Diego Hidalgo – pisarz, mówca, przedsiębiorca i orędownik humanizmu cyfrowego. W czerwcu przebywał w Polsce jako prelegent konferencji "Uwaga smartfon". Tym razem, z wykładem „AI a miłość: jak ocalić autentyczne relacje międzyludzkie w czasach maszyn naśladujących bliskość”. Skorzystaliśmy z okazji by ponownie poprosić go o wywiad dedykowany naszym czytelnikom.
Przestajemy myśleć, czuć, kochać, porzucamy nawet sferę duchową.
Aleteia: Rozmawialiśmy w zeszłym roku po pana wykładzie o trzech stanach technologii: stałym, płynnym i gazowym. Mówił pan wtedy o tym, że coraz częściej „outsourcujemy” technologiom nasze człowieczeństwo: myślenie, relacje, duchowość. Co zmieniło się od tamtego czasu?
Diego Hidalgo: Myślę, że to jest zmiana stopniowa. Sztuczna inteligencja zajmuje coraz większą część życia ludzi. I właściwie cały czas jest przy nich, bo mają ją w telefonie. Mogą mieć do niej dostęp w każdej chwili.
To ma bardzo poważne konsekwencje. Widzimy, że z roku na rok stają się one coraz bardziej widoczne. Jeśli miałbym skupić się tylko na ostatnim roku, powiedziałbym tak: Sam Altman, współtwórca OpenAI, kiedy ChatGPT został udostępniony publicznie, mówił o nim mniej więcej jako o „nauczycielu w kieszeni”, którego można mieć zawsze przy sobie.
A ja mam wrażenie, że dzieje się coś dokładnie przeciwnego. Coraz bardziej staje się to narzędziem, które odzwyczaja nas od pewnych umiejętności. Sprawia, że oddajemy tym platformom sposób, w jaki myślimy, i wybory, których dokonujemy.
To one uczą się od nas, a nie my od nich.
Aleteia: Czyli nie chodzi już tylko o to, że prosimy AI o pomoc w prostych zadaniach?
Diego Hidalgo: Właśnie. Najważniejsza rzecz, którą próbowałem dziś pokazać podczas wykładu, dotyczy tego, że zaczynamy oddawać sztucznej inteligencji nasze funkcje poznawcze. To jest spirala. Zaczyna się od małych rzeczy, a potem przechodzi w większe. Najpierw pytamy AI o drobiazgi, potem zaczynamy prosić ją, by podejmowała za nas decyzje.
Podam przykład tego, co jest nowe w porównaniu z zeszłym rokiem. We Francji, podczas ostatnich wyborów lokalnych, 16 procent ludzi zapytało AI, na kogo głosować. To nie znaczy, że całe 16 procent dało się przekonać czy poprowadzić sztucznej inteligencji. Ale sam odruch jest coraz bardziej obecny w życiu ludzi.
Ludzie coraz częściej pytają AI, w co mają się rano ubrać, do której restauracji pójść. To mogą się wydawać rzeczy banalne. Ale Alexis de Tocqueville, francuski filozof, mówił, że to właśnie w drobnych rzeczach najłatwiej zniewolić ludzi. Myślę, że powinniśmy bardzo uważnie przyglądać się tym małym sprawom, które oddajemy AI. Tym, które prosimy, żeby rozwiązała za nas.
Bo widzimy już, że to staje się coraz poważniejsze. Ludzie zaczynają pytać AI, czy mają zerwać z partnerem. A to są decyzje, które można uznać za fundamentalne w życiu człowieka.
Aleteia: Mówi pan o outsourcingu myślenia, ale mnie bardzo porusza też outsourcing emocji i relacji. Rozmawiałam z rodzicami, którzy mówią: moje dziecko, dziecko z pokolenia Alfa, woli rozmawiać z AI niż z prawdziwym człowiekiem. Bo AI nigdy nie wchodzi w konflikt, nigdy nie powie: „jesteś głupi”, „nie lubię cię”. Dziecko wybiera więc rozmowę z czatem zamiast rozmowy z realną osobą. A wtedy nie uczy się umiejętności społecznych: jak rozwiązywać konflikt, jak radzić sobie z negatywnymi emocjami drugiego człowieka.
Diego Hidalgo: Dokładnie. Problem polega na tym, że w krótkiej perspektywie, jeśli myślimy kategoriami skuteczności, opcja AI często wydaje się lepsza niż opcja ludzka.
Jeśli chcę z kimś porozmawiać i porównuję przyjaciela z AI, to AI nie będzie narzekać, nie będzie zmęczona, będzie miała tendencję do zgadzania się ze mną i potwierdzania tego, co mówię. To naturalna skłonność modeli językowych: zgadzać się z użytkownikiem, wzmacniać go, dawać mu poczucie, że ma rację.
AI jest też zawsze dostępna. Nie trzeba do nikogo dzwonić, nie trzeba wykonywać wysiłku, nie trzeba obawiać się, że kogoś obudzimy o drugiej w nocy, jeśli akurat mamy ochotę porozmawiać.
Tylko że tutaj działa bardzo ważna zasada. Nawet jeśli AI wydaje się w pierwszym momencie bardziej skuteczna, to prawdziwa, głęboka ludzka satysfakcja zawsze wymaga wysiłku. Dotyczy to zarówno rozwiązywania problemów, jak i wchodzenia w relacje: przyjacielskie, romantyczne, rodzinne. Wszystkie one wymagają pewnego wysiłku. Można powiedzieć: inwestycji, którą trzeba podjąć, by być szczęśliwszym i bardziej zadowolonym z życia.
Problem polega na tym, że technologia cyfrowa już wcześniej, a sztuczna inteligencja jeszcze mocniej, zaprasza nas do tego, żeby z tej inwestycji zrezygnować. Daje nam krótkoterminowy zysk i poczucie skuteczności. Ale to znowu jest spirala. Pozbywamy się wysiłków, które są nam potrzebne, by naprawdę czuć satysfakcję.
Gdyby młodzi ludzie naprawdę czuli się dobrze, gdyby ten sposób życia im służył, prawdopodobnie nie rozmawialibyśmy dziś o tym problemie. Tymczasem oni czują się coraz gorzej. Częściej doświadczają depresji, częściej cierpią z powodu lęku. Coraz większa część młodych ludzi uważa, że życie nie ma sensu. To nie jest więc tylko teoria. Empirycznie sytuacja zdaje się potwierdzać to, o czym mówię.
Aleteia: Ostateczne zagrożenie polega więc na tym, że stajemy się coraz bardziej samotni. I nawet nie próbujemy wchodzić w realny kontakt z drugim człowiekiem, bo wydaje się to zbyt stresujące, zbyt trudne, zbyt skomplikowane.
Diego Hidalgo: To działa podobnie jak wysiłek fizyczny. Im mniej się ruszasz, tym trudniejsze stają się ćwiczenia fizyczne. Im mniej kontaktujesz się z ludźmi, tym trudniej przychodzi ci później socjalizowanie się, poznawanie innych, flirtowanie, budowanie relacji.
Coraz więcej kosztuje cię przełamanie lodów. A przecież umiejętności społeczne nabywa się najpierw w dzieciństwie, potem w inny sposób w wieku nastoletnim, a później właściwie przez całe życie. Im mniej ćwiczymy pragnienie bycia z drugim człowiekiem, spędzania z nim czasu, a nie tylko bycia samemu, tym trudniejsze się to staje. Nasze zdolności do tworzenia znaczących relacji zaczynają zanikać.
To jest bardzo niepokojące.
Aleteia: Jedną z rzeczy, które możemy robić, jest chyba mówienie dzieciom, nastolatkom, ale też samym sobie: próbujcie robić rzeczy trudne. Bo tylko wtedy można poczuć prawdziwą satysfakcję — kiedy pokonało się jakieś wymagające zadanie.
Diego Hidalgo: Tak. Nie sądzę, żeby człowiek mógł doświadczać w życiu głębokiej satysfakcji, jeśli tylko klika przyciski i prosi AI, by rozwiązywała za niego problemy. Albo jeśli większość jego życiowych interakcji zaczyna się odbywać z botami.
Zgadzam się więc z panią. Ale często samo mówienie ludziom: „róbcie więcej tego” albo „róbcie mniej tamtego” nie wystarcza. Technologia staje się coraz bardziej wyrafinowana i potężna. Zna nas coraz lepiej. Potrafi w pewnym sensie rozpracowywać, a nawet hakować nasze myślenie.
Dlatego musimy szukać konkretnych formuł, które pozwolą nam postawić realne granice między platformami cyfrowymi, smartfonami, technologią, AI a nami samymi. Nie chodzi o to, by uniemożliwić korzystanie z nich zawsze i wszędzie. Chodzi raczej o bariery: fizyczne, czasowe, sytuacyjne. Takie, które sprawią, że technologia nie będzie przenikać do każdej części naszego życia.
Musimy znajdować bardzo konkretne sposoby działania. I to nie tylko indywidualnie. Trzeba je upowszechniać w całym społeczeństwie. To właśnie próbujemy robić w ruchu Off, który uruchomiliśmy kilka lat temu.
Aleteia: Proszę opowiedzieć więcej o ruchu Off, bo bardzo podoba mi się idea Off February (Luty Bez...).
Diego Hidalgo: Ruch Off zaczął się od manifestu — Off Manifesto — ogłoszonego w lutym 2024 roku. Ostrzegaliśmy w nim przed takim typem cyfryzacji i rozwoju technologicznego, który staje się coraz bardziej powszechny, a który umożliwia i ułatwia wykorzystywanie ludzkich słabości.
W manifeście zapraszamy ludzi, by odzyskali kontrolę nad technologią. Chodzi o to, żeby technologia była na naszej służbie, a nie odwrotnie.
Ten manifest stał się podstawą ruchu Off. Naszym celem jest szukanie sposobów na rzeczywistą, szeroką zmianę społeczną w tych obszarach życia, w których widzimy szczególnie dużą przepaść między tym, jak działa i jak jest wdrażana technologia, a tym, co naprawdę służy człowiekowi.
Jedną z kampanii, którą uruchomiliśmy w 2026 roku, jest właśnie Off February. W tym roku odbyła się jej pierwsza edycja.
Aleteia: Na czym polega?
Diego Hidalgo: Off February nawiązuje do kampanii Dry January, która istnieje od kilku lat i w wielu krajach jest bardzo popularna. Akcja "Suchy styczeń" zachęca ludzi, by przez cały styczeń nie pili alkoholu.
My przenieśliśmy tę logikę do świata cyfrowego. Off February opiera się na bardzo prostym wyzwaniu: usuń aplikacje mediów społecznościowych ze smartfona na 28 dni lutego.
Chodzi o to, żeby nie być stale kuszonym, odzyskać kontrolę nad swoim czasem i uwagą, a dziesiątki godzin, które ludzie przeciętnie spędzają na telefonie, scrollując media społecznościowe, zainwestować z powrotem w sensowne aktywności offline.
Wyróżniamy tu przede wszystkim cztery obszary. Pierwszy to ruch: ćwiczenia, sport, spacery, mniej siedzący tryb życia. Drugi to czas z innymi ludźmi — nie tylko więcej czasu, ale lepszej jakości, bez tylu cyfrowych zakłóceń. Trzeci to czytanie i szerzej: kultura. Czwarty to sen i odpoczynek.
To są dokładnie te cztery rzeczy, które media społecznościowe najbardziej pożarły w ciągu ostatnich piętnastu lat.
Po pierwszej edycji widzimy, że ludzie odczuwają tak dużą poprawę w codziennym funkcjonowaniu, że wielu z nich nie chce już wracać do poprzedniego sposobu korzystania z telefonu. Ponad połowa uczestników zdecydowała, że nie zainstaluje ponownie wszystkich aplikacji, które usunęła na czas Off February.
Aleteia: Do tych aktywności dodałabym jeszcze dwie rzeczy, które bardzo pomagają odzyskać równowagę. Pierwsza to kontakt z lasem, japońskie shinrin-yoku, czyli kąpiele leśne. Nie chodzi tylko o zwykły spacer po mieście, ale o wejście do lasu i bycie tam, bez nacisku na robienie czegoś konkretnego.
Druga rzecz to pisanie ręczne, długopisem albo - lepiej - piórem. Robienie notatek z tego, co czytamy. Niedawno czytałam badania pokazujące, że pisanie ręczne jest jak gimnastyka dla mózgu. Kiedy zapisujemy coś ręką, naprawdę intensywnie go ćwiczymy. Rozmawiam z ludźmi o tym, czy mają pióro, czy robią notatki ręcznie. Wielu już tego nie robi. Ale kiedy słyszą o korzyściach, mówią: „Dobrze, spróbuję”.
Diego Hidalgo: Absolutnie. To jest bardzo ważne.
Aleteia: Dziękuję bardzo za tę rozmowę. Myślę, że w Polsce wiele osób może zainteresować się Off February.
Diego Hidalgo: Bardzo dziękuję. Zapraszam wszystkie osoby w Polsce, które są zainteresowane Off February, żeby do nas dołączyły. Jest wiele sposobów, by zaangażować się w ruch Off. Można skontaktować się z nami przez naszą stronę internetową. Chętnie podpowiemy, co można zrobić, i pomożemy się włączyć.
Aleteia: Dziękuję bardzo.
Diego Hidalgo: Dziękuję.
Diego Hidalgo – pisarz, mówca, przedsiębiorca i orędownik humanizmu cyfrowego. Od ponad dwóch dekad bada społeczne i filozoficzne konsekwencje technologii cyfrowej. Absolwent Sciences Po i Uniwersytetu Cambridge. W 2007 roku prowadził jedno z pierwszych badań nad wpływem Facebooka na relacje społeczne. Autor książek Retomar el control: 50 reflexiones para repensar nuestro futuro digital oraz Anestesiados: La humanidad bajo el imperio de la tecnología (wydanych po francusku i hiszpańsku). Współzałożyciel pierwszej w Hiszpanii platformy carsharingowej Amovens. Dyplomata Zakonu Maltańskiego w Maroku. Iluzjonista.
Można posłuchać całego wywiadu w języku angielskim tutaj:








![„Technologia zaczyna za nas czuć, myśleć, kochać”: Diego Hidalgo Demeusois o ryzyku utraty człowieczeństwa [wywiad]](https://wp.pl.aleteia.org/wp-content/uploads/sites/9/2025/06/Diego-Hildago.jpeg?resize=300,150&q=75)


