Przejdz do tresci glownej

W pelplińskiej bibliotece ukryte przez wieki. Nieznane kazania św. Augustyna

6 min czytania
Św. Augustyn na obrazie Philippe’a de Champaigne

Autor: Domena publiczna via Wikipedia

Św. Augustyn na obrazie Philippe’a de Champaigne

W Bibliotece Diecezjalnej w Pelplinie od stuleci spoczywał łaciński rękopis. Nikt nie przypuszczał, że kryje teksty zaginione od tysiąca pięciuset lat. Dopiero telefon z Niemiec i żmudna praca filologa z Würzburga przyniosły odpowiedź: dwa spośród sześciu kazań zawartych w rękopisie to nieznane dotąd pisma świętego Augustyna — jednego z największych myślicieli w dziejach chrześcijaństwa.

TODO MESSAGE :

Wiosną 2024 roku do profesora Christiana Tornaua, latynisty z Uniwersytetu Juliusza Maksymiliana w Würzburgu, zadzwonił pracownik Stowarzyszenia Klasztoru Bad Doberan w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Poprosił go o odczytanie XII-wiecznego manuskryptu, który pierwotnie należał do opactwa Bad Doberan, a przechowywany jest obecnie w jego klasztorze-córce w Pelplinie w Polsce.

Sam Pelplin to miasto, które w istocie wyrosło z mniszej obecności: osadę założyli cystersi przybyłi właśnie z Bad Doberan w Meklemburgii, a ich dziedzictwo — archiwalia, rękopisy, kodeksy — przetrwało wieki w tutejszej bibliotece diecezjalnej. Rękopis, który trafił na biurko profesora Tornaua, zawierał sześć kazań przypisywanych Augustynowi z Hippony.

To, co miało być rutynowym zadaniem filologicznym, przerodziło się w jedno z ważniejszych odkryć patrystycznych ostatnich lat. Dwa spośród sześciu kazań okazały się wcześniej nieznanymi pismami Augustyna. Ich łaciński tytuł widoczny na pierwszej stronie kodeksu — zapisany czerwonym atramentem, jak to było w zwyczaju średniowiecznych skryptoriów — brzmi: Sermones Augustini de phitonissa et de resuscitatione Samuelis, czyli „Kazania Augustyna o czarownicy i o wskrzeszeniu Samuela".

Lubisz nasze artykuły?

Przypomnijmy dla porządku kim był św. Augustyn

Święty Augustyn był biskupem Hippony Regius na terenie dzisiejszej Algierii i uchodzi za jednego z najważniejszych ojców Kościoła. Jako filozoficznie i teologicznie najbardziej wpływowy myśliciel łacińskiego chrześcijaństwa wywarł decydujący wpływ na zachodnią filozofię, naukę o łasce oraz rozumienie Kościoła i wiary.

Skala jego kaznodziejskiej działalności jest ogromna. Szacuje się, że Augustyn wygłosił w ciągu życia około ośmiu tysięcy kazań — zachowało się z nich zaledwie około pięciuset. Siedem tysięcy pięćset przepadło, rozsypało się w prochu klasztornych bibliotek, spłonęło podczas wojen, zginęło w odpływach historii. Każde odnalezione słowo Augustyna jest więc jak ułamek zaginionej mozaiki.

Dlatego środowisko patrologów i mediewistów na całym świecie z uwagą śledzi kolejne odkrycia. Nie są one zresztą rzadkością: w 1974 roku Johannes Divjak odnalazł we Francji 29 nieznanych listów Augustyna, a w 1990 roku François Dolbeau odkrył w Moguncji 26 jego kazań. Te moguncjańskie kazania — zwane od nazwiska odkrywcy „kazaniami Dolbeau" — stały się jednym z największych odkryć patrystycznych XX wieku. Kolejne sześć kazań odnaleziono w XII-wiecznym rękopisie w bibliotece Uniwersytetu w Erfurcie.

Na tym tle pelplińskie odkrycie jest skromniejsze — ale bynajmniej nie mniej cenne.

Czarownica i duch

Nowo odkryte kazania dotyczą starotestamentowej opowieści o Czarownicy z Endor z Pierwszej Księgi Samuela. Saul, przekonany o beznadziejności swego położenia przed bitwą z Filistynami, zwraca się do wróżbiarki, gdy modlitwy pozostają bez odzewu. Na jego prośbę przywołuje ona ducha zmarłego proroka Samuela, który przepowiada Saulowi śmierć na polu bitwy.

Historia ta — pozornie egzotyczna, na wpół magiczna — kryje w sobie teologiczny dylemat, który nurtował myślicieli chrześcijańskich przez stulecia. Jak to możliwe, że pogańska wróżbiarka może wywołać ducha świętego proroka? A jeśli Bóg na to pozwolił — to dlaczego? Teologia znała dwie odpowiedzi: albo musiało chodzić o zwykłe oszustwo i złudzenie ze strony czarownicy, albo Bóg dopuścił to zaklęcie, by ostrzec Saula przed nieuchronną śmiercią.

Augustyn nie rozstrzyga tej kwestii pochopnie. Pierwsze kazanie, wygłoszone podczas niedzielnej mszy, kończy się postawieniem pytania i zarysowaniem możliwych interpretacji. Dopiero drugie kazanie — wygłoszone kilka dni później, w środę — zestawia te możliwości i je waży. Wierni mieli zatem czas, by samodzielnie zmierzyć się z biblijnym tekstem.

Taki właśnie był Augustyn: kaznodzieja, który nie podawał gotowych odpowiedzi, lecz uczył myślenia.

„To jest typowe dla Augustyna"

Profesor Tornau od początku rozpoznawał w odkrytych tekstach charakterystyczny głos biskupa Hippony. Styl, humor i treść jednoznacznie wskazują, że kazania zawarte w rękopisie wyszły rzeczywiście spod pióra Augustyna — to podejście dydaktyczne i retoryczne jest mu typowe: przedstawianie opcji interpretacyjnych, powstrzymywanie się od ostatecznego osądu, zachęcanie słuchaczy do samodzielnego myślenia.

Ale intuicja filologa to za mało. Zdarzały się już w przeszłości przypadki, gdy teksty przypisane Augustynowi okazywały się późniejszymi falsyfikatami lub kompozycjami pseudoaugustyńskimi. Profesor Tornau przeanalizował tekst wspólnie z ekspertem Clemensem Weidmannem, przeprowadził drobiazgowe badania i zorganizował pracę pracę badawczą w Wiedniu jesienią 2025 roku, na którą zaprosił dwudziestu innych latynistów. Celem było omówienie i zbiorowa weryfikacja autentyczności tekstów. W końcu wszyscy byli zgodni: kazania są prawdziwe.

Wynik tej weryfikacji — prowadzonej nie przez jedną osobę, lecz przez wieloosobowy zespół specjalistów z różnych krajów — nadaje odkryciu szczególną wiarygodność.

Detektywistyczna praca: skąd pochodzi rękopis?

Pelplińska biblioteka jest tylko ostatnim przystankiem w długiej wędrówce kodeksu. Rekonstrukcja tej drogi wymagała prawdziwej detektywistycznej pracy.

Sporządzenie rękopisu w XII wieku jest samo w sobie czymś niezwykłym — bardziej typowa byłaby kopia z początku VIII lub IX stulecia. Profesor Tornau uważa, że pelplińskie rękopisy oparty był na wcześniejszym egzemplarzu z cysterskiego opactwa Amelungsborn w Dolnej Saksonii. Stary katalog klasztorny wymienia tekst o tych samych nagłówkach i tej samej kolejności treści co badany manuskrypt, co sugeruje, że mógł on posłużyć jako wzorzec.

Roger Pearse, znany brytyjski badacz tekstów patrystycznych i właściciel jednego z najbardziej wpływowych anglojęzycznych blogów poświęconych starożytnym źródłom chrześcijańskim, natychmiast podjął ten wątek. Odszukał i opisał inwentarz z 1412 roku cysterskiego opactwa Amelungsborn, zachowany w Niedersächsisches Landesarchiv w Wolfenbüttel, i zidentyfikował w nim zapis odpowiadający odkrytym kazaniom. Prowadząc czytelników przez zawiłości XIX-wiecznej bibliografii niemieckiej, wskazał konkretny wiersz inwentarza, który potwierdza hipotezę Tornaua.

Pełnej pewności jednak nie ma. Cały zbiór biblioteczny opactwa Amelungsborn spłonął podczas wojny trzydziestoletniej (1618–1648). Ogień zabrał nie tylko same rękopisy, ale i możliwość ostatecznego potwierdzenia ich dziejów.

Pelplin na mapie odkryć augustyńskich

Odkrycie jest tym ciekawsze, że dotyczy Polski która rzadko pojawia się w informacjach o wielkich znaleziskach patrystycznych. Tymczasem to właśnie Biblioteka Diecezjalna imienia Biskupa Jana Bernarda Szlagi w Pelplinie przechowuje kodeks oznaczony sygnaturą 114 (195) — a w nim, na karcie 14r, łaciński tytuł pisany czerwonym atramentem, który przetrwał osiemset lat, by ujawnić swój sekret dopiero dziś.

Profesor Tornau pracuje obecnie z profesor Dorotheą Weber i doktorem Clemensem Weidmannem nad edycją krytyczną obu kazań w ramach renomowanej serii wydawniczej CSEL (Corpus Scriptorum Ecclesiasticorum Latinorum). Edycja ta omówi historię przekazu tekstów i osadzi ich treść w kontekście naukowym. Publikacja planowana jest na koniec 2026 roku.

Wówczas słowa, które Augustyn wygłosił gdzieś w północnej Afryce na przełomie IV i V wieku, po raz pierwszy od półtora tysiąclecia staną się szeroko dostępne.

Lubisz nasze artykuły?