separateurCreated with Sketch.

„Nie postrzegali jej jak zwykłej kobiety” — Joanna d’Arc oczami swoich towarzyszy

JOAN OF ARC
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Cécile Séveirac - publikacja 30.05.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Valérie Toureille, historyczka specjalizująca się w wojskowości średniowiecznej, wydała właśnie książkę <em>Les Compagnons de Jeanne d'Arc</em> (Towarzysze Joanny d'Arc, wyd. Tallandier) będącą głębokim spojrzeniem w militarne otoczenie Dziewicy Orleańskiej. Poprzez postaci Dunois'a, La Hire'a, Jana d'Alençon czy Ambroise'a de Loré rzuca ona nowe światło na zagadkę władzy, jaką prosta wieśniaczka sprawowała nad zaprawionymi w bojach kapitanami.

Sześć wieków po śmierci Joanny d'Arc, której wspomnienie Kościół katolicki obchodzi 30 maja, postać ta zajmuje w historii Francji miejsce zupełnie wyjątkowe: jest jednocześnie świętą, bohaterką wojenną i symbolem narodowym. Za Dziewicą Orleańską stoi jednak cały świat ludzi oręża — kapitanów, rycerzy, towarzyszy broni — zafascynowanych tą bardzo młodą dziewczyną, która przybyła odmienić bieg wojny stuletniej. W swojej książce Toureille bada to męskie otoczenie i pokazuje, jak świętej udało się skupić wokół siebie dowódców o głęboko różnych interesach, pochodzeniu i temperamentach.

„Istniała tu prawdziwa luka historiograficzna" — tłumaczy badaczka w rozmowie z Aleteią. „Wzmianki o towarzyszach Joanny oczywiście się pojawiały, ale nie było właściwie żadnego syntetycznego opracowania im poświęconego. Naświetlenie tego męskiego środowiska wydało mi się zatem szczególnie interesujące." Poniżej prezentujemy rozmowę z autorką.

Joanna d'Arc była bardzo młodą kobietą i pochodziła z niskiej warstwy społecznej. Wszystko zdawało się stać na przeszkodzie jej sukcesowi jako wodza wojennego, a jednak poprowadziła Francję do zwycięstwa. Jak jej się to udało?

To właśnie sprawia, że jej los jest tak niezwykły. Nawet dziś takie wyniesienie byłoby czymś wyjątkowym. W średniowieczu istniała wprawdzie pewna ruchliwość społeczna — większa, niż nieraz się sądzi — ale przypadek Joanny pozostaje absolutnie bezprecedensowy. Znamy kobiety z arystokracji zdolne bronić zamku czy posiadłości pod nieobecność mężczyzn. Lecz stanąć na czele armii, narzucić swój autorytet doświadczonym kapitanom i stać się polityczną oraz duchową figurą o znaczeniu ogólnokrajowym — to jest coś bez żadnego odpowiednika. Powiem wprost: w tym, że ten wojowniczy świat skupił się pod sztandarem Joanny, kryje się jakaś tajemnica. Była prostą wieśniaczką, a jednak jej aura i wymiar proroczy potrafiły porwać za sobą wszystkich. Jej odwaga też robiła na tych mężczyznach ogromne wrażenie — wielu z nich było nią dosłownie olśnionych.

Wymiar duchowy jest tu pierwszorzędny. To, co tłumaczy ich przyłączenie się do Joanny, to przede wszystkim jej postać prorokini. Joanna jest tą, która przywraca nadzieję.

Jaki był „profil" towarzyszy Joanny? Czy mieli ze sobą coś wspólnego?

Właśnie dlatego wybrałam tych mężczyzn za bohaterów — ze względu na ich różnorodność. Tworzą oni prawdziwą mozaikę średniowiecznego świata wojskowego. Znajdziemy tu na przykład konnestabla de Richemont, brata księcia Bretanii; Ambroise'a de Loré, wywodzącego się ze skromniejszej szlachty; czy Roberta de Baudricourt, zarządzającego i broniącego królewskiej warowni Vaucouleurs. La Hire z kolei jest wzorcowym żołnierzem XV wieku, reprezentuje drobną szlachtę, która przybyła walczyć na północy królestwa i dzięki temu osiągnęła pewien awans społeczny. Wszyscy należą do różnych środowisk, mają nieraz sprzeczne interesy, a jednak Joanna potrafi ich zjednoczyć.

Jak Joanna chroniła się pośród tych ludzi oręża?

Zeznania z procesu rehabilitacyjnego są tu bardzo wymowne. Joanna spała w pełnym rynsztunku, z przypiętymi nagolennicami. Ale przede wszystkim jej towarzysze podkreślają, że zawsze była bardzo chroniona. Mówią też coś uderzającego: żaden z nich nie odważyłby się jej tknąć. Kilku przyznaje, że mogła budzić pożądanie, jednak mówią o niej z jakimś świętym respektem.

Czy towarzysze Joanny naprawdę wierzyli w jej duchową misję, czy raczej w jej wojskową skuteczność?

Wymiar duchowy jest tu pierwszorzędny. To, co tłumaczy ich przyłączenie się, to przede wszystkim postać Joanny jako prorokini. Jest ona tą, która przywraca nadzieję. Niesie ze sobą przekonanie, że Bóg zapewni im zwycięstwo, że jest po stronie Francuzów. Nie ma nic gorszego niż armia, która zwątpiła. Poza tym pełni ona rolę jednoczącego ogniwa dla kapitanów, którzy się kłócą: królestwo jest wówczas głęboko podzielone w warunkach wojny domowej, dowódcy wadzą się ze sobą, klęski się mnożą. Joanna potrafi skupić tych mężczyzn właśnie dlatego, że nadaje walce sens duchowy i opatrznościowy.

Co najbardziej uderzało ludzi oręża w Joannie: jej odwaga, charyzma czy wiara?

Zapewne wszystkie te wymiary naraz. Ale z pewnością sprawowała nad nimi prawdziwy autorytet moralny i duchowy. Dążyła do tego, by umoralniać armię: zakazywała kapitanom klnąć na lewo i prawo, chciała usunąć prostytutki z obozów, narzucała pewną dyscyplinę religijną. Nieustannie towarzyszył jej kapelan. Jest też w niej głębokie współczucie: mimo okrucieństwa wojny, kiedy widzi rannych — nawet Anglików — płacze. Ci, którzy ją otaczają, zapamiętują to na całe życie.

Który z towarzyszy Joanny jest dziś najbardziej zapomniany?

Ambroise de Loré jest z pewnością jednym z najciekawszych spośród mniej znanych. Mamy o nim niewiele źródeł, ale dobrze reprezentuje tę średniowieczną „małą wojnę" — toczoną przez nagłe wypady i potyczki. Dunois też zasługiwałby na obszerną biografię. To postacie-wzorce prawdziwego rycerstwa.

Czy towarzysze Joanny odegrali ważną rolę podczas procesu rehabilitacyjnego?

Wielu z nich nie żyło już w 1456 roku. Ale niektórzy odegrali rolę kluczową, zwłaszcza Dunois i Jan d'Alençon. Świadectwo Jana d'Alençon jest szczególnie poruszające. W istocie mówi on, że Joanna nie mogła należeć do zwykłego, ludzkiego świata, skoro dokonała tego, czego dokonała. Opisuje jej działanie jako coś nadzwyczajnego. W gruncie rzeczy wypowiada być może jedyną rzecz zdolną wyjaśnić Joannę: jej absolutnie wyjątkowy charakter.

Czy Joanna była dla swoich towarzyszy jedynie bohaterką wojenną, czy już wówczas — świętą?

Sądzę, że dla wielu była już świętą w zalążku. Jej towarzysze, jak widać z ich zeznań, nie patrzą na nią naprawdę jak na kobietę. Być może była więc w ich oczach czymś więcej niż prorokinią. A jeśli wyjść poza perspektywę towarzyszy — dla ludu też tak było: ludzie starają się jej dotknąć, podają jej medaliki i święte przedmioty. Dla nich jest już świętą. W zbiorowej, ludowej pamięci Joanna zawsze zajmowała ogromne miejsce — jako postać duchowa, ale też patriotyczna. Stąd właśnie bierze się to, że przemawia dziś do grup bardzo od siebie różnych.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.