Bóg dociera do człowieka na wiele sposobów i różnymi drogami – zapewnia pisarka Ana Iris Simón. Przyznaje, że ją pociągnął przez cierpienie, bliskich ludzi oraz doświadczenia, zarówno niezwykłe, jak i całkiem codzienne.
W rozmowie z Josué Moreno hiszpańska felietonistka opowiada o swoim nawróceniu na katolicyzm i o tym, co skłoniło ją do poddania się Jezusowi Chrystusowi.
1. Wyjątkowi ludzie
Dla Any Iris Simón to babcia, partner oraz mnich o imieniu Llorenç otworzyli przed nią drogę do Boga.
Wychowywała się w rodzinie, w której dziadek był komunistą, a ojciec ateistą i zdecydowanym przeciwnikiem Kościoła. Jako dziecko poznała Kościół katolicki dzięki swojej babci, która czasami zabierała ją na procesje i na mszę.
– Skoro ta pani wierzy w Jezusa, a ja wierzę jej bardziej niż komukolwiek na świecie, bo kocham moją babcię bardziej niż kogokolwiek innego, to znaczy, że to musi być prawda – wspomina swoje dziecięce myśli.
Ana Iris jest przekonana, że to właśnie babcia przybliżyła ją do Boga. – I nadal mnie do Niego przybliża, w bardzo radosny i intuicyjny sposób – mówi.
W dniu swoich dziewiątych urodzin straciła babcię. Niedługo później postanowiła przyjąć chrzest i przystąpić do Pierwszej Komunii Świętej.
Po latach kolejnym „magnesem”, który pociągnął ją ku Bogu, okazał się jej partner. On sam rozpoczął drogę nawrócenia wcześniej niż ona.
Pewnego dnia, po wspólnej wizycie w jednym z kościołów w centrum Madrytu, powiedział jej, że oboje powinni przyjąć bierzmowanie. Ten sakrament stał się ważnym etapem jej duchowej drogi.
2. Liturgia
Już jako mała dziewczynka, sama nie wiedząc dlaczego, wymykała się do kościoła i z ostatnich ławek uczestniczyła we mszy razem z wiernymi.
Nie znała odpowiedzi ani gestów liturgicznych, ale czuła, że dobrze jej tam być.
– Podobało mi się, że jestem częścią czegoś, tego rytuału – wspomina. – Myślę, że było to wezwanie do czegoś, czego mi odmówiono, a co mnie szukało.
3. Cierpienie
– Odkryciem było dla mnie dojście do Chrystusa przez cierpienie – mówi Ana Iris, wspominając bardzo trudny okres swojego życia, który ostatecznie okazał się kluczowy dla jej nawrócenia.
Jej przyjaciel, mnich, powtarzał, że w chwilach największego cierpienia obecny jest Chrystus. Jak podkreśla, sama mogła przekonać się, że to prawda.
4. Doświadczenia mistyczne
Choć dziennikarka niechętnie opowiada o szczegółach ważnego doświadczenia mistycznego, którego doznała, dzieli się kilkoma wspomnieniami z tamtego czasu.
– Czuję obecność czegoś, co jest Chrystusem, w dokładnie określonym miejscu mojego pokoju – u góry po prawej stronie. Złoszczę się. Myślę: «Dlaczego tu jesteś? Przecież cię nie prosiłam» – wspomina.
Był to okres, w którym – jak sama ujmuje – popełniała wielką obrazę, robiła coś strasznego.
Dopiero później zrozumiała, że Bóg może dosięgnąć człowieka właśnie w najtrudniejszych momentach życia.
– W taki sposób objawia się tym z nas, którzy jesteśmy oporni – mówi.
5. Codzienne spotkania
Obok poruszających doświadczeń mistycznych, które pozwoliły jej odczuć Bożą obecność, Ana Iris podkreśla także znaczenie zwyczajnych chwil, takich jak spacer z dziećmi do parku.
– Myślę wtedy: to właśnie jest to. On jest tutaj – mówi.
Dla niej nawrócenie pozostaje procesem.
– Jeszcze długa droga przede mną, i to jest piękne – podsumowuje. – Gdybyśmy tylko potrafili dostrzegać Chrystusa w codzienności!
Artykuł jest przekładem z hiszpańskiej edycji Aletei.












