Jedenaście zabytkowych traktorów wyruszyło, by pomóc sześcioletniej Laurze chorej na zespół Retta. Pielgrzymi z Opolszczyzny dotarli do Watykanu.
Przez osiem dni przemierzali Czechy, Austrię, Słowenię i Włochy, jadąc pojazdami, które pamiętają lata 50. i 60. XX wieku. Jedenaście zabytkowych traktorów pokonało ponad 1700 kilometrów, by dotrzeć do Watykanu.
Lubisz nasze artykuły?
Celem wyprawy zorganizowanej przez Stowarzyszenie Traktorowi Podróżnicy było wsparcie sześcioletniej Laury Piechoty ze Starych Siołkowic, cierpiącej na zespół Retta – rzadką chorobę neurologiczną wymagającą kosztownego leczenia i rehabilitacji.
To był żart
Jak przyznaje współorganizator wyprawy Jakub Mastalerz, wszystko zaczęło się od luźno rzuconej myśli.
Kiedyś luźno rzuciliśmy pomysł, by pojechać ciągnikami do Watykanu, ale wówczas nikt nie myślał, że ten śmiały plan dojdzie do skutku. Ale raz rzucony pomysł kiełkował w nas, dojrzewał, aż wreszcie przyszedł czas na realizację – wspomina.
Przygotowania trwały blisko siedem miesięcy. W wyprawie uczestniczyły 24 osoby.
Jechali przede wszystkim ci, którzy po prostu kochają stare traktory i poświęcają mnóstwo czasu na ich odnawianie. A z rolnictwem nie mam wiele wspólnego, jestem żołnierzem – mówi Mastalerz.
Alpy, 43 stopnie i awarie od pierwszego dnia
Podróż nie należała do łatwych. Zabytkowe Ursusy, Fendt Farmer, Massey Ferguson i Mercedes MB Truck nie mogły korzystać z autostrad, dlatego kolumna poruszała się drogami lokalnymi. W Alpach uczestnicy mierzyli się z podjazdami o nachyleniu dochodzącym do 18 proc. oraz temperaturami sięgającymi 43 stopni Celsjusza.
Problemy techniczne pojawiły się jeszcze przed wyjazdem. Konieczna była nocna wymiana wtryskiwaczy, a już po kilkudziesięciu kilometrach uszkodzeniu uległa chłodnica jednego z ciągników. Organizatorzy byli jednak przygotowani na podobne sytuacje.
Byliśmy przygotowani na wszelkie okoliczności. Śmialiśmy się, że z tych zapasowych elementów moglibyśmy złożyć dwunasty ciągnik. Liczyliśmy się z awariami i nawet myśleliśmy, że będzie ich więcej. Nasze czarnowidztwo się nie sprawdziło, bo sprzęt pozytywnie nas zaskoczył – opowiada Jakub Mastalerz.
Europa otworzyła przed nimi drzwi
Niezwykła kolumna zabytkowych traktorów przyciągała uwagę mieszkańców mijanych miejscowości. Kierowcy zatrzymywali samochody, robili zdjęcia i pytali, dokąd zmierzają Polacy.
Szczególnie wzruszające okazały się spotkania z rodakami mieszkającymi we Włoszech.
We Włoszech gościliśmy u pary, która od dwudziestu lat tam mieszka. Zorganizowali poczęstunek, na który przyjechało wielu Polaków z okolicy. To było bardzo wzruszające. Spotkaliśmy samych cudownych ludzi – wspomina współorganizator wyprawy.
Pielgrzymi postanowili złożyć się na pokrycie kosztów gościny.
A oni całą kwotę przelali na zbiórkę dla Laury. To niesamowite, jak jeden drobny gest dobroci uruchamia kolejne – dodaje Mastalerz.
Watykan osiągnięty
Ostatecznie Traktorowi Podróżnicy dotarli do Wiecznego Miasta. Z powodów formalnych zabytkowe maszyny nie mogły jednak wjechać ani do centrum Rzymu, ani w okolice placu św. Piotra. Zatrzymały się przy Domu Polskim św. Jana Pawła II.
Nie udało się także zrealizować wszystkich planów związanych z audiencją u papieża Leona XIV. Dzięki pomocy Ambasady RP przy Stolicy Apostolskiej część uczestników mogła spotkać się z Ojcem Świętym, docierając tam komunikacją miejską, pozostali udali się na Monte Cassino.
Był lekki niedosyt, ale wiemy, że nie mieliśmy na tę sytuację wpływu. To nauczka, żeby następnym razem wszystko organizować samodzielnie – przyznaje organizator.
Lubisz nasze artykuły?
Najważniejszy cel wciąż jest przed nimi
Podczas całej wyprawy prowadzono zbiórkę na leczenie Laury. Do puszek trafiło około 4,5 tys. zł, a internetowa zbiórka wzbogaciła się o kolejne 10 tys. zł. To wciąż niewielka część kwoty potrzebnej na kosztowną terapię genową, której koszt szacowany jest na ponad 9 mln zł.
Każda złotówka to mały krok, który przybliża Laurę do celu. My na szczęście mieliśmy możliwość zrobić tych kroków trochę więcej. Ale wsparcia nie kończymy – zapewnia Jakub Mastalerz.
Zbiórkę na rzecz Laury możesz wesprzeć TUTAJ.
Źródło: nto.pl, dobre.info













