separateurCreated with Sketch.

„Nie mówcie żonie, że żyję”. Cud po ośmiu dniach pod gruzami

whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Redakcja - publikacja 06.07.26
whatsappfacebooktwitter-xemailnative
Po ponad tygodniu spędzonym pod gruzami zawalonego budynku w Wenezueli Hernan Gil został uratowany. Ratownicy mówią o cudzie.

Po ośmiu dniach pod gruzami po trzęsieniu ziemi w Wenezueli uratowano Hernana Gila. Międzynarodowa akcja ratunkowa trwała 114 godzin i zakończyła się szczęśliwie mimo niezwykle trudnych warunków.

Nadzieja wśród ruin

W kraju pogrążonym w żałobie po katastrofalnych trzęsieniach ziemi wydarzyło się coś, co wielu nazywa cudem. Po ośmiu dniach spędzonych pod gruzami zawalonego budynku w nadmorskiej miejscowości La Guaira został wydobyty Hernan Gil – nocny dozorca, który w chwili katastrofy znalazł schronienie w niewielkiej budce strażniczej.

Ta niepozorna konstrukcja prawdopodobnie ocaliła mu życie. Choć nad mężczyzną zawaliły się setki ton betonu i gruzu, przestrzeń, w której się znajdował, nie została całkowicie zmiażdżona.

Wideo nie wyświetla się w twojej wyszukiwarce? Kliknij TUTAJ!

114 godzin walki o jedno życie

Sama akcja wydobycia trwała nieprzerwanie 114 godzin. Uczestniczyły w niej zespoły ratownicze z Wenezueli, Kostaryki, Chile, Stanów Zjednoczonych, Portugalii, Salwadoru i Meksyku.

Ratownicy musieli pracować w wyjątkowo niebezpiecznych warunkach. Konstrukcja budynku pozostawała niestabilna, dochodziło do wstrząsów wtórnych i kolejnych osunięć gruzu. Aby dotrzeć do uwięzionego mężczyzny, konieczne było wykonanie nowego tunelu.

Przez ostatnie dni utrzymywano z Hernanem kontakt. Za pomocą cienkiego przewodu i strzykawki przekazywano mu wodę, pożywienie oraz niezbędne leki.

„Nie mówcie żonie, że żyję”

Jednym z najbardziej poruszających momentów całej akcji były słowa, które Hernan wypowiedział do ratowników po nawiązaniu kontaktu.

Nie mówcie mojej żonie, że żyję, jeśli nie będziecie pewni, że uda się mnie wydostać – poprosił. Nie chciał, by jego bliscy przeżyli kolejne rozczarowanie, gdyby akcja zakończyła się niepowodzeniem.

Jego żona przez wiele dni nie wiedziała, co stało się z mężem. Gdy usłyszała, że został odnaleziony żywy, nazwała tę wiadomość „promieniem światła pośród ciemności”. Małżeństwo wychowuje dwoje dzieci.

„Prawdziwy cud”

Moment wydobycia Hernana Gila wywołał ogromne emocje. Ratownicy wybuchli radością, a nagrania z akcji błyskawicznie obiegły świat.

Żona mężczyzny jeszcze przed zakończeniem akcji mówiła, że jego ocalenie byłoby „prawdziwym cudem”. Podobnych słów używali także przedstawiciele władz i członkowie ekip ratowniczych. Wiceszef wenezuelskiej dyplomacji określił uratowanie dozorcy jako wydarzenie, które „dodaje otuchy całej Wenezueli”.

Eksperci przypominają, że odnalezienie żywej osoby po ponad tygodniu pod gruzami należy do absolutnych wyjątków. Szanse na przeżycie z każdą dobą dramatycznie maleją.

Szczęśliwe zakończenie tej historii nie zmienia ogromu katastrofy, jaka dotknęła Wenezuelę. Trzęsienia ziemi z 24 czerwca pochłonęły już ponad dwa tysiące ofiar śmiertelnych, tysiące osób zostały ranne, a wielu mieszkańców nadal uznaje się za zaginionych.

Newsletter

Aleteia codziennie w Twojej skrzynce e-mail.