separateurCreated with Sketch.

9 sprawiedliwych. Beatyfikacja męczenników salezjańskich

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - Dariusz Dudek - publikacja 08.06.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tysiące osób, setki księży i rodzina salezjańska. Centrum Jana Pawła II było świadkiem beatyfikacji 9 męczenników salezjanów.

6 czerwca 2026 r. w Sanktuarium św. Jana Pawła II w Krakowie odbyła się beatyfikacja ks. Jana Świerca i Towarzyszy. Uroczystości przewodniczył kard. Marcello Semeraro prefekt Kongregacji Spraw Kanonizacyjnych.

9 męczenników salezjańskich

Do chwały błogosławionych zostało wyniesionych 9 księży z Towarzystwa Św. Franciszka Salezego. Zginęli w trakcie II wojny światowej zabici nie tylko z nienawiści nazistów do wiary i Boga, ale też do Polaków. 

Ks. Jan Świerc (1889–1941) – organizator wielu placówek salezjanów. Gorliwy ksiądz i przełożony. Aresztowany przez gestapo. Trafił do obozu Auschwitz. Zamordowano go podczas prac przymusowych.

Ks. Ignacy Antonowicz (1900–1941) – filozof, pedagog, formator kleryków. Aresztowany, gdy wracał ze spowiedzi u sióstr. Trafił do Auschwitz, gdzie został zamęczony.

Ks. Karol Golda (1906–1941) – aresztowano go, gdy spowiadał w konfesjonale. Trafił do Auschwitz, gdzie przez pięć miesięcy przeszedł przez piekło tortur. Miał zaledwie 28 lat.

Ks. Włodzimierz Szembek (1883–1941) – był arystokratą, ale wybrał ubóstwo salezjańskie. Był człowiekiem wrażliwym na ubogich. Gdy aresztowano 72-letniego przełożonego wspólnoty ofiarował się na jego miejsce. Aresztowano obu. Przełożony wrócił po dwóch tygodniach, ks. Włodzimierz przeszedł przez kilka więzień, a w końcu do Auschwitz. Zginął podczas prac w obozie.

Ks. Franciszek Harazim (1888–1942) – przez wiele lat kształcił młodzież oraz formował kolejne pokolenia współbraci zakonnych. Ceniony za pokorę, mądrość i talent literacki. PIsząc posługiwał się pseudonimem „Franciscus Silesius”. Zginął w Auschwitz po brutalnych torturach.

Ks. Ludwik Mroczek (1905–1942) – pracował przez wiele lat jako wychowawca młodzieży. Do obozu trafił z innymi współbraćmi i widział ich męczeństwo. Został dotkliwie pobity. Infekcje doprowadziły do jego śmierci. Nazwano go „tytanem cierpienia.”

Ks. Ignacy Dobiasz (1901–1942) – nie był najlepszym mówcą. Swoją posługe realizował w konfesjonale i dał się poznać jako znawca teologii moralnej. Został wysłany z pozostałymi salezjanami do obozu śmierci w Auschwitz. Zginął w trakcie morderczej pracy.

Ks. Kazimierz Wojciechowski (1910–1941) – po śmierci ojca wychowywał się w Zakładzie Salezjańskim im. Lubomirskich w Krakowie. Uwielbiał sport i muzykę. Pracował z młodzieżą w wielu placówkach. Wraz z innymi trafił do Auschwitz. Zamęczony przez SS-manów.

Ks. Franciszek Miśka (1898–1942) – Pełnił ważne funkcje w zgromadzeniu, m.in. jako dyrektor i proboszcz w Lądzie nad Wartą, gdzie wyróżniał się odpowiedzialnością, troską o współbraci i duchowym autorytetem. Został deportowany do Dachau, gdzie został zamęczony.

Prezydent RP wśród uczestników beatyfikacji

W uroczystości uczestniczył także prezydent RP Karol Nawrocki. Nie była to jedynie oficjalna obecność głowy państwa na ważnym wydarzeniu kościelnym. Prezydent aktywnie brał udział w liturgii: modlił się wraz z wiernymi, śpiewał i przystąpił do Komunii świętej. W takiej chwili jego obecność miała wymiar nie tylko państwowy, ale również osobisty — jako uczestnika modlitwy Kościoła dziękującego za nowych błogosławionych męczenników.

„Chciałem tu być”. Młodzi na beatyfikacji

Wśród uczestników uroczystości szczególnie mocno rzucała się w oczy obecność młodych. Wielu z nich naprawdę chciało tu być. Przyjechali uczniowie szkół salezjańskich, ministranci, wychowankowie dzieł prowadzonych przez salezjanów.

Jednym z nich był Marek, czternastoletni ministrant i uczeń szkoły salezjańskiej. Przyjechał na beatyfikację, bo — jak sam mówił — o męczennikach słyszał już wcześniej w szkole.

– U nas dużo mówi się o salezjanach, którzy byli wierni do końca. Największe wrażenie zrobił na mnie ksiądz Golda. Chyba dlatego, że był najmłodszy, a zarazem był wierny ideałom. Spowiadał esesmanów. To musiało wymagać ogromnej siły. Bo przecież nie mógł dać rozgrzeszenia komuś, kto wiedział, że dalej będzie zabijał niewinnych ludzi.  Chciałbym być tak odważny i wierny Bogu w chwili próby. Chciałem tu być, bo beatyfikacja nie zdarza się co chwilę. To jest taki moment, że człowiek potem może powiedzieć: byłem tam, widziałem to na własne oczy – opowiadał.

„To nie jest coś, co ogląda się codziennie”

Podobne wrażenie miała jedna z uczennic szkoły salezjańskiej. Przyjechała, bo — jak powiedziała — chciała uczestniczyć w wydarzeniu, które dzieje się raz na całe życie.

– Wiedziałam, że to będzie ważna uroczystość, ale dopiero na miejscu zobaczyłam, jak bardzo to porusza ludzi. Zwykle o świętych i błogosławionych słyszymy już po wszystkim: że ktoś został wyniesiony na ołtarze, że gdzieś była beatyfikacja. A tutaj mogliśmy być w samym środku tego momentu. To robi wrażenie – mówiła.

Dla młodych uczestników ważne było także to, że beatyfikowani męczennicy byli związani ze światem salezjańskim, który znają z własnego doświadczenia. Nie chodziło więc tylko o uroczystość kościelną, ale o poczucie przynależności do większej historii.

– W szkole mamy różne wydarzenia, modlitwy, opowieści o salezjanach. Ale tutaj zobaczyłam, że to naprawdę jest coś większego. Że za tym wszystkim stoją konkretni ludzie, którzy oddali życie. I że dla salezjanów z całego świata to jest wielka radość – dodała uczennica.

Sanktuarium wypełnione po brzegi

O skali zainteresowania najlepiej świadczył tłum. Choć sanktuarium jest duże, szybko zabrakło miejsc siedzących. Wierni stali pod ścianami, w przejściach, przy wejściach, a część uczestników pozostała na zewnątrz, gdzie mogli śledzić liturgię na telebimach. Ludzie naprawdę chcieli być świadkami tego momentu.

Przyjechali salezjanie, księża, siostry zakonne, rodziny beatyfikowanych, ale też młodzi, dla których męczeństwo z czasów niemieckiego terroru jest już historią bardzo odległą.

Łacina, piękny chóralny śpiew, koronki i wzruszenie

Wielu uczestników zwracało uwagę na wyjątkowo uroczysty charakter liturgii. Szczególnie poruszające były fragmenty śpiewane i odmawiane po łacinie. Dla części młodych mogło to być doświadczenie nowe, dla innych — znane z liturgii szkolnych czy bardziej uroczystych celebracji. W czasie beatyfikacji łacina miała jednak szczególne znaczenie.

Wspomniany już wcześniej Marek (który jest też ministrantem) bardzo to podkreślał:

– Dla mnie to było szczególnie ważne. Łacina, uniwersalny język Kościoła. Wszyscy księża go umieli. Jak słyszałem łacinę, to miałem poczucie, że to jest większe niż  to sanktuarium czy nawet Polska. Przyjechali ludzie z różnych krajów i wszyscy mogli w tym uczestniczyć. Bardzo mi się podoba, że Kościół ma taki język, który nie należy tylko do jednego narodu. Taki wspólny kod dla katolików na całym świecie – mówił z wyraźnym przejęciem.

Dobrze przygotowana uroczystość

W przeżyciu liturgii pomagała przygotowana specjalnie na tę okazję broszura z przebiegiem Mszy świętej i obrzędu beatyfikacji. Pozwalała śledzić kolejne części celebracji, odnaleźć się w tekstach modlitw, śpiewach i odpowiedziach.

Takie szczegóły mają znaczenie, zwłaszcza podczas uroczystości, w których uczestniczą osoby z różnych miejsc i środowisk. Beatyfikacja ma swój własny porządek ,a dobrze przygotowany tekst pomaga nie tylko „nadążyć”, ale naprawdę wejść w modlitwę Kościoła.

Przy sanktuarium można było także kupić okolicznościowe koszulki związane z beatyfikacją, zaprojektowane przez młodzież. To drobiazg, ale wymowny. Uczestnicy chcieli zabrać z tego dnia coś konkretnego: pamiątkę, znak obecności, ślad wydarzenia, które dla salezjańskiej rodziny ma znaczenie szczególne. Po zakończonej uroczystości młodzi sprezentowali tę koszulkę obecnemu na liturgii prezydentowi RP  Karolowi Nawrockiemu.

Zobacz galerię zdjęć z beatyfikacji

Uroczystość miała wiele obrazów, których nie da się zamknąć w samym opisie: wypełnione po brzegi sanktuarium, moment odsłonięcia wizerunku nowych błogosławionych, salezjanów przybyłych z różnych stron, młodzież ze szkół salezjańskich, modlitwę, wzruszenie i radość uczestników.

Dlatego warto zobaczyć naszą galerię zdjęć z beatyfikacji. Fotografie najlepiej pokazują atmosferę tego dnia: skupienie liturgii, poruszenie wiernych i radość wspólnoty, która mogła uczestniczyć w wydarzeniu naprawdę historycznym.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.