Catherine, księżna Walii zdobyła trzy góry po chorobie nowotworowej, ale to jedna rozmowa najlepiej oddała sens tego wyzwania.
Brytyjskie wyzwanie Three Peaks Challenge można ukończyć na wiele sposobów. Niektórzy ścigają się z czasem. Inni skupiają wzrok wyłącznie na kolejnym szczycie, zdeterminowani, by po prostu stawiać jeden krok za drugim. Catherine, księżna Walii, sporą część tej drogi przebyła, patrząc nie przed siebie, lecz na ludzi wokół.
Trzy góry, 24 godziny i bardzo osobisty cel
W czerwcu 2026 r. brytyjska księżna zdobyła Ben Nevis, Scafell Pike i Yr Wyddfa w ciągu zaledwie 24 godzin, zbierając fundusze dla Royal Marsden Cancer Charity. Ponieważ od ujawnienia przez nią diagnozy nowotworu minął niewiele ponad rok, wyzwanie miało dla niej wyjątkowo osobisty wymiar.
Jak powiedziała w nagraniu zarejestrowanym podczas wspinaczki:
„Jestem ogromnie wdzięczna, że mogę tu być i że jestem wystarczająco silna, by wędrować po tych górach”.
Dodała również, że chciała „odwdzięczyć się” oraz wesprzeć „całą tę wspaniałą pracę”, wykonywaną szczególnie w szpitalu Royal Marsden, który – jak podkreśliła – jest jej „bardzo bliski”.
Samo osiągnięcie robi ogromne wrażenie. Trzy góry. Dwadzieścia cztery godziny. Organizm wciąż dochodzący do siebie po leczeniu nowotworu. A jednak po opublikowaniu zdjęć z tej wyprawy to nie sama wspinaczka najbardziej zapadła ludziom w pamięć. Była to pewna rozmowa.
Lubisz nasze artykuły?
Chłopiec, który stał się najważniejszy
Wysoko na Ben Nevis Catherine zatrzymała się, by porozmawiać z 11-letnim Tedem Haslamem, który zdobył najwyższy szczyt Wielkiej Brytanii na wózku inwalidzkim dzięki pomocy swojego ojca oraz grupy członków rodziny i przyjaciół. Wszyscy wspólnie zbierali fundusze dla organizacji Molly Ollys, wspierającej dzieci zmagające się z chorobami zagrażającymi życiu.
Zamiast ograniczyć się do krótkiej, grzecznościowej wymiany zdań, Catherine od razu szczerze zainteresowała się chłopcem. Zapytała, czy pod kocem jest mu wystarczająco ciepło, a także, czy do jego wózka przymocowana jest maskotka. Z uśmiechem rozglądała się również wokół, zauważając turystów ubranych jedynie w T-shirty (sama, całkiem rozsądnie, była ciepło ubrana), i zastanawiała się, jak dają sobie radę w chłodnym górskim powietrzu.
To nie był przypadek
Patrząc na tę rozmowę, łatwo dostrzec, ku czemu Catherine naturalnie kieruje swoją uwagę. Po zdobyciu jednego z najwyższych szczytów Wielkiej Brytanii mogła przecież mówić o samym wyzwaniu, o zbiórce pieniędzy albo narzekać, że do końca wyprawy pozostało jeszcze tyle wysiłku. Zamiast tego zaciekawił ją chłopiec stojący przed nią. Zwróciła uwagę na szczegóły ważne właśnie dla niego, rozmawiała bez pośpiechu i sprawiła, że to on stał się centrum tej chwili.
Być może nie jest to wcale zaskakujące. W czasie własnej walki z chorobą nowotworową księżna Walii wielokrotnie mówiła o tym, że proces zdrowienia wykracza daleko poza samą medycynę. Świeże powietrze, ruch, rodzina, przyjaźń i wsparcie emocjonalne – wszystko to ma swoje miejsce. Jednak na smaganym wiatrem górskim szczycie pokazała jeszcze coś, co również powinno znaleźć się na tej liście: gotowość, by naprawdę dostrzec drugiego człowieka.
(Co ciekawe, później wyszło na jaw, że księżna przekazała prywatną darowiznę na zbiórkę Teda, podpisując ją po prostu: Catherine Wales).

Katarzyna, księżna Walii (z prawej), rozmawia z 5-letnim Oscarem, który przechodzi leczenie, podczas wizyty w Ty Hafan – hospicjum dla dzieci z siedzibą w Sully, niedaleko Cardiff, które wspiera rodziny w Walii – 30 stycznia 2025 r.
To właśnie ten moment zapamiętają ludzie
Wyzwanie Three Peaks Challenge z pewnością zostanie zapamiętane jako niezwykły wyczyn fizyczny księżnej Walii. Jednak długo po tym, gdy podliczone zostaną zebrane środki, wielu ludzi będzie pamiętać przede wszystkim znacznie skromniejszy, lecz bardziej wymowny moment — matkę trójki dzieci, która sama wraca do zdrowia po chorobie nowotworowej, dociera na szczyt najwyższej góry Wielkiej Brytanii i pyta 11-letniego chłopca, czy nie jest mu zimno.
A potem jest jeszcze to zdjęcie. Gdy po ukończeniu wyzwania Catherine ponownie spotkała się z księciem Williamem, na jej twarzy pojawił się uśmiech czystej radości — taki, który rodzi się tylko wtedy, gdy uda się zrobić coś naprawdę trudnego dla sprawy, która ma prawdziwe znaczenie.
Artykuł jest tłumaczeniem z amerykańskiej edycji Aletei.













