separateurCreated with Sketch.

Jezus błogosławił dzieci i nauczał dorosłych. My odwróciliśmy kolejność

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dariusz Dudek - publikacja 11.06.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Kończy się dziś oktawa Bożego Ciała. W wielu miejscach błogosławione są dzieci. Kościół robi to, co Jezus.

Usłyszałem kiedyś zdanie, że Jezus uczył dorosłych, a błogosławił dzieci; my robimy na odwrót. Dlaczego przywrócenie tej Jezusowej kolejności jest właściwe?

Błogosławieństwo to nie tylko słowo

Oktawa Bożego Ciała – tygodniowa celebracja naszej wiary – kończy się zwykle indywidualnym błogosławieństwem najbardziej zaangażowanych w procesję: dzieci. To piękny zwyczaj, który sam wspominam z uśmiechem. Eucharystia, procesja, a po niej nałożenie rąk przez księży i… cukierki!

Kościół naśladuje w ten sposób Jezusa, który sam błogosławił dzieci. To, co zrobił, nie było jednak tylko krótkim gestem i wypowiedzianym słowem, z czym czasami kojarzymy błogosławieństwo. Jezus tworzył dla dzieci atmosferę akceptacji i przyjęcia:

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego. A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego». I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je (Mk 10, 13–16).

W Ewangelii według św. Mateusza przeczytamy jeszcze jedno ciekawe zdanie: „Włożył na nie ręce i poszedł stamtąd” (Mt 19, 15). Nie zostaje z dziećmi, by je nauczać, ale – po tym, jak obronił je, postawił za wzór, przytulił i pobłogosławił – pozostawia je w ich rodzinach, które przed chwilą nauczał, i rusza dalej.

Odwrócona kolejność współczesnego Kościoła

W dzisiejszym Kościele, przynajmniej w Polsce, Jezusowa kolejność została odwrócona. Intensywnie nauczamy dzieci: na katechezie w szkole, już od przedszkola, podczas przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej oraz przed bierzmowaniem. Dorośli zaś – nie licząc wspólnot i inicjatyw niektórych parafii czy diecezji – pozostają głównymi adresatami nabożeństw i liturgii. Niedzielne kazanie nie wystarczy jednak do systematycznej formacji.

Wiara to nie tylko zbiór prawd

Czasami definiujemy wiarę katolicką jako zbiór prawd, które wyznajemy. Przede wszystkim jednak wiara jest relacją. Odpowiedzią daną Bogu. Tak mówi Katechizm Kościoła Katolickiego:

Wiara jest osobowym przylgnięciem całego człowieka do Boga, który się objawia (KKK 176).

Należy ona zatem do sfery wartości, a tych nie sposób nauczyć się przez wkuwanie definicji, schematów i wyliczanek. Wartości przejmuje się przez obserwowanie i naśladowanie. A to najlepiej dokonuje się w rodzinie.

Wyuczony dorosły

Jeśli w moim domu panują zgoda, wzajemne słuchanie i szczere rozmowy, nie muszę znać teorii Nonviolent Communication (NVC), by stosować ją w praktyce. Oczywiście, jeśli jako dorosły poznam jej założenia, łatwiej i bardziej naturalnie przekażę je swoim dzieciom.

Podobnie jest z wiarą. Jeśli jako dorosły praktykuję ją w zdrowy sposób i pogłębiam jej rozumienie, to w bardziej autentyczny sposób przekażę ją swoim dzieciom i odpowiem na ich pytania.

Jeśli dodatkowo będzie się to odbywać w atmosferze błogosławieństwa – czyli życzliwości, przyjęcia i akceptacji dziecka – przyniesie większy skutek niż jakakolwiek katecheza szkolna.

Nie twierdzę też, że katecheza szkolna czy sakramentalna dla dzieci jest niepotrzebna. Ani że takie podejście rodziców do wiary i jej przekazywania zagwarantuje, że dziecko nigdy od niej nie odejdzie w wieku nastoletnim lub dorosłym. Wierzę jednak, że jest to autentyczne naśladowanie Jezusa.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.