separateurCreated with Sketch.

Krzyk z legnickiego tabernakulum. 10 lat od cudu eucharystycznego [WYWIAD]

Monstrancja z Hostią, na której widać fragment mięśnia sercowego. Ks. Ks. Andrzej Ziombra

Monstrancja z Hostią, na której widać fragment mięśnia sercowego. Ks. Ks. Andrzej Ziombra

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Dorota Niedźwiecka - publikacja 21.06.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
„Cuda eucharystyczne krzyczą. Pan Bóg łamie w nich prawa natury, żeby potwierdzić nam: Ja tu jestem” – mówi ks. Andrzej Ziombra, proboszcz kościoła św. Jacka w Legnicy i świadek cudu eucharystycznego. Co cud mówi nam dziś, w 10-lecie uznania go przez Kościół?

Mija 10 lat od uznania cudu eucharystycznego w Legnicy. Co o tym fenomenie mówi proboszcz parafii pw. św. Jacka w Legnicy i świadek owego cudu?

Cud w Legnicy

Aleteia: Przypomnijmy: w Boże Narodzenie 2013 r., umieściliście konsekrowaną Hostię, która upadła na ziemię w naczyniu z wodą, by uległa rozpuszczeniu. Po kilku dniach w kielichu pojawiło się wyraźne, czerwone przebarwienie… 

Ks. Andrzej Ziombra: Kiedy to zobaczyłem, padłem na kolana. Byłem wstrząśnięty. Późniejsze, bardzo wnikliwe badania specjalistów z uniwersytetów we Wrocławiu i Szczecinie potwierdziły, że to fragmenty tkanki mięśnia ludzkiego serca, i to serca w agonii. A w 2016 r. biskup legnicki Zbigniew Kiernikowski oficjalnie ogłosił uznanie Cudu Eucharystycznego w parafii pw. św. Jacka w Legnicy.

Jakie to ma znaczenie teologiczne? 

Trzeba podkreślić, że to nie jest tylko przypadek legnicki, bo mamy też wyniki badań naukowych innych „cudownych” Hostii konsekrowanych. Dowiadujemy się z nich bowiem, że naukowcy odkrywają ślady umęczonego ludzkiego ciała. Wówczas siłą rzeczy kierujemy nasze oczy ku krzyżowi. Przecież agonia Pana Jezusa miała miejsce na krzyżu i uobecniana się w czasie każdej Mszy Świętej. Dlatego Msza święta nazywana jest Najświętszą Ofiarą.

Ten znak, który się powtarza, bez wątpienia jest wyraźnym sygnałem kierowanym do nas przez Pana Boga. Bóg wskazuje nam, że obecność Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie nie jest obecnością symboliczną, jakimś „odniesieniem” do rzeczywistości duchowej, lecz że On jest rzeczywiście obecny w Najświętszych Postaciach. Wskazuje więc dokładnie na dogmat o realnej obecności Jezusa w Eucharystii, który został sformułowany na Soborze Laterańskim IV w 1215 r. Na tym samym Soborze wprowadzono również przykazanie przyjmowania Komunii św. przynajmniej raz w roku, z powodu zjawiska unikania spożywania Ciała Pańskiego w poczuciu niegodności wielu wiernych. Na Soborze Trydenckim w 1551 r., Kościół odpowiedział na szereg herezji, uderzających w fundamentalne prawdy wiary (głosili je ówcześni katolicy, tacy jak Marcin Luter, Zwingli i Kalwin) i ujednoznacznił prawdę o realnej obecności tak, aby nikt nie miał już żadnych wątpliwości.

Idąc dalej w rozumieniu cudów eucharystycznych: Gdyby Pan Bóg chciał wpisać się w dzisiejszą narrację i po prostu powiedzieć, że nas kocha, pewnie wystarczyłoby ukazać samo serce – symbol uczuć. Znaczenie jest jednak o wiele mocniej wyakcentowane. Pan Bóg chce zwrócić nasze oczy na krzyż (Msza św. jest przecież uobecnieniem Ofiary Krzyżowej) i uświadomić, ile Go kosztowała miłość do człowieka. 

Kościół w Legnicy
Kościół parafialny w Legnicy

Twarde dowody

Zdarza się, że naukowcy, gdy dowiadują się, skąd pochodzą badane próbki, odmawiają dalszej analizy. Pisze o tym m.in. dr Franco Serafini w książce „Cuda eucharystyczne pod lupą nauki”. Podczas laboratoryjnej analizy „widać” stres komórek, i to, że osoba żyła w momencie pobrania fragmentu serca. Mamy więc twarde dowody, a świat nauki pozostaje obojętny… 

Doświadczyliśmy dokładnie tego samego mechanizmu. Pani kardiolog, która będąc członkiem komisji zajmującej się wyjaśnieniem przypadku legnickiego, relacjonowała sytuacje dystansowania się niektórych badaczy, nawet wtedy, gdy stwierdzano nadzwyczajność badanego zjawiska. Rodzi to ogromne pytanie: czy świat nauki naprawdę jest w stanie unieść prawdę, którą odkrywa? Czasem pojawia się przypuszczenie, że tego typu badania mogą stać się dla naukowca zagrożeniem w budowaniu kariery zawodowej. 

Wielu współczesnych widzi właśnie w Eucharystii ratunek dla dzisiejszej wiary i dla naszej zachodniej kultury w dobie kryzysu. 

Kardynał Robert Sarah powiedział w 2018 roku bardzo mocne słowa: „Tak, to prawda, nas w Afryce mordują, bo jesteśmy chrześcijanami. Ale wy w Europie macie prawdziwy problem, ponieważ mordują wasze dusze”. Chodzi o znieczulenie na obecność Chrystusa i wartości ludzkiego życia, choćby przez promowanie tzw. „eutanazji” czy tzw. „aborcji” w imię wygody. Te hasła, wpompowywane przez media, nas wyjaławiają.

Cuda eucharystyczne to krzyk Pana Boga, który próbuje przebić się przez tę medialną narrację. Żyjemy w kulturze samorozwoju, gdzie liczy się tylko „ja”. Zginął czynnik ofiary, bez którego Kościół i rodzina nie przetrwają. Przypominając nam o Swojej agonii, Bóg przypomina o ofierze.

Krzyk Boga

Czy ten krzyk dociera do ludzi?

Początkowo snułem proboszczowskie fantazje, że gdy prawda o cudzie zostanie oficjalnie ogłoszona, cała moja parafia momentalnie się nawróci. Ze smutkiem stwierdzam, że tak się nie stało. Z jednej strony gościmy w Legnicy rzesze pielgrzymów z całego świata – z Singapuru, Filipin, Australii czy Ameryk. Ludzie pokonują tysiące kilometrów. Z drugiej strony są osoby mieszkające kilkaset metrów od kościoła, które nawet nie wiedzą, co się w nim wydarzyło. Można tak bardzo żyć w swoim świecie, że ignoruje się najbardziej uderzające znaki z Nieba.

W jaki sposób mamy na tę ofiarę odpowiedzieć? 

Z tej realnej obecności wynika ważne pytanie: jak ja się wobec tych Najświętszych Postaci zachowuję i jaki mam do nich szacunek? Inne religie pokazują różne wyobrażenia Boga, do którego ludzie są zachęcani, by się modlić. Wiara katolicka jako jedyna Prawda wychodzi naprzeciw człowieka, a Pan Jezus mówi: „Nie tylko możesz się do mnie modlić i ze mną rozmawiać, ale możesz się ze mną fizycznie jednoczyć”.

Warto pamiętać, że jestem katolikiem, który ma ten niezwykły przywilej przyjmowania Najświętszego Ciała Chrystusa. Dbajmy więc o życie w łasce uświęcającej i przyjmujmy Go do serca. 

A jakie jest znaczenie adoracji?

Ktoś kiedyś obliczał, że Chrystus fizycznie po przyjęciu Komunii trwa w nas około 10 minut. Ktoś inny trafnie zauważył, że jest On obecny we mnie tak długo, jak długo tego chcę. I to pragnienie przedłuża się właśnie przez adorację. Daje mi to niesamowitą możliwość fizycznego przebywania w Bożej obecności! W innej formie niż 2000 lat temu w Ziemi Świętej – ale to wciąż ten sam Pan Jezus. Niesamowita sprawa! 

A adoracja uczy mnie przede wszystkim słuchania Boga. W codzienności, w chaosie, czy nawet w głośniej modlitwie, pełnej śpiewu, bywa trudno usłyszeć, co On ma nam do powiedzenia. W adoracji pierwszym działającym jest Bóg. My tam nie róbmy nic, po prostu w ciszy słuchajmy. 

I pielęgnujmy cześć względem sacrum: np. w tym, by nie ubierać niegodnych, plażowych strojów na Mszę św. I by klękać przed Bogiem!

Kaplica wieczystej adoracji

W waszej parafii cud zaowocował bardzo konkretnie – otwarciem kaplicy wieczystej adoracji. 

Kaplica funkcjonuje u nas nieprzerwanie już od ponad siedmiu lat. Gromadzi ludzi zarówno w dzień, jak i w nocy po to, by w ciszy klęczeć i słuchać, pozwalając Panu Bogu porządkować i przemieniać życie. Adoracja wieczysta jest formą naśladowania aniołów i świętych, którzy będąc w chwale Bożej, oddają cześć Trójcy Świętej. Dostrzegamy duże zainteresowanie tworzeniem podobnych kaplic w Polsce. Wydaje się, że wraca pragnienie odnajdywania Boga w ciszy i odnajdywania siebie w tej sakralnej obecności. 

Często mówimy pielgrzymom, że przychodzimy do kościoła i składamy na ołtarzu nasze prośby: problemy, choroby, niezrozumienie, odchodzenie dzieci od Kościoła. Idziemy do Pana Jezusa z tym, co nas uwiera. Ale nie może być tak, że zostawiamy Panu Bogu tylko to, co zabiera komfort naszego życia. A co oddaję Mu z tego, co najcenniejsze i najlepsze we mnie? To jest pierwsze pytanie, jakie nasuwa się z badań tych cudownych Hostii.

Skoro uświadamiam sobie tę cenę – ponieważ Pan Jezus umarł na krzyżu za moje grzechy, nie za grzechy sąsiadów, ale przede wszystkim moje – to pojawia się kolejne pytanie: co ja ze swojego życia chcę ofiarować Panu Bogu? Jakie talenty, jakie zdolności, jaką sferę mojego życia?

Mówi ksiądz o znaczeniu jednostkowym, o człowieku na klęczkach przed Jezusem. Pan Jezus poprzez ten znak chce rozmawiać z każdym z nas osobno? 

Na świecie jest ponad 130 cudów eucharystycznych uznanych przez Kościół, począwszy od cudu w Lanciano, a skończywszy na tych najnowszych z XXI wieku. I myślę, że wszystkie zapraszają do tego samego… 

Na początku sądziłem, że ten cud ma zmieniać tłumy wokół. W końcu zrozumiałem, że jest on skierowany przede wszystkim do mnie. To ja mam na niego jako pierwszy odpowiedzieć. Z takim samym przesłaniem zwracam się do każdego pielgrzyma: Uklęknij, zapytaj Pana Jezusa, co ja dla Ciebie mogę zrobić? Zrezygnuj z pozycji biernego obserwatora na rzecz osoby zaangażowanej. 

10-lecie uznania cudu eucharystycznego w Legnicy

Uroczystości związane z 10-leciem uznania cudu eucharystycznego odbędą się 4 lipca 2026 roku w Sanktuarium św. Jacka w Legnicy (ul. Nadbrzeżna 3).
Plan uroczystości:
godz. 11.00 – Nabożeństwo eucharystyczne
godz. 12.00 – Msza św. pod przewodnictwem biskupa Marka Mendyka
Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.