Przejdz do tresci glownej

Cztery razy odebrano mu prawo jazdy, a dziś mówi: „Dla mnie alkohol już nie istnieje”

10 min czytania
Anej Filej

Autor: Fotografija je last Aneja Fileja

Przez długie lata alkohol kierował jego życiem, a teraz pomaga innym w walce z uzależnieniem

TODO MESSAGE :

Pochodzący z wybrzeża Anej Filej przez wiele lat pogrążał się w uzależnieniu od alkoholu i narkotyków, a dziś pomaga innym, którzy borykają się z podobnymi problemami. Po latach ucieczki od relacji z innymi i od samego siebie podjął decyzję o leczeniu w wspólnocie, co całkowicie zmieniło jego życie. W wywiadzie opowiedział o początkach uzależnienia, poczuciu pustki, procesie rehabilitacji oraz nowej drodze, na której odnalazł sens, relacje oraz pracę z ludźmi w społeczności Srečanje.

Kiedy narkotyki i alkohol wkradły się do twojego życia?

Z alkoholem na początku było to raczej niewinne, jak zapewne u wielu osób: kiedy jako nastolatkowie zaczęliśmy chodzić z przyjaciółmi na imprezy i na dyskoteki. Miałem wtedy jakieś 14 lat, a alkohol był wtedy jeszcze łatwiej dostępny niż teraz. W liceum wyglądałem na bardzo dorosłego i chodziłem do kiosku kupować papierosy dla chłopaków starszych ode mnie, którym nie chcieli ich sprzedać. W wieku 19 lat po raz pierwszy zetknąłem się też z narkotykami: najpierw z trawką, potem z kokainą, narkotykami halucynogennymi i tym podobnymi.

Imprezy, na które początkowo chodziłem raz w miesiącu, zaczęły się odbywać już w każdy weekend. Potem coraz częściej upijaliśmy się w ciągu tygodnia, bez żadnego powodu, aż w końcu piłem już codziennie. Nie da się już normalnie funkcjonować, jeśli się czegoś nie wypije lub nie zażyje.

Rzuciłem narkotyki, kiedy dostałem pracę jako kierowca ciężarówki, ale alkohol pozostał. W tamtym okresie miałem mnóstwo wypadków samochodowych, na szczęście nigdy ciężarówką, chociaż przejechałem ogromną liczbę kilometrów pod wpływem. Oczywiście nie piłem w godzinach pracy, ale jeśli poprzedniego dnia piłem do drugiej w nocy, poszedłem spać na kilka godzin, a o piątej rano zacząłem pracę, to nie jechałem trzeźwy. A kiedy kończyłem pracę, znowu piłem do późna w nocy. Byłem ciągle pod wpływem i coraz bardziej pogrążałem się w uzależnieniu.

Anej Filej
Zdjęcie jest własnością Aneja Fileja

Czy dzięki temu, że jako nastolatek odważyłeś się pić, byłeś lepiej akceptowany w towarzystwie?

Zawsze byłem dobrze akceptowany, ale wtedy nie postrzegałem tego w ten sposób. Myślałem, że dzięki piciu będę jeszcze bardziej akceptowany i zabawny. Bardzo szybko zauważyłem, że muszę pić znacznie więcej niż moi przyjaciele, żeby „wpaść w nastrój”. Chciałem się wyróżniać. Kiedy się upijałem i robiłem głupoty, myślałem, że dzięki temu będę bardziej akceptowany w towarzystwie. To przekonanie było całkowicie błędne.

W jakim stopniu nadużywanie alkoholu wpłynęło na twoje relacje z bliskimi?

W tamtym czasie nie miałem w ogóle prawdziwych relacji z najbliższymi. Bardzo szybko się uniezależniłem i w wieku 21 lat zacząłem mieszkać na własną rękę. Wtedy moje uzależnienie było już dość zaawansowane, a rodzina chciała mi pomóc. Nie przyjąłem ich pomocy, odpychałem ich od siebie. Wyprowadziłem się, żeby mieć spokój, żeby mi nie dokuczali. Dzisiaj wiem, że chcieli dla mnie dobrze. Rozmawialiśmy, powiedzmy, raz na trzy miesiące. Ale oczywiście wiedzieli, co się dzieje.

Wtedy uciekałem przed zdrowymi relacjami. Wiedziałem, że mam problemy, tylko wtedy nie chciałem tego przyznać. Kiedy masz 21 lat, myślisz, że wiesz wszystko i potrafisz wszystko… Musisz spróbować wielu rzeczy, żeby w końcu zrozumieć, co w życiu jest warte zachodu.

Kiedy zdałeś sobie sprawę, że tak dalej być nie może, i co skłoniło cię do szukania pomocy? Gdzie ją znalazłeś?

Od dłuższego czasu dochodziłem do wniosku, że moje życie zmierza donikąd. Doszedłem do punktu, w którym zrozumiałem, że tak dalej być nie może i że są tylko dwie możliwości: albo będę żył, albo umrę – prędzej czy później stanie się coś złego. Z powodu jazdy pod wpływem alkoholu aż cztery razy odebrano mi prawo jazdy, a ostatnio skonfiskowano mi również samochód.

Udałem się do lekarza rodzinnego i szczerze opowiedziałem mu o swoich problemach. Byłem całkowicie wyczerpany psychicznie i fizycznie. Natychmiast otrzymałem skierowanie na leczenie psychiatryczne. Zastanawiałem się nad tą opcją i ponieważ znam kilka osób, które już tam się leczyły i nie miały najlepszych doświadczeń, trochę się tego obawiałem. Zastanawiałem się, czy trzy miesiące leczenia wystarczą w moim przypadku, biorąc pod uwagę, że byłem uzależniony przez prawie 13 lat.

Anej Filej
Zdjęcie jest własnością Aneja Fileja

Kiedy znalazłem się w tej trudnej sytuacji, ponownie zbliżyłem się do mamy. Razem z ciocią zaproponowały mi leczenie we wspólnocie. Do tego momentu nie miałem pojęcia, że w Słowenii istnieją wspólnoty zajmujące się leczeniem różnych uzależnień. Trochę o tym poczytałem i pomyślałem, że nie mam nic do stracenia i najpierw spróbuję tej metody. Zostałem w tej wspólnocie, ukończyłem program i zacząłem nowe życie. Nie chcę już wracać do mojego starego życia.

Co było najtrudniejsze w trakcie leczenia?

Dla mnie najtrudniejszy był sam wyjazd tam; nie wiesz, czego się spodziewać i jak to będzie. Kiedy człowiek nie myśli trzeźwo, w głowie kłębią się mu najróżniejsze myśli. Myślisz, że ludzie będą cię osądzać. Myślałem o rzeczach, które dziś wydają mi się nieistotne. To, co myślą inni, to ich sprawa, a ja sam wiem, kim jestem i czego pragnę. Ważne jest dla mnie, bym dogadywał się z ludźmi, którzy coś dla mnie znaczą.

Dla niektórych przez całe życie będziesz uzależniony. Dla innych będziesz gorszy. Jednak każdy, kto rozumie, czym jest uzależnienie, nigdy tego nie potępia. Dla mnie osoba uzależniona nie różni się niczym od innych. Podziwiam każdego, kto podejmuje decyzję o leczeniu.

Już na samym początku wielkim wzorem i motywacją był dla mnie pierwszy kierownik, dzięki któremu pomyślałem sobie: ja też kiedyś chcę być tak uśmiechnięty, pozytywny i radosny. On właśnie kończył wtedy program i do dziś utrzymujemy kontakt.

Oczywiście były też trudne chwile, ale kiedy teraz patrzę na czas spędzony w wspólnocie, mam same dobre wspomnienia. Nigdy nie zapomnę tych doświadczeń.

Życie w wspólnocie pod wieloma względami bardzo przypomina życie poza nią. Każdy dzień jest dokładnie zaplanowany i taki styl życia mi się spodobał. Pogodziłem się z tym, że nie będzie już alkoholu – przyzwyczaiłem się do tego, zdecydowałem się na to i sam tego chciałem.

Anej Filej
Zdjęcie jest własnością Aneja Fileja

Kiedy ukończyłem program, miałem jasno nakreślone, co chcę osiągnąć. Człowiek musi mieć realistyczne cele krótko- i długoterminowe, które wytyczają mu drogę życiową. Oprócz pracy, która sprawia ci radość, koniecznie potrzebujesz też innych zajęć, które pozwalają ci się zrelaksować, sprawiają radość i wzbogacają życie.

Jak zmieniły się twoje relacje w tym okresie?

Przeprosiłem wszystkich, wobec których czułem, że wyrządziłem krzywdę i zraniłem ich swoimi działaniami. Relacje z najbliższą rodziną uległy poprawie, a właściwie w tamtym okresie w ogóle zbudowaliśmy jakąś więź. Wiele osób przeprosiło również mnie.

Jakie jest twoje dzisiejsze podejście do alkoholu i jak radzisz sobie z presją otoczenia, że jeden kieliszek przecież nie zaszkodzi? Czy obawiasz się, że znów ulegniesz alkoholowi?

Często żartuję na ten temat, że musieliby wypić jeszcze sporo kieliszków, gdyby chcieli osiągnąć ilość, którą ja wypiłem w całym swoim życiu. Szczerze mówiąc, po rehabilitacji w wspólnocie nie doświadczyłem, by ktokolwiek zachęcał mnie do picia, ponieważ zmieniłem otoczenie i środowisko.

W przeszłości próbowałem alkoholu, nadużywałem go i nie przyniosło mi to nic dobrego. Gdybym dziś się mu opierał, byłoby to cierpieniem. Wyobraźcie sobie, że idziecie do restauracji coś zjeść, a ktoś obok was pije piwo – patrzylibyście na ten kufel piwa, wiedząc, że nie wolno wam, a przy tym ogromnie byście cierpieli. Dla mnie alkoholu po prostu już nie ma – widzę go, ale go ignoruję.

Kiedyś radziłem sobie z trudnymi chwilami za pomocą alkoholu, teraz robię to inaczej – poprzez rozmowę. Kiedy jest mi ciężko, mówię, co mnie dręczy. Z partnerką mamy bardzo otwarty związek i ufamy sobie we wszystkim. Alkohol tylko pogłębiał moje problemy.

Mam mnóstwo zajęć, które mnie spełniają. Jestem zapalonym motocyklistą, lubię jeździć na motocyklu i go naprawiać. Gram na akordeonie, razem z partnerką śpiewamy, w domu mamy studio. Nigdy się nie nudzimy. Nie mam już czasu na myślenie o bzdurach. Myślę o przyszłości: o rodzinie, studiach.

Anej Filej
Zdjęcie jest własnością Aneja Fileja

W społeczności „Srečanje” nie tylko uwolniłeś się od uzależnienia, ale znalazłeś tu również nową pracę. W jaki sposób pomagasz nowym członkom?

Od ponad dwóch lat jestem koordynatorem w tej społeczności. Moim zadaniem jest kierowanie młodymi ludźmi i wspieranie ich. Prowadzę rozmowy, różne grupy i zajęcia. Jest to dość zróżnicowana praca, która sprawia mi ogromną radość.

Dużym plusem jest to, że potrafię bardzo dobrze wczuć się w sytuację tych młodych ludzi, ponieważ sam doświadczyłem drogi uzależnienia i życia w wspólnocie. Oprócz doświadczenia ważna jest jednak również wiedza, dlatego zdecydowałem się na dalszą edukację.

Jak zachęcić do zmiany wszystkich, którzy borykają się z problemami alkoholowymi lub innymi formami uzależnienia, i jaką radę dałbyś ich bliskim?

To decyzja, którą każdy musi podjąć samodzielnie. Nikt nie może podjąć tej decyzji za niego. Niech nie wstydzą się przyznać, że mają problem i potrzebują pomocy.

Anej Filej
Zdjęcie jest własnością Aneja Fileja

Nikt nie rodzi się uzależniony, ale niektórzy są bardziej podatni na to, by się uzależnić. Jednak w życiu zawsze mamy wybór. Ostateczną decyzję zawsze podejmujemy sami i nie możemy pozwolić, aby ktokolwiek przekonał nas, że jest inaczej. Zawsze mogę winić za swoje uzależnienie wyłącznie siebie, co nie oznacza, że w życiu nie miałem traumatycznych doświadczeń. Niezależnie od wszystkiego, to zawsze nasza decyzja, co zrobimy ze swoim życiem.

Bliscy często popełniają błąd, mówiąc: masz problemy, jesteś problemem, poszukaj pomocy. Zamiast tego powinni wybrać inne podejście: zapytaj, jak możesz pomóc. W ten sposób znacznie łatwiej zachęcić osobę uzależnioną do zmiany. Jeśli wywieramy na niego zbyt dużą presję, nie przynosi to nic dobrego, a jedynie pogarsza sytuację. Osoba uzależniona nie potrzebuje osądzania, ale kogoś, kto jej wysłucha. W ten sposób może zacząć się otwierać, mówić i pracować nad sobą.

Artykuł jest tłumaczeniem ze słoweńskiego wydania Aletei.