Przejdz do tresci glownej

Czy naprawdę w Polsce zaczyna brakować księży?

5 min czytania
Ksiądz katolicki zastanawia się nad czymś, podpierając ręką brodę

Autor: Monika Wisniewska | Shutterstock

W czerwcu 2026 roku kard. Grzegorz Ryś, metropolita krakowski, poprosił księży archidiecezji, którzy w tym roku osiągali wiek emerytalny, o pozostanie w posłudze jeszcze przynajmniej rok. Prośba ta koresponduje z danymi – krakowskimi, ale i ogólnopolskimi – na temat liczebności duchowieństwa.

TODO MESSAGE :

W archidiecezji kard. Rysia w tym roku na emeryturę powinno przejść 16 księży a tylko 4 zostało wyświęconych. Oczywiście, według prawa kanonicznego, posługa księdza nie kończy się w 65. roku życia, proboszczowie powinni składać rezygnację dopiero po 75. urodzinach. Jednak w praktyce Kościół bierze pod uwagę wyznaczony w świeckim porządku prawnym wiek emerytalny. Dlatego też gest krakowskiego kardynała zwraca uwagę, jest on znakiem zmiany. Przyjrzyjmy się jej.

Liczba księży i kleryków

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego SAC co roku publikuje dane na temat liczebności polskich księży. W 2023 roku do polskich diecezji inkardynowanych było 23 612 księży, o 153 mniej niż rok wcześniej, a liczba księży posługujących duszpastersko w parafiach spadła w tym samym roku do 18 553. Liczba alumnów diecezjalnych zmniejszyła się ponad pięciokrotnie między 1992 a 2024 rokiem – z 5 367 do 984 osób. W 2024 roku święcenia kapłańskie przyjęło 235 mężczyzn, o 50 mniej niż rok wcześniej. Według danych podanych jesienią 2025 roku przez ks. Tomasza Koprianiuka, dyrektora Krajowego Biura Organizacyjnego Światowych Dni Młodzieży, liczba seminarzystów spadła z 1690 w 2023 roku do 1453 w 2025 (974 w seminariach diecezjalnych, 479 w zakonnych).

Warto dodać, że liczba księży w Polsce wciąż jeszcze przewyższa stan z początku lat 80. W stosunku do 1981 roku, kiedy księży było 20 676, ich liczba do 2011 roku wzrosła o niemal 10 tysięcy (48 procent), głównie w związku ze wzrostem powołań w latach 80. i 90. Roczniki wyświęcone w tym okresie osiągają dziś wiek emerytalny; jednocześnie napływ nowych kleryków jest kilkukrotnie niższy. Proporcja z Krakowa pomiędzy zapowiadanymi emeryturami, a nowo wyświęconymi, odzwierciedla tę różnicę w skali diecezji.

Liczba wiernych

Problem dotyczy nie tylko liczby księży, ale też liczby wiernych korzystających z ich posługi. Wskaźnik dominicantes (odsetek katolików uczestniczących w niedzielnej Mszy) wynosił w 2019 roku 36,9 procent, a w 2023 roku spadł do 29,02 procent. W 2024 roku odnotowano niewielki wzrost – do 29,6 procent (communicantes: 14,6 procent) – ale poziom pozostaje wyraźnie niższy niż przed kilkoma laty. Do tego dochodzi prognoza demograficzna GUS: do 2060 roku liczba ludności Polski ma się zmniejszyć o 6,6 miliona osób względem 2024 roku, głównie w związku ze wzrostem umieralności pokolenia wyżu demograficznego z lat 80. i utrzymującą się niską dzietnością (w 2025 roku współczynnik dzietności spadł do najniższego poziomu w historii pomiarów).

Liczba księży będzie więc w najbliższych latach spadać szybciej niż liczba ludności Polski w ogóle, natomiast liczba praktykujących wiernych może zmniejszać się szybciej niż jedno i drugie, ponieważ do samej demografii dochodzi proces spadku praktyk religijnych, przebiegający niezależnie od niej. Rzecz jasna prognozy te mają charakter hipotetyczny.

Czy rzeczywiście brakuje już księży?

Ks. Wojciech Węgrzyniaka, krakowski biblista prowadzącego blog wegrzyniak.com, opublikował tam jakiś czas temu artykuł pod tytułem „Mało księży?”. Węgrzyniak formułuje tezę, że miarodajnym wskaźnikiem zapotrzebowania na księży nie jest ich liczba względem ogółu ludności, tylko względem wiernych faktycznie praktykujących – a ta relacja od dekad się poprawia.

W 1980 roku, przy dominicantes na poziomie 51 procent, w Polsce było – co już sobie powiedzieliśmy – około 20 tysięcy księży; obecnie, przy dominicantes na poziomie 29 procent, jest ich ponad 31 tysięcy. Jako przykład ks. Węgrzyniak podaje diecezję koszalińsko-kołobrzeską, gdzie mimo najniższego w kraju wskaźnika dominicantes (17,5 procent) na jednego księdza przypada około 260 praktykujących katolików przy 1500 ochrzczonych ogółem – przy czym za pełny etat duszpasterski uznaje obsługę około tysiąca praktykujących. Przywołuje też porównanie międzynarodowe: w 1980 roku diecezja krakowska miała jednego księdza na 1300 katolików, angielska diecezja Nottingham – jednego na 558, a francuska Angers – jednego na 721; dziś proporcje w Polsce są, jego zdaniem, korzystniejsze niż wtedy.

Jako przyczyny odczucia braku księży wskazuje: rozbudowę sieci parafii i kaplic ponad realną potrzebę; wykonywanie przez księży zadań niewymagających święceń (prowadzenie stron internetowych parafii, organizacja wyjazdów, funkcje administracyjne); a także możliwy spadek gotowości do poświęcenia, dotyczący zarówno duchownych, jak i społeczeństwa w ogóle. Ksiądz Węgrzyniak proponuje konkretne kroki: wycofanie z niedzielnych Mszy księży, którzy jedynie koncelebrują; ograniczenie liczby Mszy tam, gdzie jest niskie uczestnictwo; przeniesienie zadań administracyjnych na świeckich; łączenie zbyt małych parafii.

Sposoby reorganizacji

Decyzja kard. Rysia o wydłużeniu posług jest doraźnym narzędziem administracyjnym, mieszczącym się w kompetencjach biskupa diecezjalnego. W tym samym okresie w archidiecezji krakowskiej funkcję ekonoma – po raz pierwszy w jej historii – objęła osoba świecka, co można odczytywać jako element szerszego przesuwania zadań administracyjnych z księży na specjalistów spoza grona duchowieństwa.

Można stawiać dalsze pytania w tym kierunku: czy każda parafia wymaga osobnego, rezydującego proboszcza, czy możliwe jest łączenie parafii w większe jednostki duszpasterskie obsługiwane przez zespół księży; czy liczba Mszy niedzielnych, ustalana często w okresie wyższej frekwencji, odpowiada dzisiejszej liczbie uczestników; czy prowadzenie kancelarii parafialnej, obsługa cmentarza, księgowość czy katecheza szkolna nie mogłyby w większym stopniu zostać przekazane przeszkolonym świeckim.

Wdrożenie takich zmian wymaga uprzedniego dobrego ich przemyślenia – nie każde nowe rozwiązanie musi być koniecznie optymalne. Decyzja o wydłużeniu posługi księży emerytowanych w 2026 roku odracza problem o rok – co jednak będzie za rok? Na dziś wydaje się, że prośba zostanie po prostu ponowiona. Nie powinno być to zresztą odbierane jako gorszące, kapłaństwo nie jest przecież pracą zawodową, a powołaniem.