separateurCreated with Sketch.

Czy św. Jan Paweł II mógłby zostać doktorem Kościoła

PAPIEŻ JAN PAWEŁ II

Papież Jan Paweł II obejmuje krzyż na znak pokuty i czci. Wydarzenie to miało miejsce 12 marca 2000 roku w Bazylice św. Piotra podczas Dnia Przebaczenia, kiedy papież Jan Paweł II prosił Boga o przebaczenie grzechów popełnionych przez synów i córki KOścioła zarówno w przeszłości, jak i w czasach obecnych.

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Tomasz Rowiński - publikacja 23.06.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
W dwutysiącletniej historii Kościoła katolickiego tytułem Doktora Kościoła (łac. <em>Doctor Ecclesiae</em>) uhonorowano dotąd zaledwie trzydzieści sześć osób – od Bedy Czcigodnego w VIII wieku po ormiańskiego mnicha Grzegorza z Nareku, którego godność tę nadał papież Franciszek w 2015 roku. To grono najbardziej elitarne ze wszystkich, jakie zna katolicka tradycja: węższe niż grono świętych, węższe nawet niż grono kardynałów. Trafiają do niego ci, których życie i nauczanie Kościół uznaje za trwały, ponadczasowy drogowskaz dla wiary kolejnych pokoleń.

Od kilku lat – formalnie od października 2019 roku, gdy przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Stanisław Gądecki skierował w tej sprawie list do papieża Franciszka – trwają starania, by do tego grona dołączył święty Jan Paweł II. Inicjatywę poparł m.in. kard. Stanisław Dziwisz, wieloletni sekretarz papieża, Senat Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie, setki polskich duchownych oraz zagraniczni komentatorzy, jak amerykański biograf papieża George Weigel. Watykan na razie zachowuje w tej sprawie powściągliwość – Sekretariat Stanu zasygnalizował, że obecnie nie przewiduje przyznawania tego tytułu, niezależnie od kandydata. Nie zmienia to jednak faktu, że argumenty przemawiające za Janem Pawłem II są wyjątkowo mocne i warto je przedstawić.

Trzy kryteria, które Kościół stawia kandydatom

Zanim przejdziemy do argumentów, warto przypomnieć, czego Kościół wymaga od kandydata na Doktora Kościoła. Tradycja wyróżnia trzy zasadnicze warunki: Świętość życia – kandydat musi być wcześniej kanonizowany. Wyróżniająca się doktryna – nauczanie, które realnie wpłynęło na rozwój teologii i myśli Kościoła. Szczególny wkład w misję ewangelizacyjną, jaką Chrystus powierzył swojemu Kościołowi.

Przyjrzyjmy się, jak na tle tych trzech kryteriów wypada dorobek papieża z Polski.

1. Świętość już potwierdzona

Pierwszy warunek został spełniony już w 2014 roku, gdy papież Franciszek kanonizował Jana Pawła II zaledwie dziewięć lat po jego śmierci – w tempie, jakie w historii Kościoła zdarza się rzadko. Świętość Karola Wojtyły nie jest więc kwestią dyskusyjną, lecz faktem już oficjalnie potwierdzonym. To usuwa pierwszą i najbardziej fundamentalną przeszkodę formalną.

2. Ogromny i spójny dorobek teologiczny

Drugie kryterium to wyróżniająca się doktryna. Tu kandydatura Jana Pawła II nabiera prawdziwej siły. Pontyfikat trwający niemal 27 lat (1978–2005) pozostawił po sobie dorobek piśmienniczy, który pod względem objętości i systematyczności nie ma sobie równych wśród papieży XX wieku: czternaście encyklik, kilkanaście adhortacji apostolskich, dziesiątki listów apostolskich, a do tego setki katechez środowych, złożonych w spójne cykle nauczania.

Kilka elementów tego dorobku ma znaczenie szczególne:

Klucz do odczytania Soboru Watykańskiego II. Sobór nie zostawił po sobie ani jednego nowego dogmatu, ani jednego skodyfikowanego katechizmu – pozostawił szesnaście dokumentów, które trzeba było zinterpretować i wprowadzić w życie Kościoła. Jan Paweł II, jako uczestnik soborowych obrad, a potem papież, przez całe swoje nauczanie dostarczał spójnej, autorytatywnej wykładni soborowego dziedzictwa. To jemu Kościół zawdzięcza w dużej mierze to, że posoborowe dokumenty zostały odczytane nie jako zbiór luźnych postulatów, lecz jako jedna, wewnętrznie spójna wizja Kościoła.

Teologia ciała. To prawdopodobnie najbardziej oryginalny wkład Wojtyły do teologii – cykl katechez na temat ludzkiej cielesności, miłości małżeńskiej i sensu seksualności człowieka, wypracowany jeszcze przed pontyfikatem i rozwinięty w jego trakcie. Wielu teologów uważa go za jedno z najważniejszych XX-wiecznych osiągnięć w dziedzinie antropologii chrześcijańskiej – próbę odpowiedzi na pytanie o sens ciała i płciowości w epoce rewolucji seksualnej i kryzysu rodziny.

Veritatis splendor. Encyklika pisana sześć lat, ogłoszona w 1993 roku, dotyka fundamentalnych pytań teologii moralnej: czy istnieje prawda obiektywna w sferze moralności, czy sumienie jest twórcą dobra, czy tylko jego odkrywcą. Uznawana jest za jedno z najbardziej dojrzałych filozoficznie dokumentów papieskich ostatniego stulecia.

Redemptor hominis. Pierwsza encyklika pontyfikatu (1979) wyznaczyła program całej posługi Jana Pawła II – chrystocentryczny personalizm, w którym godność każdego człowieka staje się miarą oceny kultury, polityki i ekonomii. To w niej zawarte zostało zdanie, które stało się mottem całego pontyfikatu: wezwanie, by nie lękać się otworzyć drzwi Chrystusowi.

Co istotne, to nauczanie nie pozostało martwą literą. Realnie ukształtowało teologię moralną, naukę społeczną Kościoła i duszpasterstwo rodzin na całym świecie – a więc spełnia warunek, by mówić o realnym wpływie na rozwój doktryny, a nie tylko o objętości tekstów.

3. Wkład w misję ewangelizacyjną Kościoła

Trzecie kryterium – wkład w dzieło ewangelizacji – w przypadku Jana Pawła II trudno nawet streścić w kilku zdaniach. To pontyfikat, który dosłownie zmienił mapę religijną i polityczną świata.

Jan Paweł II odbył ponad sto podróży apostolskich, docierając z Ewangelią na wszystkie kontynenty i do miejsc, których żaden wcześniejszy papież nie odwiedził. Jego rola w pokojowym obaleniu komunizmu w Europie Środkowo-Wschodniej – zwłaszcza pierwsza pielgrzymka do Polski w 1979 roku – jest dziś analizowana przez historyków niezależnie od ich światopoglądu jako jeden z czynników, które przyspieszyły upadek żelaznej kurtyny. To on zainicjował Światowe Dni Młodzieży, na nowo angażując w życie Kościoła młode pokolenia w epoce postępującej sekularyzacji.

Argumenty Weigela i głosy z Polski

Amerykański biograf Jana Pawła II, George Weigel, choć sam zastrzega, że dwie dekady od śmierci papieża to wciąż może za krótko, by formalnie ogłaszać go Doktorem Kościoła, formułuje pięć racji przemawiających za taką decyzją w przyszłości. Wskazuje między innymi na to, że części Kościoła, które przyjęły nauczanie Jana Pawła II, pozostają żywe i dynamiczne, podczas gdy te, które je zignorowały, przeżywają kryzys – co samo w sobie świadczy o trafności i trwałości jego wizji.

Z kolei postulator procesu beatyfikacyjnego, ks. prał. Sławomir Oder, mówi o „polifonicznym dziedzictwie” papieża – świadectwie człowieka, który nigdy nie tracił z oczu godności pojedynczej osoby, niezależnie od skali spraw, którymi się zajmował. To połączenie wielkiej polityki światowej z głęboko osobistym, niemal mistycznym podejściem do drugiego człowieka, jest cechą rzadko spotykaną u przywódców tej rangi.

Wątpliwości i argumenty przeciwne

Uczciwość wymaga przedstawienia także głosów sceptycznych. Po pierwsze, sam Watykan – jak wynika z odpowiedzi Sekretariatu Stanu na prośbę polskiego episkopatu – sygnalizuje obecnie powściągliwość wobec przyznawania tego tytułu komukolwiek, niezależnie od zasług kandydata. Tytuł Doktora Kościoła nadawany jest niezwykle rzadko i z dużym dystansem czasowym od śmierci kandydata – właśnie po to, by ocena jego nauczania nie była obciążona emocjami współczesnych mu pokoleń. Dwadzieścia lat od śmierci Jana Pawła II to z perspektywy historii Kościoła wciąż bardzo krótko; dla porównania, ostatni ogłoszony Doktor Kościoła, kard. John Henry Newman, żył w XIX wieku.

Po drugie, pojawiają się głosy, że inicjatywa ta ma charakter zbyt mocno narodowy – że to przede wszystkim Polacy chcą uhonorować „swojego” papieża, co może być odczytywane jako emocjonalne, a nie czysto teologiczne uzasadnienie. Zwolennicy kandydatury odpowiadają na to, że uniwersalność nauczania Jana Pawła II – jego oddziaływanie na cały Kościół powszechny, a nie tylko na Polskę – jest faktem niezależnym od narodowości inicjatorów starań.

Po trzecie, niektórzy teologowie zwracają uwagę, że ocena tak obszernego dorobku – kilkanaście tysięcy stron tekstów papieskich – wymaga czasu i pogłębionych studiów, by móc go w pełni i odpowiedzialnie zakwalifikować jako „wyróżniającą się doktrynę” w rozumieniu kanonicznym, a nie tylko jako ważne, lecz przemijające nauczanie pasterskie.

Trudno ukryć, że papież z Polski ma wielu krytyków zarówno z konserwatywnej, jak i postępowej frakcji we współczesnym Kościele.

Podsumowanie

Argumenty za ogłoszeniem Jana Pawła II Doktorem Kościoła są poważne i dobrze udokumentowane: spełnione kryterium świętości, ogromny i wewnętrznie spójny dorobek teologiczny, który realnie ukształtował współczesną teologię moralną i antropologię chrześcijańską, oraz bezprecedensowy wpływ na losy Kościoła i świata w drugiej połowie XX wieku. Jednocześnie tradycja Kościoła uczy ostrożności i cierpliwości w przyznawaniu tytułów tej rangi – decyzje takie zazwyczaj dojrzewają przez dziesięciolecia, a nawet stulecia.

Niezależnie od tego, kiedy i czy w ogóle Watykan zdecyduje się formalnie nadać Janowi Pawłowi II ten tytuł, dyskusja wokół jego kandydatury – a wciąż ona trwa – ma już dziś istotną wartość: zmusza do ponownego, uważnego przeczytania jego nauczania i zastanowienia się, co z tego dziedzictwa jest wyrazem prawdziwej tradycji Kościoła i powinno być zachowane jako drogowskaz dla nas i przyszłych pokoleń.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.