności, „oczekiwaliśmy nieoczekiwanego, wiedząc, że z Panem wszystko jest możliwe. Jezus zaprosił nas w to miejsce i nie opuszczał nas”.

Podczas rekolekcji szczególnie poruszyło go pierwsze nauczanie na temat wesela w Kanie: „Wino, które otrzymaliśmy w dniu naszego ślubu, wyczerpało się, byliśmy wyczerpani. Nie czuliśmy już nic, ponieważ towarzyszył nam ten ból. Byliśmy jakby rozdzieleni, choć obok siebie. Nie żyliśmy już jednym sercem, jedną duszą, jednym duchem, jednym ciałem. Ale Jezus był obecny w dniu naszego ślubu. On jest zawsze obecny i zawsze możemy Go prosić o przywrócenie łaski sakramentu”.

„Powiedziała mi: »Wiesz, możesz na mnie polegać, bo od teraz ja polegam na Panu«”.

Podczas innego ważnego momentu małżonkowie zostali zaproszeni do wzajemnego błogosławienia się: „Mieliśmy mówić o sobie dobrze podczas czuwania, błogosławić drugą osobę i prosić Boga o Jego błogosławieństwo. To naprawdę poruszyło moje serce. W tym momencie moja żona powiedziała mi coś bardzo mocnego” – wspomina. „Powiedziała mi: »Wiesz, możesz na mnie polegać, bo od teraz ja polegam na Panu«. Ponieważ czułem, że jest krucha, a ja byłem w pozycji bojowej, to zdanie mnie uwolniło. Ja też mogłem się jej zwierzyć i na niej polegać”.

„Mężowie, miłujcie swoje żony na wzór Chrystusa”

W trakcie tego weekendu do serca Vincenta dotarły również słowa św. Pawła: „Mężowie, miłujcie swoje żony na wzór Chrystusa: On umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie” (Ef 5, 25). Zacząłem płakać. Zdałem sobie sprawę, że właśnie to przeżywałem przez te dwa lata, kiedy Pan prosił mnie, abym oddał się całkowicie. Nawet gdy już nic nie czułem, postanowiłem kochać Agnès, nie oczekując niczego w zamian. Chcąc ją kochać, wierny naszej ślubnej obietnicy, pozwoliłem Bogu działać. Zdałem sobie sprawę, jak bardzo Jezus odnowił naszą miłość i uczynił ją jeszcze silniejszą niż wcześniej.”

Przechodząc przez te próby i odrodzenia, Agnès i Vincent odkryli obecność Boga w swoim życiu małżeńskim oraz moc Jego boskiej interwencji. Zrozumieli, że im bardziej posuwali się naprzód „w tej wzajemnej wierności, tym bardziej rozkwitała Jego boska miłość”. Po tych rekolekcjach Agnès rzuciła pracę i zmieniła zawód, zostając biografką. „Wszystko w moim życiu ułożyło się w całość, a Bóg stopniowo odkrywał przede mną nieoczekiwane zasoby we mnie i wokół mnie” – opowiada, po czym dodaje: „Dzisiaj nasz związek znów stał się naszym głównym projektem życiowym z Bogiem, który porządkuje wszystko inne”.

Artykuł jest tłumaczeniem z francuskiego wydania Aletei.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.