Przejdz do tresci glownej

Krew, pot i krople wody. Co kryje się w eucharystycznym kielichu?

4 min czytania
vin.jpg

Autor: Shutterstock

Wino w liturgii ma głęboką symbolikę, którą inaczej odczytuje Zachód, a inaczej Wschód.

TODO MESSAGE :

Symbolika wina w tradycji łacińskiej i bizantyjskiej jest nieco inna. Jeden element jest materią sakramentu i niesie ze sobą głęboką treść mówiącą o zbawieniu i cierpieniu Jezusa.

„To czyńcie na moją pamiątkę” – te słowa Jezusa z Wieczernika stały się fundamentem chrześcijaństwa. Przez wieki chrześcijanie na całym świecie powtarzają ten sam gest, biorąc do rąk chleb i wino. Jednak sposób, w jaki przygotowujemy te dary, oraz to, jak odczytujemy ich głębię, potrafi się diametralnie różnić w zależności od tego, czy patrzymy na nie oczami tradycji łacińskiej, czy bogatego mistycznie Wschodu.

Jak przygotowujemy dary?

W tradycji łacińskiej przygotowanie darów wygląda nieco jak techniczny wstęp do modlitwy eucharystycznej. Obrzęd jest krótki: prezbiter bierze hostię, potem wlewa do kielicha wino i kropelkę wody, wypowiadając ciche modlitwy błogosławieństwa. Wszystko dzieje się na oczach wiernych, którzy śpiewają lub obserwują obrzęd w ciszy.

EUCHARYSTIA

Na Wschodzie, w rycie bizantyjskim, ten moment to potężny, mistyczny dramat rozgrywający się w ukryciu przed wiernymi, podczas tzw. proskomidii.

Różnice zaczynają się od samego chleba. Podczas gdy na Zachodzie używa się przaśnego opłatka, Wschód niezmiennie trwa przy chlebie kwaszonym – na drożdżach lub zakwasie. Co ciekawe, w Kościele rzymskim chleb kwaszony był normą aż do IX wieku!

Prezbiter odkrawający cząsteczki prosfory w czasie proskomidii
Prezbiter odkrawający cząsteczki prosfory w czasie proskomidii

Z tej specjalnej chlebowej formy kapłan wycina nożem liturgicznym sześcian zwany Agnusem (Barankiem), recytując prorocze słowa Izajasza: „Jak owca na rzeź prowadzona, jak baranek niemy wobec strzygących go...”. Następnie przebija prawy bok Agnusa, wspominając rzymskiego żołnierza pod krzyżem.

Na tak przygotowanym chlebie kapłan kładzie asterisk (gwiazdę liturgiczną) – metalowy krzyżak, który chroni chleb przed dotknięciem welonu. Wypowiada wtedy słowa: „I stanęła gwiazda nad miejscem, gdzie było dziecię”. W ten sposób patena staje się Betlejem, czyli dosłownie Domem Chleba, a sama liturgia wraca do nocy narodzenia Jezusa w żłóbku. Co ciekawe, tego samego asterisku w rycie rzymskim używał papież Benedykt XVI.

Kolor ma znaczenie: Krew z boku czy złoto bóstwa?

Najbardziej fascynująca różnica dotyczy jednak zawartości eucharystycznego kielicha. Teologia wlewania wina i wody rozeszła się w obu tradycjach w dwóch pięknych kierunkach. Bo przecież w liturgii nie ma jednego dogmatu określającego, co dokładnie ten gest ma wyrażać – o czym przypomina w konferencji „Eucharystia - Jedność w różnorodności” ks. Marek Blaza SJ.

W tradycji wschodniej w kielichu musi znaleźć się wino czerwone. Dlaczego? Ponieważ tamtejsza teologia mocno akcentuje moment paschalny i historyczny. Czerwone wino zmieszane z wodą to bezpośrednie odwzorowanie krwi i wody, które wypłynęły z przebitego boku Chrystusa na krzyżu. To źródło sakramentów, realna pamiątka Ofiary.

Tradycja rzymska poszła inną ścieżką. Na Zachodzie wino symbolizuje przede wszystkim boską naturę Chrystusa. Z tego powodu w liturgii łacińskiej przez wieki zaczęło przeważać wino białe, którego barwa ma kojarzyć się ze złotem i blaskiem bóstwa. Woda symbolizuje tutaj nasze słabe, kruche człowieczeństwo. Kiedy ksiądz wlewa kroplę wody do kielicha, wypowiada modlitwę: „Przez to misterium wody i wina daj nam, Boże, uczestniczyć w bóstwie Chrystusa, który stał się uczestnikiem naszego człowieczeństwa”. Woda dosłownie niknie w winie, tak jak człowiek ma zostać ogarnięty przez Boga.

Jedna rzeczywistość, wiele tajemnic

Współczesny świat uczy nas zero-jedynkowego myślenia: coś musi być albo czarne, albo białe. Liturgia natomiast pokazuje nam bogactwo, w którym dwie różne interpretacje mogą być jednocześnie prawdziwe i genialnie się uzupełniać.

Wino w kielichu to jednocześnie krew wylana na krzyżu i napój dający życie. To znak cierpienia w tłoczni mistycznej i zapowiedź wiecznego wesela. Dla chrześcijanina z Zachodu będzie ono przede wszystkim znakiem przebóstwienia człowieka i zjednoczenia z Bogiem. Dla wiernego ze Wschodu – kosmicznym powrotem pod krzyż, z którego boku wytrysnęło życie.

Eucharystia nie mieści się w jednym schemacie. Pozwalając Kościołowi oddychać oboma płucami – wschodnim i zachodnim – możemy w jednym kielichu zobaczyć całą pełnię i głębię Bożej miłości.