Przejdz do tresci glownej

Surogacja: kto płaci najwyższą cenę za cudze marzenie?

8 min czytania
surogacja-konferencja.jpg

Autor: fot. Tomasz Daniluk (Ordo Iuris)

„Zostałam zaprogramowana, żeby zostać porzucona” – mówi Olivia Maurel, dorosła kobieta urodzona dzięki surogacji. Gos zabrała podczas warszawskiej konferencji o macierzyństwie.

TODO MESSAGE :

Podczas konferencji „Macierzyństwo XXI wieku” prawnicy, lekarze i osoby urodzone dzięki surogacji mówiły o cenie, którą ponoszą kobiety i dzieci wskutek rozpowszechnienia tego procederu.

Kontrakt zamiast macierzyństwa

Reem Alsalem mówiła o surogatkach jako o kobietach szczególnie narażonych na przemoc, wyzysk i utratę podstawowej kontroli nad własnym życiem. W jej ocenie surogacja wyrasta z przekonania, że wszystko można sprzedać i kupić, także ciało kobiety oraz jej zdolność do urodzenia dziecka.

„Żyjemy w świecie, gdzie wszystko, w tym ludzie, w tym rozmnażanie, potencjał reprodukcyjny, może być sprzedane i kupione” – mówiła.

Najbardziej konkretnym przykładem tej logiki są kontrakty podpisywane przez kobiety jeszcze przed zajściem w ciążę. Taka umowa z reguły ściśle reguluje całe życie surogatki: co je, dokąd chodzi, z kim się spotyka, kto będzie obecny przy porodzie, a nawet jak ma on przebiegać. W praktyce oznacza to, że kobieta jest traktowana de facto jak niewolnica, podporządkowana interesowi klientów i kliniki.

„Ciało kobiety nie należy już do niej, ale kontrola nad tym ciałem jest przekazana komuś innemu” – podkreślała Alsalem.

W takich kontraktach często zapisuje się również obowiązek oddania dziecka natychmiast po porodzie, bez możliwości przeżycia pierwszych chwil razem, nawet bez kontaktu „skóra do skóry”. Pojawiają się też zapisy dotyczące implantacji kilku embrionów oraz aborcji na życzenie klientów.

Najbiedniejsze kobiety i najbogatszy rynek

Alsalem zwracała uwagę, że surogatkami zostają najczęściej kobiety w trudnej sytuacji życiowej: ubogie, samotne matki, migrantki, kobiety z biedniejszych krajów. To nie jest spotkanie równych stron przy stole negocjacyjnym. Po jednej stronie są kobiety szukające pieniędzy na utrzymanie siebie i rodziny, po drugiej klienci, kliniki, agencje i pośrednicy.

W jej ocenie rynek surogacyjny ma także wymiar rasowy i postkolonialny. Kobiety oraz ich komórki jajowe są klasyfikowane według wyglądu, pochodzenia i cech uznawanych za atrakcyjne. Innymi słowy, człowiek zostaje wpisany w cennik.

Alsalem porównała mechanizmy surogacji do handlu ludźmi i prostytucji. Mówiła o ogromnej dysproporcji władzy oraz o przypadkach, w których kobiety były faktycznie więzione, kontrolowane i zmuszane do rodzenia w warunkach kompletnego zniewolenia.

Dlatego sprzeciwia się pomysłowi legalizowania „bezpiecznej” czy „etycznej” surogacji. Jej zdaniem legalizacja nie ograniczy nadużyć, lecz tylko zwiększy popyt.

„Nie wydaje mi się, że zalegalizowanie jakichś form surogacji cokolwiek rozwiąże. Zamiast zakazu, zalegalizowanie takiej praktyki jeszcze zwiększy zapotrzebowanie, zwiększy popyt. Jeszcze bardziej będzie zachęcać do traktowania dzieci i kobiet jako towaru, który można sobie po prostu kupić” – mówiła.

Alsalem postulowała międzynarodowy zakaz surogacji. Odpowiedzialność powinna spadać na kupujących, pośredników i kliniki. Kobiety, które weszły w ten system, powinny być traktowane jako ofiary i otrzymywać pomoc prawną oraz psychologiczną. Jej zdaniem matka powinna mieć również prawo zatrzymać dziecko, jeśli po porodzie chce je wychowywać.

„Jestem produktem surogacji”

Najmocniejsze świadectwo podczas panelu przedstawiła Olivia Maurel, rzecznik Casablanca Declaration. Urodziła się w 1991 r. dzięki surogacji i mówi dziś publicznie o skutkach tej decyzji podjętej przez dorosłych przed jej narodzeniem.

„Jestem po prostu produktem surogacji. Wszystko, czym surogacja jest, ja jestem tego ucieleśnieniem” – powiedziała.

Maurel zwraca uwagę, że rozmowa o surogacji niemal zawsze zaczyna się od dorosłych: ich cierpienia, pragnienia posiadania dziecka, planów, możliwości finansowych i wyborów. Ona zaproponowała odwrócenie tej perspektywy.

„Kiedy dyskutuje się o surogacji, rozmowa zawsze skupia się na dorosłych. Zawsze oni są głównym punktem: ich pragnienia, ich cierpienia, ich wybory, ich plany, ich prawa. A chciałabym zrobić coś bardzo radykalnego: a gdybyśmy zaczęli od dziecka zamiast tego?” – pytała.

Surogacja od początku zakłada porzucenie dziecka przez kobietę, która je nosiła. Nie chodzi o dramatyczną sytuację losową, chorobę czy śmierć matki. Rozdzielenie jest zapisane w planie. Jest celem procedury.

„Zawsze mówię, że zostałam zaprogramowana, żeby zostać porzucona. I tym jest surogacja” – mówiła Maurel.

Maurel opowiadała o poczuciu pustki, problemach z tożsamością, uzależnieniach, zachowaniach autodestrukcyjnych i próbach samobójczych. Podkreślała, że podobne doświadczenia słyszy od innych dorosłych osób urodzonych dzięki surogacji. Jej apel był prosty: w debacie o surogacji trzeba zacząć od praw dziecka, a nie od pragnień dorosłych.

Dziecko jako przedmiot transakcji

Bettina Roska z ADF International mówiła o surogacji z perspektywy prawa międzynarodowego. Wskazywała, że większość przypadków surogacji ma charakter komercyjny. Jeżeli dziecko jest przekazywane innym osobom w zamian za pieniądze, trudno uciec od pytania, czy nie mamy do czynienia ze sprzedażą dziecka.

„Dziecko staje się obiektem transakcji prawnej, finansowej, dla jednego celu: aby spełnić pragnienie zleceniodawców, aby posiadać dziecko. I to nadaje dziecku wartość rynkową” – mówiła Roska.

Jej zdaniem argument o dobrowolnej zgodzie stron bardzo często jest fikcją. Kobieta w trudnej sytuacji ekonomicznej podpisuje kontrakt, który przekazuje innym kontrolę nad jej ciałem i ciążą. Klienci oraz kliniki mają pieniądze, zaplecze prawne i przewagę. Kobieta ma potrzebę finansową.

Roska wskazywała również na naruszenie praw dziecka. Surogacja z góry zakłada rozdzielenie dziecka od matki biologicznej. Zdaniem prelegentki taka praktyka stoi w sprzeczności z dobrem dziecka i jego prawem do tożsamości.

„Surogacja lekceważy dobro dziecka poprzez celowe oraz nieuzasadnione z góry rozdzielenie dziecka od jego biologicznej matki, przedkładając nad to pragnienie rodzicielstwa zleceniodawców” – mówiła.

Roska odrzuciła koncepcję regulowania surogacji jako rzekomo bezpiecznej praktyki. Jej zdaniem taki język tworzy iluzję, że da się zostawić rynek, a usunąć jego najgorsze skutki.

„Kiedy kreujemy pewną iluzję, że niektóra część tych surogacji może być nieszkodliwa, to tworzymy fałszywą wizję. Uważam, że międzynarodowa odpowiedź powinna być zupełnym zakazem surogacji” – podkreśliła.

Więź dziecka z matką nie zaczyna się po porodzie

Dr Calum Miller mówił o medycznej stronie surogacji. Przypominał, że dziecko w łonie matki rozwija się w relacji z jej ciałem, głosem, rytmem serca i reakcjami. Uczy się jej głosu, akcentu, języka, a nawet smaków. Poród nie jest początkiem więzi, lecz jej kolejnym etapem.

Miller wskazywał, że w surogacji ta więź zostaje przerwana w najbardziej wrażliwym momencie. Dziecko, które przez dziewięć miesięcy znało ciało i głos konkretnej kobiety, po narodzinach trafia do innych osób, bo tak zapisano w umowie.

Lekarz mówił również o kosztach zdrowotnych ponoszonych przez surogatki. Przywołał kanadyjskie badania wskazujące na wzrost ryzyka problemów psychicznych u kobiet będących surogatkami w porównaniu z kobietami rodzącymi własne dzieci. Wspomniał też o większym ryzyku powikłań zdrowotnych i poporodowych.

Szczególnie niebezpieczna sytuacja dotyczy krajów rozwijających się, do których przenosi się część rynku surogacyjnego. Tam kobiety mają mniejszą ochronę prawną, słabszy dostęp do opieki medycznej i znacznie mniej możliwości obrony przed pośrednikami.

Miller przytoczył również przykłady patologii rynku: przypadek chińskiego miliardera, który miał kupić ponad 100 dzieci, sytuację, w której dziecko dzięki surogacji trafiło do skazanego pedofila, oraz sprawy odrzucania dzieci chorych lub niepełnosprawnych. Wspomniano m.in. głośną historię Gammy’ego, chłopca z zespołem Downa pozostawionego w Tajlandii.

Polska jeszcze może zatrzymać ten rynek

Olivia Maurel zaapelowała, by Polska nie czekała, aż branża surogacyjna zapuści tu korzenie. Rynek wart miliardy dolarów działa szybko. Tam, gdzie napotyka ograniczenia, szuka słabszych przepisów, biedniejszych kobiet i państw, które jeszcze nie zdążyły zareagować.

Wystąpienia panelistów pokazały surogację bez marketingowego lukru: jako system, w którym pragnienie dorosłych zostaje wpisane w kontrakt, ciało kobiety staje się przedmiotem kontroli, a dziecko zostaje przekazane zgodnie z umową.

Panel „Surogacja a doświadczanie macierzyństwa: aspekty prawne, psychologiczne i etyczne” odbył się podczas konferencji naukowej „Macierzyństwo XXI wieku”, zorganizowanej 3 czerwca 2026 r. w Warszawie przez Ordo Iuris. Wzięli w nim udział: Reem Alsalem, specjalny sprawozdawca ONZ ds. przemocy wobec kobiet i dziewcząt, Olivia Maurel, rzecznik Casablanca Declaration, Bettina Roska, prawnik ADF International, oraz dr Calum Miller, lekarz i pracownik naukowy University of Oxford.