Gdyby nie cudzoziemcy, liczba mieszkańców Polski w 2025 roku by spadła. Najnowsza analiza Głównego Urzędu Statystycznego, oparta na tzw. "śladach życia" w rejestrach administracyjnych, pokazuje, że kraj rośnie liczebnie wyłącznie dzięki migracji — a mimo to nie przestaje się starzeć.
GUS spróbował odpowiedzieć na pytanie, ile osób z numerem PESEL faktycznie przebywa w Polsce, śledząc ich aktywność w rejestrach publicznych — od ZUS-u po system oświaty. To metoda eksperymentalna, inna niż oficjalna statystyka ludności, ale daje obraz bliższy rzeczywistości niż same meldunki.
Wynik: na koniec 2025 roku w Polsce przebywało około 38,8 mln osób. To o 40 tysięcy więcej niż rok wcześniej. Wśród nich znalazło się około 2,3 mln cudzoziemców — grupa, która urosła w tym samym czasie aż o 215 tysięcy.
Prosta matematyka, niewygodny wniosek
Te dwie liczby wystarczą, żeby dostrzec sedno sprawy. Całkowity przyrost populacji wyniósł 40 tysięcy osób. Przyrost liczby cudzoziemców — 215 tysięcy. Oznacza to, że liczba osób z polskim obywatelstwem przebywających w kraju w praktyce się skurczyła, i to o około 175 tysięcy.
Innymi słowy: cały, i to z nawiązką, przyrost liczby mieszkańców Polski w minionym roku pochodził z migracji. Bez napływu cudzoziemców populacja kraju nie stałaby w miejscu — zmniejszyłaby się.
Ukraińcy w miastach, seniorzy na wsi
Zdecydowana większość migrantów to obywatele Ukrainy — 73 proc. wszystkich cudzoziemców. Ich udział w ogólnej populacji Polski sięgnął blisko 6 proc., a w niektórych regionach jest znacznie wyższy: w woj. dolnośląskim to 9,8 proc., w mazowieckim 9,3 proc.
Jeszcze wyraźniej widać to w dużych miastach. We Wrocławiu cudzoziemcy stanowią już 19,5 proc. mieszkańców, w Warszawie 14,5 proc., w Poznaniu 12,5 proc., w Krakowie 11,3 proc. Migracja ratuje więc przede wszystkim demografię metropolii i ich stref podmiejskich.
Problem w tym, że reszta kraju z tego "zastrzyku" nie korzysta. W mniejszych miejscowościach i na wsi, zwłaszcza w województwach świętokrzyskim i podlaskim, udział seniorów sięga ponad 40 proc. mieszkańców. Napływ migrantów, skoncentrowany w aglomeracjach, w ogóle nie dociera do tych obszarów.
Starzenie się nie zniknęło
Najbardziej wymowny jest jeden fragment analizy GUS: tylko w 73 gminach w całej Polsce (około 3 proc.) dzieci do 14. roku życia jest więcej niż osób powyżej 60. roku życia. W kolejnych 47 gminach obie grupy są mniej więcej równe. Wszędzie indziej — a to zdecydowana większość kraju — seniorów jest już więcej niż dzieci.
Migracja podnosi ogólną liczbę mieszkańców, ale nie odwraca tego trendu.
Co z tego wynika
Dane GUS pokazują wyraźnie: migranci na razie zasypują ubytek demograficzny Polski, ale w sposób bardzo ograniczony i nierównomierny. To oni jedyni utrzymują liczbę ludności kraju na plusie — bez nich liczba mieszkańców realnie by spadała. Jednocześnie ich obecność nie rozwiązuje strukturalnego problemu starzejącego się społeczeństwa, bo dotyczy głównie kilku wielkich miast, podczas gdy mniejsze ośrodki i wieś starzeją się dalej, praktycznie bez zmian.
Można to podsumować krótko: Polska demograficznie nie rośnie — ona się przemieszcza i wymienia. Ubytek rdzennej ludności jest realny, a migracja na razie go maskuje, nie lecząc przyczyny.











