separateurCreated with Sketch.

Pyrkon z dzieckiem. Od cosplayu po „Barkę” – co widać na wielkim święcie fantastyki?

Cosplay

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Bogna Białecka - publikacja 25.06.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Wśród kostiumów, gier, warsztatów i stoisk z komiksami rodzic może zobaczyć świat, który i tak otacza jego dziecko. I zapytać, co fascynuje, a co budzi niepokój.

Czy Pyrkon nadaje się dla rodzin? Sprawdzamy strefy dla dzieci, atmosferę, zasady bezpieczeństwa i to, o czym warto porozmawiać z nastolatkiem po wspólnym spacerze po halach.

Strefa Lego - Tolkien, Bitwa trzech armi

Od małej sali do rodzinnego święta fantastyki

Gdy w 2000 roku w szkole na poznańskim Dębcu spotkała się garstka zapaleńców fantastyki, nikt nie przypuszczał, że z czasem ich konwent zamieni się w jeden z największych festiwali fantastyki w Europie.

Pyrkon startował skromnie – jako lokalne wydarzenie dla miłośników gier i książek – a dziś jest jedynym wydarzeniem w Poznaniu obejmującym cały teren Międzynarodowych Targów Poznańskich, gromadząc dziesiątki tysięcy uczestników i odferując tysiące punktów programu.

Jak bardzo zmieniał się Pyrkon od momentu powstania? Oczywiście zmieniła się skala wydarzenia, natomiast z roku na rok w imprezie bierze udział coraz więcej dzieci. Po części to są dzieci Pyrkonowiczów, którzy sami już dorośli,  pozakładali rodziny i prowadzą je na swój ulubiony festiwal, ale generalnie bogactwo oferty ukierunkowane specyficznie na dzieci przyciąga po prostu coraz więcej rodzin.

Strefa Dzieci: Brama Poznania i warsztaty dla dzieci

Zanurzenie w fantastyczny świat

Dla najmłodszych była przygotowana specjalna Strefa Dziecięca z aktywnościami i przeznaczonymi specyficznie dla najmłodszych, ale w całej ofercie znalazło się sporo warsztatów i wydarzeń które nadają się dla dzieci.  Wśród konkretnych przykładów można wymienić pokaz baniek mydlanych,  warsztaty robotyki, projekcje filmów animowanych, warsztaty malowania figurek oraz specjalne sesje RPG prowadzone po angielsku  i polsku.

Jednocześnie oferta dla dzieci nie ogranicza się do jednej wydzielonej przestrzeni – warsztaty, konkursy, a nawet oferty naukowe były dostępne dla całych rodzin.

Strefa Lego - husaria

„Na studiach byłem na pierwszych edycjach Pyrkonu, teraz przyjeżdżam tu z własnym synem” – mówi ojciec, którego spotykamy przy jednej z hal. „To niesamowite uczucie, kiedy możemy wspólnie przejść przez hale z LEGO, zagrać razem w planszówki, posłuchać wykładu, który interesuje nas obu. Pyrkon bardzo dojrzał – z imprezy głównie dla fanów stał się miejscem, gdzie cala rodzina ma co robić”.

To chyba jedna z najbardziej widocznych zmian. Dawniej dzieci pojawiały się na podobnych imprezach trochę „przy okazji”, obok dorosłych fanów. Dziś są wyraźnie zaproszone. Mają własną strefę, własne atrakcje i choć muszą być cały czas pod opieką rodziców, mają co robić.

Rodzice dzieci w wieku wczesnoszkolnym mówią nam wprost: „Dla naszych dzieci, siedmio- i dziewięciolatka, Pyrkon to trochę taki Disneyland fantastyki. W ciągu jednego dnia zdążyli zrobić własne figurki, pobawić się robotami, pójść na pokaz naukowy z eksperymentami i porozwiązywać łamigłowki. Wszystko dzieje się pod dachem, w jednym kompleksie, więc logistycznie jest to o wiele łatwiejsze niż cały dzień w parku rozrywki”.

Lubisz nasze artykuły?

Bezpieczeństwo

Bezpieczeństwo

Już na konferencji prasowej przed wydarzeniem organizatorzy podkreślali kwestię bezpieczeństwa, zapewniając, że każdą potencjalnie zagrażającą sytuację można zgłosić Gdżdaczom (wolontariuszom), czy służbom porządkowym, ale tym, co wzbudza nasz autentyczny podziw było to, że mimo imprezy masowej na kilkadziesiąt tysięcy osób, wszystko przebiegało w pokojowej atmosferze. Nie było widać agresji, a wszyscy odnosili się do siebie życzliwie.

Jedna z mam mówi nam: „Mam poczucie, że Pyrkon bardzo jasno komunikuje zasady dotyczące dzieci. To, że maluch do 12. roku życia musi być cały czas z dorosłym, wcale mnie nie irytuje – wręcz przeciwnie, daje mi poczucie, że organizatorzy serio traktują bezpieczeństwo. Do tego wszędzie widać wolontariuszy, medyków i osoby z obsługi, więc wiem, do kogo podejść, jeśli coś się zadzieje”.

Zobacz galerię - sala Lego i cosplayerzey:

Dla rodzica problemem mogą być jednak niektórzy cosplayerzy, czyli ludzie  przebrani w fantastyczne stroje. Z jednej strony obowiązuje zakaz nagości, z drugiej zdarzają się osoby ubrane w stroje przeseksualizowane ledwo co zakrywające części intymne.

Organizatorzy w imię bezpieczeństwa wprowadzili zakaz przebrań mundurowych i wnoszenia replik broni, co akurat jest ogromną stratą, gdyż właśnie cosplay mundurowy bywał najciekawszy a jednocześnie dający możliwość pozytywnego przedstawienia żołnierzy jako bohaterów broniących przed wrogiem.

Robot Marcin

Nie uregulował jednak tych sytuacji, w których z dużym prawdopodobieństwem możemy podejrzewać, że cosplay nie jest zwykłą zabawą, a fetyszem. Bo trudno inaczej klasyfikować np. (nielicznych na szczęście) dorosłych mężczyzn, przebranych w wzorowane na mandze stroje  nieletnich dziewczynek w krótkich spódniczkach i rajstopkach. Zwłaszcza, jeśli towarzyszył temu np. plakat z napisem "free hugs". Na szczęście takie osoby ginęły w gigantycznym tłumie, który po prostu dobrze się bawił, a przebrania z reguły stanowiły rewelacyjny przykład kreatywności i pracowitości.

Cosplay - akcja społeczna palenie zabija

Zatroskanie mogą też budzić niektóre ze stoisk, gdzie magia jest ewidentnie traktowana jako coś poważnego, a nie element zabawy, fantastyki. Mimo to obecność takich miejsc stanowi tak naprawdę dobry temat do rozmowy z dzieckiem czy nastolatkiem – wspólnego zastanowienia się nad granicami - gdzie mamy do czynienia jeszcze po prostu z fantazją a gdzie wkracza okultyzm. Te światy są ze sobą przemieszane – nie tylko na festiwalu fantastyki, lecz w życiu codziennym, tylko tu łatwiej to zauważyć i też o tym otwarcie porozmawiać.

Strefa artystów - rękodzieło

Rodzic wchodzi do świata dziecka

Rodzic może nie zdawać sobie do końca sprawy z wszechobecności i różnorodności fantastyki we współczesnej kulturze. Właśnie dlatego Pyrkon stanowi świetne miejsce by nie tylko ten świat poznać, ale porozmawiać ze swoim dzieckiem na ten temat.

„Syn wchodzi już w nastoletni bunt, więc zaproponowałem Pyrkon trochę z nadzieją, że to będzie wspólne pole porozumienia” – opowiada ojciec trzynasto-, może czternastolatka. „On biegał między strefą gier, cosplayem i Lego, ja łapałem się na prelekcje naukowe i literackie. Ale na wiele rzeczy poszliśmy razem i mieliśmy o czym rozmawiać. Syn był zachwycony mogąc mi różne rzeczy wytłumaczyć. Dla mnie to dobre doświadczenie, poznać jego świat”.

I to jest właśnie szczególnie interesujące:  rodzic może zobaczyć kawałek kultury, w której jego dziecko już żyje. Poznać ją lepiej niż z typowej domowej rozmowy: „co ty oglądasz?”, „co to za gra?”, „czy to na pewno dla ciebie?”. Raczej z poziomu wspólnego przeżycia. Rozmowa zaczyna się sama, bo jest konkret - coś co właśnie oglądamy.

Dla rodzica to spora szansa. W domu często nie wiemy, jakie światy wyobraźni naprawdę przyciągają dziecko. Nie znamy wszystkich postaci, symboli, gier, seriali i memów. Na Pyrkonie część tego świata wychodzi z ekranów i staje obok nas w kolejce po frytki. Można zapytać: „Kto to jest?”, „O co w tym chodzi?", "Dlaczego ludzie krzyczą "zamknij się?".

Dlatego byłam na Pyrkonie po raz kolejny. Bo jest konglomeratem, w którym spotykają się różne światy. Jak różne? Od lat Pyrkon kończy się w niedzielę o 21:37 wspólnym odśpiewaniem Barki. I choć dla części uczestników jest to pieśń wykonywana ironicznie, jest to intrygującym katolickim akcentem w całym tym świecie złożonym z fantazji, tęsknoty i poczucia przynależności do pewnej wspólnoty.

Zobacz galerię - strefa warsztatowa, naukowa i rękodzieła.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.

Pyrkon z dzieckiem. Od cosplayu po „Barkę” – co widać na wielkim święcie fantastyki?