15-letnia Fortune Amaya z Kenii zginęła, ratując koleżanki podczas pożaru szkolnego internatu. Przy jej ciele znaleziono nienaruszony różaniec.
Fortune Amaya, uczennica z Kenii, straciła życie podczas pożaru internatu, pomagając innym dziewczętom wydostać się z płonącego budynku.
Lubisz nasze artykuły?
Fortune Amaya myślała najpierw o innych
Fortune Amayi zginęła 28 maja podczas tragicznego pożaru internatu w Utumishi Girls Academy w Gilgil. Według świadków miała szansę uratować własne życie, jednak postanowiła pomóc innym uczennicom wydostać się z płonącego budynku.
W pożarze zginęło łącznie 16 dziewcząt. Fortune była jedną z pierwszych osób, które zareagowały, gdy w internacie wybuchł ogień. Chaos, panika i szybko rozprzestrzeniające się płomienie sprawiły, że każda sekunda miała znaczenie.
Marzyła o leczeniu zwierząt
Fortune pochodziła z regionu Turkana, gdzie hodowla zwierząt jest podstawą utrzymania wielu rodzin. Od najmłodszych lat marzyła o tym, by zostać lekarzem weterynarii. Chciała pomagać ojcu w opiece nad zwierzętami i w przyszłości otworzyć własny punkt weterynaryjny.
Jak wspominała jej matka Pauline Losike, dziewczynka często obserwowała problemy związane z brakiem dostępu do specjalistycznej pomocy dla chorych zwierząt. To właśnie te doświadczenia ukształtowały jej życiowe plany.
W szkole Fortune należała do Czerwonego Krzyża. Bliscy podkreślają, że zawsze była gotowa nieść pomoc innym. Ta postawa ujawniła się również w jej ostatnich chwilach.
Fortune Amaya mogła uciec, ale została
Relacje świadków wskazują, że kiedy wybuchł pożar, Fortune miała możliwość wydostania się z budynku. Zamiast tego została, by pomagać koleżankom.
Jedna z uczennic, która przeżyła tragedię, opowiadała później, że Fortune przepuszczała inne dziewczęta do okien, które stały się jedyną drogą ucieczki. Sama próbowała wydostać się jako jedna z ostatnich.
W pewnym momencie coś zaklinowało jej nogę. Chwilę później część sufitu zawaliła się na nastolatkę. Dziewczynka wołała o pomoc, jednak pozostałe uczennice nie były już w stanie jej uratować.
Różaniec pomógł ją rozpoznać
Pogrzeb Fortune odbył się 16 czerwca w rodzinnych stronach w zachodniej Kenii. Podczas uroczystości wiele emocji wzbudziła historia różańca, który dziewczynka miała na szyi.
Jej matka opowiadała, że ciało córki zostało poważnie poparzone, a rozpoznanie było niezwykle trudne. Fortune udało się zidentyfikować między innymi dzięki czerwono-białemu różańcowi, bransoletce różańcowej i zegarkowi.
Według relacji rodziny różaniec wyglądał niemal tak, jakby nie został dotknięty przez ogień.
„Chrystus znalazł ją gotową”
Podczas Mszy pogrzebowej salezjanin ks. John Nzau nazwał Fortune bohaterką, która żyła dla innych. Podkreślił, że dziewczynka odeszła pojednana z Bogiem i trzymając w dłoniach to, co określił jako jej „broń” – różaniec.
Fortune została ochrzczona w Kościele katolickim jeszcze jako uczennica szkoły podstawowej. Choć jej rodzina uczęszczała do wspólnoty protestanckiej, sama zachowała więź z Kościołem katolickim.
Lubisz nasze artykuły?
Kenijski ksiądz ks. Casmir Odundo napisał po jej śmierci, że w świecie skupionym często na własnym interesie świadectwo nastolatki przypomina, iż świętość nie zależy od wieku, ale od miłości. „W wieku, w którym wielu myślałoby przede wszystkim o własnym bezpieczeństwie, Fortune została, aby inni mogli żyć” – podkreślił.
Źródło: tuko.co.ke, aciafrica.org












